Kosmiczne puree i kawałek Marsa na Hawajach

MarsWszystko wskazuje na to, że w najbliższych 20 latach ludzkość postawi stopę na Czerwonej Planecie, później pewnie założymy stałą kolonię na którymś z innych światów. Zadaniem badaczy jest odpowiednie przygotowanie się do życia w izolacji daleko od Domu (słowo nabiera zupełnie nowego znaczenia, gdy odległość liczymy nie w km ani milach morskich a jednostkach astronomicznych au). Zastanawialiście się kiedyś jak wyglądają przygotowania do eksploracji innych światów tu, na Ziemi? Agencje kosmiczne w porozumieniu z instytucjami naukowymi z całego świata prowadzą dość szeroko zakrojone eksperymenty w terenie zbierając dane, które w przyszłości mogą zostać wykorzystane w prawdziwej misji na Marsa. Pomyślałem, że warto, co jakiś czas, rzucić okiem na tak zwane załogowe misje analogiczne i napisać co nieco na blogu.

Doliczyłem się 8 trwających projektów w odosobnionych placówkach na całej kuli ziemskiej (liczba być może już nieaktualna, bo ciągle powoływane są nowe), od Antarktydy po pustynię Saharę. Każde z badań ma nieco inny obszar zainteresowań. Testujemy narzędzia i skafandry, roboty, nawet wpływ niskiej grawitacji (tak, tu na Ziemi – 20 m pod powierzchnią oceanu w laboratorium Aquarius). Chciałbym opowiedzieć wam o badaniach kosmicznej żywności, jakie toczyły się w ramach zakończonego właśnie pierwszego etapu misji Hi-SEAS (Hawaii Space Exploration Analog and Simulate).

Sians-sunset-photo-of-the-Hab

autor: Dr. Sian Proctor

Hi-SEAS to mała „osada pod kopułą” zbudowana z myślą o 6 osobach. Położona jest na północnym stoku wulkanu Manua Loa (Hawaje) w sąsiedztwie opuszczonego kamieniołomu na wysokości 2,5 km npm. Mieszkańcy większość czasu spędzają na 300 m. kw. powierzchni wewnątrz kopuły, której sporą cześć zajmują laboratorium, sala treningowa, kuchnia połączona z pokojem dziennym i magazyn zapasów. 6 niewielkich sypialni znajduje się na drugim poziomie, reszta pomieszczeń piętro niżej. Położony obok kopuły niewielki kontener wykorzystano jako warsztat. Źródłem zasilania osady jest prototypowy generator łączący zasilanie słoneczne i silnik diesla. W całej kopule znajduje się tylko jedno niewielkie okno, przez które można spojrzeć na świat zewnętrzny.

Uczestnicy programu to szóstka naukowców wybrana z pośród ok. 700 chętnych. Każdy z nich w ramach misji prowadził własne badania, jednocześnie biorąc udział w głównym eksperymencie z żywnością. Pod kopułą zgromadzono zapas odpowiednio spreparowanych warzyw, owoców i mięsa – najczęściej w formie gotowych posiłków. Uczestnicy najlepiej wspominają zupę z trawy ryżowej, ziemniaki puree, placek malinowy, batoniki ryżowe i krakersy. Generalnie posiłków pod kopułą nie gotuje się, choć zdarzały się wyjątki od reguły. Chodzi o to, że do przygotowywania posiłków niezbędne było używanie wody, o czym za chwilę. Na szybko i w miarę oszczędnie można było przygotować tortille na wiele różnych sposobów, co jest popularnym jedzeniem na kosmicznej stacji ISS. Ciekawe, że prawie nie pito napojów słodzonych. Najczęściej sięgano po zwykłą wodę, kawę lub herbatę.

Kapitan misji A. Vermeulen chwalił pomysł z preparowaniem warzyw, trochę gorzej wspomina mięso: odwodnione i zamrożone, raczej bez smaku i o nieciekawej konsystencji. Zdaniem Veremeulena w przyszłej misji kosmicznej wezmą udział produkty takie jak masło orzechowe, margaryna, suszone warzywa i owoce. Ważne będzie opracowanie produktów bogatych w błonnik. Jedzenie preparowane o długim okresie przydatności zawiera bardzo małe ilości tego składnika.

autor: Dr. Sian Proctor

autor: Dr. Sian Proctor

Utrudnieniem w misji był reżim wodny. Uczestnicy bardzo oszczędzali wodę i dokładnie liczyli jej zużycie. Przy ograniczeniu kąpieli do minimum okazało się, że najwięcej wody zużywa się w kuchni. Nawet przy nieczęstym gotowaniu i zmywaniu naczyń. Oszczędzanie wody to jedna z największych niewygód w Hi-SEAS. Inne bolączki to opóźnienie w komunikacji między „Ziemią” a „Marsem” oraz… brak czasu!

6 dni w tygodniu poświęcano pracy. Uczestnicy przestrzegali planu działań na każdy kolejny dzień i podobno z trudem wyrabiali się w terminie z realizacją kolejnych eksperymentów. Dla porównania w misji Mars500 (zakończyła się w styczniu br.) uczestnicy stali się ofiarami potwornej nudy, która przez większość czasu zupełnie rozbiła produktywność „kosmonautów”. Na razie nie wiadomo, co jest przyczyną różnic. Muszę dodać, że Hi-SEAS trwało 120 dni a Mars500 – 500.

Przynajmniej raz w tygodniu uczestnicy brali udział w testach skafandrów kosmicznych. Zdaniem Angela Vermeulen, EVA [Extravehicular Activity – wyjście poza atmosferę ochronną w skafandrze] to bardzo odświeżające doświadczenie, które pozwala w końcu spojrzeć na ogromny, otwarty krajobraz. I trudno się dziwić, w końcu człowiek przyzwyczajony jest raczej do otwartych przestrzeni niż przebywania w zamkniętej sypialni o rozmiarach 2 na 2 m Sam spacer to połączenie testów skafandrów kosmicznych i aktywności badawczej – poszukiwania śladów bioty, obrazowanie otoczenia itp. W trakcie Hi-SEAS testowanych było kilka różnych skafandrów. [btw. W Internecie nie ma wiele informacji dotyczących kosmicznych skafandrów. Okazuje się, że to bardzo konkurencyjny segment kosmicznego biznesu i producenci zwyczajnie nie chcą dzielić się swoimi sekretami za darmo].

Ciekawi Was w jakiej atmosferze upłynęły badania i jak badacze spędzali czas wolny? Każdy miał swoje ulubione zajęcie, od czytania książek po gry wideo. Czasem uczestnicy zbierali się by wspólnie obejrzeć film albo zwyczajnie porozmawiać. Stanowiliśmy zgrany zespół, dzięki starannej selekcji. Pomimo mieszanego towarzystwa nie wydarzyły się żadne romanse – każdy z nas miał kogoś, kto czeka na zewnątrz. Pozytywnej atmosferze w naszej społeczności z pewnością sprzyjał nawał pracy. Na szczęście każdemu bez wyjątku przyświecał cel posunięcia ludzkiej eksploracji do przodu chwalił swoją drużynę Veremulen.

Jak zwykle, dobra organizacja i pozytywne nastawienie mogą zagwarantować powodzenie każdego przedsięwzięcia. Czego sobie i Wam życzę 🙂

Na podst. astrobio.net, więcej o Hi-SEAS na stronie programu

Advertisements

2 thoughts on “Kosmiczne puree i kawałek Marsa na Hawajach

  1. A jak sprawa wygląda z własnym eco-systemem, czy w tych badaniach nie brano pod uwagę stworzenia własnego ogrodu na marsie? czy cos takiego jest w ogóle nie brane pod uwagę? czy jest po prostu niemożliwe ?

    • Jeden z eksperymentów Hi-SEAS dotyczył „zdalnie sterowanej farmy”. Naukowcy sterowali zdalnie eksperymentalną uprawą roślin w warunkach bez gleby – rosły na specjalnych stelażach w wodzie. Rolę ogrodnika w tym przypadku pełniło robotyczne ramie, Z tego co wiem na ISS trwają eksperymenty z hodowlą roślin poza Ziemią.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s