About clrk

Exploring space from home, diving into all things electronic, enjoying different arts and looking forward to put legs back on snowbard. Fresh baked boardgamegeek. Currently located in Antwerpen, Belgium. For any inquires, freelance offers or simply to say hi write to clrwk85@gmail.com. Cheers!

Nazwijmy egzoplanetę BD+ 14 4559 b

4017 potwierdzonych planet orbituje inne gwiazdy w naszej galaktyce – to stan wiedzy z czerwca 2019 roku. Międzynarodowa Unia Astronomiczna zwróciła się do przedstawicieli wszystkich państw świata z prośbą o pomoc w nazwaniu już odkrytych planet. Polska potwierdziła swój udział – na stronie www.iau100.pl możecie poczytać o szczegółach akcji.

Ja na szybko wklejam grafikę z zaznaczoną lokalizacją gwiazdy goszczącej nienazwanego giganta (prawie półtora masy Jowisza) i za chwilę wracam z aktualizacjami dotyczącymi Marsa.

Duże dzięki Marianowi za podesłanie informacji o tej akcji! Do usłyszenia!

źródło: Exoplanet

Reklamy

100 lat temu o życiu na Marsie

defaultTen wpis będzie nietypowy, bo to przedruk/tłumaczenie artykułu z gazety sprzed ponad stu lat – New York Sun. Jest to list pewnego czytelnika. Jeżeli potraficie odgadnąć kim jest autor to napiszcie w komentarzu. Podpowiem, że z wykształcenia był chemikiem, ale większość życia poświęcił dla innej dziedziny.

Tekst zamieszczam przetłumaczony na następnej stronie. Lektura powinna umożliwić wam podróż do oddalonych o 100 lat czasów zainspirowanych ekspresjonizmem i dekadencją.

sn83030272-19061202-2

Recenzja zaczyna się w 5 kolumnie. Klik w link otworzy stronę pełnego skanu.

Z powodu tych trendów autor kładzie mocny nacisk na wyrażenie swojej niewątpliwie szerokiej wiedzy i wnikliwego rozumu, roztaczając (chyba nie do końca umyślnie) ponure wizje nadchodzącego końca dziejów i ślepego zaułka, jakim miałaby okazać się inteligencja. Nie podzielamy tych poglądów – to ciekawostka!

Wyobraźcie sobie, że w niedzielnej gazecie rubryka poświęcona listom czytelników zawiera taką recenzję. Na załączonym obrazku możecie zobaczyć, jak wyglądała strona gazety, w którym opublikowano list. Na pierwszy rzut oka, trudno się to czyta. A im dalej w las, tym ciemniej dookoła. Zagadnienie jest samo w sobie bardzo skomplikowane. Zdania biją rekordy długości i większość dałoby się napisać krócej usuwając logiczny znak negacji na początku. Na pewno stałyby się bardziej zrozumiałe. O tym, że to recenzja książki dowiemy się z ostatniego akapitu, o ile targnęliśmy się na lekturę całości… Normalnie głowa boli. Na plus można uznać, że artykuł skłania do myślenia, a nie myśli za czytelnika.

p04vgvv5Myślę, że sprawa warta jest wspomnienia na stronie, w końcu piszemy na podobny temat. Nawiasem mówiąc dowodzi ciekawym faktom, pomijając sprawę życia na Marsie – oto ponad 100 lat temu historie o zielonych ludzikach były bardzo popularne a paniczny strach przed inwazją z Marsa był na porządku dziennym.

Książka, której dotyczy list/recenzja 

Czytaj dalej

Czarne dziury – co to właściwie jest

original

Zdjęcie czarnej dziury, które stało się astronomliczną sensacją ostatnich tygodni

Niedawno wysłuchałem świetnego wykładu autorstwa Jasona Kendalla dotyczącego tajemniczego zjawiska, które stało się sensacją za sprawą pierwszej bezpośredniej obserwacji astronomicznej. Wykład udostępniam w tym poście.

Światło obiektów, które znajdują się (w lini prostej od Ziemi) za obiektem Messier 87 zostało zarejestrowane przez sieć teleskopów na naszej planecie, co zaowocowało historycznie pierwszym „zdjęciem” czarnej dziury M87. Jeżeli dobrze wysłuchacie tego ponad godzinnego wykładu będziecie wiedzieli, dlaczego „światło” zostało zarejestrowane przez radioteleskopy a nie przyrządy optyczne oraz dlaczego zdjęcie jest komputerowym renderem. Polecam!

 

YouTube umożliwia przetłumaczenie napisów do filmu. Nie jest to super dokładna transkrypcja, ale osobom ze słabą znajomością języka na pewno pomoże w zrozumieniu wykładu.

Cisza na antenie – poszukiwania Opportunity po marsjańskiej burzy pyłowej

image copyrigt Stuart Atkinson, stuartatkinson.wordpress.com

W listopadzie minęła burza pyłowa, która od maja br. swoim zasięgiem objęła nieomal całą powierzchnię Marsa. Wracamy dzisiaj z porcją aktualności.

Pomimo przejrzystego nieba nad robotem, pilotom misji nie udało się nawiązać kontaktu z łazikiem. Zespół nie porzuca nadziei i kontynuuje nasłuchiwanie komunikatów z krateru Endeavour, skąd  170 dni temu (10. czerwca) Opportunity raportowała ostatni raz. Dla robota był to 5111 sol (marsjański dzień) na powierzchni Marsa. W trakcie swojej marsjańskiej wędrówki Opportunity pokonała 45.16 km. To dotychczasowy rekord dystansu pokonanego na powierzchni innej planety

Burza pyłowa zawsze była wyzwaniem dla niewielkiego robota, który za każdym razem (mniej więcej co 4 lata) przełączał się w tryb uśpienia w oczekiwaniu na poprawę warunków. Ostatnia burza pyłowa była najsilniejszą, jakiej doświadczył. Niewykluczone, że w tej chwili Opportunity pokrywa warstwa piasku… Łazik polega na energii słonecznej, która zasila jego ogniwa. Jedynym sposobem na odzyskanie dostępu do „życiodajnego” światła jest wiart, który musi odkurzyć zasilające łazika solary.

Naukowcy pilotujący misję przypuszczają, że z powodu krytycznie niskiego zasilania przestał działać zegar synchronizujący skomplikowany system komunikacji z Ziemią. Jeżeli Opportunity obudziła się ze swojego „snu zimowego” to na własną rękę próbuje teraz nawiązać łączność. To nie jest proste zadanie – łazik nie wie, kiedy jej anteny UHF znajdują się w zasięgu satelitów ani kiedy anteną wysokiego zysku może nadać lub odebrać zakodowane piski i trzaski z Ziemi. Zespół JPL pilotujący misją przeszukuje dzień i noc szeroki zakres fal radiowych rejestrowanych za pomocą systemu Deep Space Network.

To przykra wiadomość, która obiła się echem w Internecie. Na fanowskich stronach poświęconych misji MER można przeczytać z jakim zawodem oznaki najgorszego przyjęli wieloletni przyjaciele łazika. Na szczęście NASA nie skasowała misji i wciąż jest nadzieja na odzyskanie robota i newsy z Meridiani Planum.

Na blogu poświęconym misji MER Road to Endeavour możecie obejrzeć ostatnie zdjęcia okolicy i samej Opportunity z orbity. Kliknijcie w link, to bardzo fajne pozaziemskie pocztówki. Kompletne archiwum newsów MER po angielsku znajdziecie na oficjalnej stronie NASA.

pozdrawiam, clrk

Globalna burza pyłowa – czerwiec 2018

curiosity_selfie_jun18_dust

Ostatnie selfie łazika MSL Curiosity zrobione 15. czerwca w trakcie nasilającej się burzy

22. maja br. to dzień przesilenia wiosennego na południowej półkuli Marsa (Ls=180 st). Planeta zbliża się do punktu na orbicie, który znajduje się najbliżej Słońca (peryhelionu Ls=250 st). Różnica odległości od Słońca w peryhelionie i afelionie wynosi 50 mln km, nieomal 1/5 odległości w chwili największego oddalenia. Takie położenie na orbicie wpływa na wzrost ilości energii słonecznej, docierającej do planety.

*W miarę zbliżania się do Ls=250 st planeta porusza się coraz szybciej. Taki charakter orbity determinuje klimat planety – na południu lato jest krótkie ale ciepłe, zima długa i mroźna natomiast na północnej półkuli klimat jest bardziej umiarkowany przez cały rok. Nieco szerzej na ten temat tutaj – przyp. clrk

Teoretycznie południowa wiosna oznacza początek sezonu burz pyłowych i tak właśnie jest w tym roku. Piszmy teoretycznie, bo nie znamy jeszcze teorii potwierdzonej obserwacjami, wyjaśniającej ten fenomen. Przypuszcza się, że nagrzane masy powietrza wznosząc się od powierzchni ku górze zabierają ze sobą cząsteczki marsjańskiego pyłu. Ten, akumulując w atmosferze przyczynia się do jeszcze wydajniejszego nagrzewania powietrza, co potęguje zjawisko. W minionym miesiącu burza na Marsie przybierała na sile i od kilku dni możemy z całą pewnością mówić o globalnej burzy pyłowej.

Pierwsze oznaki amerykańscy naukowcy zaobserwowali 30. maja okiem satelity MRO. Chmura pyłu kierowała się w stronę łazika MER Opportunity badającego zachodnią krawędź krateru Endeavour w regionie Meridiani Planum. Ponieważ Opportunity zasilany jest energią słoneczną, zespół zdecydował się przerwać badania w obawie o zgromadzone w bateriach łazika zapasy.

21920_PIA22519_marci-dgm-v04-for-home-page-5

W kolejnych dniach ograniczone komunikaty radiowe pozwoliły ocenić sytuację na powierzchni, która dla małego łazika stała się na tyle poważna że 10. czerwca robot wyłączył wszystkie swoje systemy z wyjątkiem zegara pokładowego. Pozostanie w tym stanie do czasu, aż jego baterie naładują się a burza minie. Z chwilą przejścia w stan hibernacji nad łazikiem panowała kompletna ciemność! Jak długo robot będzie musiał oczekiwać na niezbędne do pracy przejaśnienie, nikt nie jest w stanie powiedzieć. Może tygodnie, a może miesiące.

Opportunity używa zegara żeby przewidzieć kiedy jest w stanie nawiązać łączność z orbitującymi planetę satelitami. Jeśli bateria podtrzymująca zegar wyczerpie się, robot będzie miał problem po wybudzeniu się, co nastąpi po wystarczającym naładowaniu się baterii, co znowu zależy od pogody nad robotem. Program robota przewiduje taką ewentualność i potrafi samodzielnie odnaleźć satelitę – wymaga to jednak sporo czasu. Innym zagrożeniem jest narażenie baterii na zbyt głębokie rozładowanie. Wydajność ogniw maleje, jeżeli podawane przez nie napięcie spadnie blisko zera (wyczerpią się). Pomimo 15 lat na Marsie bateria Opportunity zachowała około 85% wydajności.

mars-merb-opportunity-dust-sun-dark-hg

Opportunity przesłała serię zdjęć nieba nad kraterem Endeavour.

W lepszej sytuacji jest robot misji MSL Curiosity. Łazik znajduje się na przeciwległej stronie planety w kraterze Gale (rejon Aeolis), gdzie bada zbocze góry Aolis Mons. Pierwsze oznaki burzy zarejestrował 12 czerwca. Przejrzystość atmosfery (mierzona jednostką tau) w ciągu kilku dni z tau=1.0 (przejrzyste niebo) zmalała do tau=8.0. W przeciwieństwie do swoich starszych kuzynów MER Curiosity ma własne źródło energii.

Obecność Curiosity w kraterze Gale’a to doskonała okazja, żeby przyjrzeć się zjawisku z powierzchni. Robot ma na wyposażeniu stację meteorologiczną, która w tej chwili gromadzi cenne dane dotyczące temperatury, ciśnienia i czystości powietrza. Niestety, zepsuta część aparatury REMS nie pozwoli zmierzyć prędkości i kierunku wiatru. Aktualny i szczegółowy raport pogodowy z krateru Gale możecie sprawdzić klikając tutaj.

Robot na powierzchni i kilka satelitów na orbicie Marsa pozwolą na dokładne zbadanie zjawiska jakim jest globalna burza pyłowa po raz pierwszy w historii eksploracji planety. Poprzednia globalna burza miała miejsce w 2007 roku, kilka lat przed startem misji MSL (2012) i MAVEN (2014). Wnioski z badania mogą okazać się bardzo cenne z punktu widzenia marsjańskiej meteorologii oraz przygotowywania przyszłych misji, włączając w to misję załogową bądź kolonię marsjańską.

Burze pyłowe zdarzają się także na Ziemi, na szczęście gęstość atmosfery i roślinność pokrywająca lądy nie pozwalają zjawisku osiągnąć skali globalnej. W innym wypadku mieli byśmy poważny problem z zakurzeniem naszych mieszkań i mechanizmów.

 

011918_DG_drymars_feat

Tarcza Marsa obserwowana z okolicy Ziemi (teleskop Hubble) w porze „ciszy” i globalnej burzy pyłowej. Bardzo możliwe, że przypadkowa obserwacja planety okrytej mgiełką rdzawego pyły w ubiegłych stuleciach zainspirowała teorie o kanałach i marsjańskiej cywilizacji.

 

Krótki przegląd najważniejszych newsów

Na blogu już dawno nie było żadnych aktualności, a szkoda. Od czasów ostatnich postów panowała tutaj głucha cisza, powodem której nie było bynajmniej powolne momentum tego skrawka przestrzeni informacyjnej.  Bo tak naprawdę od czasów ostatnich wpisów wiele wydarzyło się w okolicach Marsa i tu na Ziemi. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda się wrócić na bloga z ciekawym materiałem i w kolejnych postach  przybliżyć Wam obecną sytuację, tymczasem teraz odsyłam do innych serwisów po garść ważnych informacji.

NASA InSight jest w drodze na Marsa

Orbiter ESA ExoMars TGO ukończył pierwszy etap misji

Trwają przygotowania do kolejnego startu w ramach misji ESA ExoMars oraz nowej misji NASA Mars 2020.

Do usłyszenia w następnym poście!

Poranne niebo w październiku

Komunikat dla wszystkich wstających przed słońcem:

Obecna konfiguracja planet w Układzie Słonecznym pozwala na obserwację Wenus i Marsa tuż przed wschodem słońca. Skierujcie swoje lornetki dokładnie na wschód około godziny 7 rano. Obie planety będą widoczne jutro niemal w jednym punkcie. Bardzo jasny punkt niewiele ponad horyzontem to Wenus, tuż obok z trudem zobaczycie Marsa. Obydwie planety będą mieścić się w polu widzenia niewielkiego teleskopu/lornetki przez cały nadchodzący tydzień.

inner-solar-system-october-5-2017

Mars i Wenus znajdują się obecnie po przeciwnej stronie Słońca, co widzicie na załączonym rzucie okiem na ten skrawek Układu Słonecznego w październiku. Planety krążą na nim w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Ponieważ razem z Ziemią tworzą na orbicie jedną linię (inaczej koniunkcja), na naszym niebie dają się zaobserwować bliso siebie. Ale uwaga, obserwowana odległość między obiema planetami będzie zwiększać się z każdym kolejnym dniem – Mars będzię pojawiać się nad horyzontem coraz wcześniej a Wenus niebawem schowa się za naszą rodzimą gwiazdą. Warto uważnie przyglądać się temu zjawisku.

Ponieważ Mars jest obecnie prawie dwa razy dalej niż Wenus, bardzo trudno będzie go dostrzec nieuzbrojonym okiem. Ziemia „dogoni” Marsa w lipcu przyszłego roku i wtedy planeta będzie jednym z najjaśniejszych punktów na nocnym niebie.

Życzę Wam czystego nieba w nadchodzących dniach i do usłyszenia!

Podróż kosmiczna w stanie hibernacji – sci-fi czy realna perspektywa?

14h_fm2017_opener_torpor-11_liveDopóki ograniczeni jesteśmy prawami dynamiki musimy liczyć się z tym, że podróże kosmiczne będą bardzo czasochłonne i kosztowne. Niestety, nasze organizmy nie tolerują przeciążeń związanych z przyspieszeniem (a następnie hamowaniem) statku kosmicznego do prędkości, które umożliwiłyby szybki transfer na orbitę sąsiadującej planety.

Nawet gdyby było to dla nas znośne, nie dysponujemy jeszcze wystarczająco wydajnym i bezpiecznym silnikiem. Dotychczasowe osiągnięcia rocket science nie wniosły wiele nowego do podróży kosmicznych od ponad 50 lat. Z równania Ciołkowskiego (radziecki uczony polskiego pochodzenia) sprzed ponad stu lat wynika, że przynajmniej 80% masy obiektu uciekającego z ziemskiej grawitacji powinno stanowić paliwo zasilające silniki odrzutowe tego obiektu.

Dura lex, sed lex… Mimo ponad 100 lat na karku równanie wciąż obowiązuje i jest solą w oku planistów kosmicznych podróży. Trudno pogodzić marzenie o kosmicznej eksploracji z niewyobrażalnymi wręcz kosztami jego realizacji. Najprostszym rozwiązaniem jest maksymalnie ograniczyć masę ładunku zabieranego na pokład. Niestety, w konsekwencji podróż staje się raczej rzadką przyjemnością.

Na wielu filmach sci-fi niedogodności lotu międzyplanetarnego rozwiązane są przez uśpienie kosmonautów na czas podróży. Pogrążeni w hibernacji pasażerowie nie są świadomi upływających tygodni a ich podstawowe potrzeby życiowe są zminimalizowane przez znacznie spowolniony metabolizm. Nad ich zdrowiem czuwa w pełni autonomiczna aparatura medyczna pilnując ledwie wyczuwalnego pulsu i podając kroplówką miksturę bogatą w wartości odżywce. Brzmi jak fantastyka naukowa?

ripley

Ellen Ripley po wyrzuceniu Obcego z pokładuNostromo zapadła w sen na prawie 60 lat!

Torpor, bo tak właściwie brzmi medyczne określenie na opisany powyżej stan, polega na spowolnieniu metabolizmu w odpowiedzi na warunki środowiska. To mechanizm przetrwania który w toku ewolucji wykształciło wiele gatunków. Niedźwiedzie brunatne spędzają w stanie hibernacji do 5 miesięcy w roku, białe wiewiórki nawet o miesiąc dłużej. Niektóre naczelne, z którymi ludzie są najbliżej spokrewnieni też potrafią zapaść w sen zimowy (Lemur karłowaty).

W stanie torporu temperatura organizmu zmniejsza się o kilka do kilkunastu st. C a wszystkie funkcje życiowe ulegają znacznemu spowolnieniu. Zwierzęta wykształciły taki mechanizm ochronny w odpowiedzi na niedostępność pożywienia (a zatem energii) w okresie zimowym. Niedźwiedziom na 5 miesięcy hibernacji wystarcza tkanka tłuszczowa, którą zgromadziły przed zapadnięciem w sen zimowy. Po przebudzeniu się mają jej prawie o połowę mniej.

hibernation_headerLudzie jako gatunek dostosowali się do skąpych w pożywienie warunków zimowych w inny sposób (kto wie, być może ujarzmiając ogień  a może organizując się w społeczności, a może te dwie funkcje razem? A może w jeszcze inny sposób? – przyp. clrk).

Torpor nie jest naszym ewolucyjnym zwyczajem. A jednak medycyna odnotowała wiele przypadków, w których organizm ludzki bronił się przed śmiercią w sposób podobny do snu zimowego. Podręczniki medyczne (a także sensacyjne wiadomości) opisują historie osób, które przeżyły długie godziny pod powierzchnią lodu albo zakryci śnieżną lawiną, właśnie dzięki stanowi torporu w jaki zapadli. Po odratowaniu ich organizmy powoli zaczynały normalnie funkcjonować bez szkód spowodowanych godzinami bez tlenu. W normalnych warunkach wystarcza kwadrans bez tego paliwa, żeby nieodwracalnie uszkodzić mózg.

Pozytywny wpływ zimna na stłuczenia i inne obrażenia znany jest już od starożytności, ale dopiero współcześnie sztuczna hibernacja znajduje zastosowanie w praktyce medycznej. Ofiary wypadków celowo wprowadza się w stan hypotermii w celu ratowania życia. Spowolniony metabolizm daje lekarzom czas na naprawienie uszkodzeń. Pacjenta okłada się woreczkami z lodem oraz podaje mieszankę leków spowalniających funkcje życiowe i “wyłączających” świadomość.

141007123531-01-mars-hibernate-horizontal-large-gallery

Taki zautomatyzowany system podtrzymywania życia działa w rzeczywistości! żródło NASA/SpaceWorks

Zjawisko jest bardzo wartościowe z punktu widzenia ratowania życia ale czy znajdzie rzeczywiste zastosowanie w podróżach kosmicznych? Współcześnie medycyna potrafi “zamrozić” pacjenta na okres do dwóch tygodni, bez skutków ubocznych. Z doświadczeń wynika, że uśpienie a następnie wybudzenie z stanu torporu trwa około 24 godzin i zdrowy organizm radzi sobie z tym bez przeszkód. Trwają prace nad wydłużeniem okresu hibernacji, opracowaniem mikstury leków oraz odżywek wspierających spowolnienie funkcji życiowych oraz podtrzymaniem kondycji organizmu, który na wiele tygodni pozostanie w bezruchu. Zanik mięśni to największy problem, z jakim musieliby zmagać się astronauci poddani procedurze.

Amerykańska agencja kosmiczna we współpracy z prywatnymi przedsiębiorstwami opracowała bardzo zaawansowany plan kosmicznej podróży uwzględniający wprowadzenie astronautów w stan torporu. Wszystko wskazuje na to, że to remedium na monotonię kosmicznej podróży oraz znaczne ograniczenie kosztów. Uśpieni astronauci nie potrzebują przestrzeni życiowej a ich potrzeby żywieniowe są znacznie zredukowane. W efekcie masa statku kosmicznego wraz z ładunkiem może zostać zmniejszona o 1/5 do nawet 80% !

141007123548-03-mars-hibernate-horizontal-large-gallery

Projekt moduły załogowego uwzględniający „uśpienie” pasażerów na czas podróży międzyplanetarnej, źródło NASA/SpaceWorks

Przy obecny m stanie wiedzy i technologii medycznej półroczna podróż jest w zasięgu ręki. Zakładając że członkowie załogi będą wybudzani co 2 tygodnie na kilkudniowe wachty.  Taka rotacja załogi zagwarantuje stałą obecność świadomej osoby na pokładzie, czuwającej nad prawidłową pracą statku kosmicznego i aparatury podtrzymującej życie.

Zanim ludzie polecą na Czerwoną Planetę należy dołożyć starań, żeby mieli tam bezpieczne schronienie i zapewniony powrót. Dlatego najpierw na powierzchnie Marsa musi zostać wysłany działający habitat. Drugim pojazdem który powinien być już na miejscu według planu NASA jest rakieta powrotna, oczekująca na ich powrót z Marsa na orbicie planety.

Możecie zapoznać się ze szczegółową prezentacją projektu w języku angielksim klikając tutaj.

Terraformacja Marsa, planszowa gra towarzyska

pic2891964

W ubiegły weekend miałem przyjemność zagrać w grę planszową Terraformacja Marsa. To gra strategiczno-ekonomiczna polegająca na zarządzaniu zasobami. Nie rzucamy w niej kostką a nasze powodzenie w dużym stopniu zależy od tego, jak wykorzystamy nasze naukowe patenty. Grać można solo (!) lub do pięciu graczy. Doświadczeni gracze polecają zabawę w 3 lub 4. Informacja na pudełku mówi, że gra się do 2 godzin. My skończyliśmy po 3 (sic!) godzinach i 9 pokoleniach.

Ponieważ grałem w towarzystwie międzynarodowym, na stole wylądowała angielska wersja gry. Nieduże (jak na planszowe standardy) pudełko skrywało instrukcję, planszę, pokaźny plik kart-patentów, niewielkie kartoniki reprezentujące różne rodzaje obszarów i całą masę sześciennych pionków różnych kolorów i rozmiarów, wykorzystywanych w grze jako surowce i markery-punkty. Każdy z nas otrzymał niewielką planszę-bazę i po krótkim wyjaśnieniu zasad przez właściciela pudełka z grą rozpoczęliśmy zabawę.

Terraformacja Marsa, jak sama nazwa wskazuje, opowiada o procesie dostosowywania warunków Czerwonej Planety do potrzeb ludzkości. Celem gry jest podniesienie średniej temperatury globu, zwiększenie zawartości tlenu w atmosferze i pokrycie części powierzchni planety oceanami. To proces długotrwały, reprezentowany w grze przez postęp na otaczającej planszę skali pokoleń. Gdy markery temperatury i powietrza osiągną maksymalne pozycje a stosik 9 kartoników-oceanów wyczerpie się gra dobiega końca i zaczyna się liczenie punktów. Rzecz oczywista, zwycięża gracz który zdobył ich najwięcej.

plansza1

Plansza gry na początku 3. pokolenia

W swojej turze gracz może wykonać dwie akcje – zagrać kartę-patent naukowy z ręki lub standardową akcję, z listy na planszy gry. Każdy patent kosztuje określoną sumę kredytów, dodatkowo zagranie karty wymaga spełnienia określonych na na niej warunków. Zagrany patent wpływa na rozgrywkę – nasza baza zaczyna więcej produkować, na planecie rośnie temperatura albo zawartość O2, dokładamy nowe terytoria itd.

Po rozegraniu tury grę podejmuje kolejny gracz. Gdy możliwości wszystkich korporacji (albo ich zapał) do zagrywania kolejnych akcji skończą się, pokolenie dobiega końca. Zanim marker na skali zostanie przesunięty o jedno oczko wyżej każda z baz otrzymuje kredyty i surowce. Ich ilość zależy od postępów w grze – zagranych patentów, posiadanych lądów itd. Na początku nowego pokolenia losuje się nowe patenty z talii (do 4 na losowanie) i zabawa zaczyna się od gracza, który w poprzednim pokoleniu był drugi.

Mechanika gry w pierwszej rundzie wydawała mi się strasznie zawiła. Ze zgrozą spoglądałem na moją bazę, moje patenty w ręku, na różne rodzaje surowców i zasady jakimi rządzi się ich wykorzystywanie. Szczęśliwie graliśmy w wersję dla „pierwszaków”, co bardziej niebezpieczne patenty zostały usunięte z gry i każdy z nas zaczynał grę tą samą korporacją.

baza

Pod koniec gry w mojej bazie zrobiło się bardzo gorąco!

Moją strategię oparłem na produkcji energii. Ponieważ ta, niewykorzystana w pokoleniu, przekształca się w ciepło, pod koniec gry miałem w swojej bazie pokaźny stosik złotych kostek reprezentujących ten surowiec.

Tuż przed końcem gry wykupiłem wyzwanie Thermalist i dzięki niemu podczas liczenia punktów mój pionek z ostatniej pozycji na skali przesunął się na drugą. Szczerze mówiąc, w trakcie gry serio obawiałem się że moja baza lada moment wybuchnie.

Wspomniane wyzwania oraz osiągnięcia to dodatkowy sposób na zdobywanie PZ i wydawanie kredytów. Wykupujemy je kosztem jednej akcji, oznaczając swoim pionkiem odpowiednie miejsca na planszy. Dzięki nim mamy szansę na dodatkowe punkty pod koniec gry. Uwaga! Możliwe, że na naszej inwestycji skorzystają inni gracze! Ja zagrałem w osiągnięcie związane z ilością nagromadzonego ciepła i wygrałem je, jako że miałem tego surowca w swojej bazie najwięcej. Mogłoby jednak zdarzyć się, że ktoś inny nagromadzi więcej ciepła po aktywowaniu wyzwania. Wtedy kosztująca mnie 14 kredytów i 1. akcję inwestycja spaliłaby na panewce.

plansza2

Plansza gry w 7. pokoleniu

W trakcie gry dążymy do rozbudowywania bazy przemysłowej i spożytkowywaniu naszej produkcji na cele terraformacji, za co otrzymujemy punkty. Możemy także wpływać na zasoby innych graczy zagrywając niektóre karty. To wprowadza element interakcji między korporacjami, co uważam za duży plus. Przy stole zawierane są sojusze, zupełnie jak w prawdziwym świecie.

Bardziej biegli amatorzy planszowej rozgrywki mogą zdecydować się na grę z wykorzystaniem kart korporacji. Każda z nich ma swoją wizję terraformacji i dąży do osiągnięcia określonych celów, za które otrzymuje dodatkowe punkty zwycięstwa. Korporacje zaczynają grę z różnymi bonusami (albo ograniczeniami) produkcji zasobów w swoich bazach. Takie rozwiązanie urozmaica rozgrywkę i sprawia, że kolejne sesje różnią się od siebie.

patenty

Ilustracje na kartach patentów ściągnięto z naszej strony 🙂

Karty-patenty są ładne i jest ich bardzo, bardzo dużo. Każdy patent odpowiada jakiemuś naukowemu pomysłowi na terraformowanie planety. Jest to ładnie zilustrowane kolorową grafiką i krótkim opisem na karcie.

Plansza jest niewielka, co uznaję za plus. Poza wspomnianymi skalami widnienie na niej tarcza Marsa podzielona na sześciokątne pola. To na nich gracze układają swoje terytoria. Nieduże wymiary gry pozwoliły nam zmieścić się na niewielkim stoliku 1x1m. Można by ponarzekać na styl graficzny, bo wydaje się jakby z poprzedniej epoki. Kolorowe plastikowe kosteczki to inna bajka, jest ich dużo i świetnie sprawdzają się w roli waluty wykorzystywanej w grze. 

Z chęcią zagram w to jeszcze nie raz. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów Marsa i towarzyskich planszówek!

ExoMars 2020: możliwe lokalizacje badań

esa_logo_small_2Oxia Planum i Mawrth Vallis – to nazwy dwóch marsjańskich krain zarekomendowanych jako potencjalne miejsce lądowania i badań europejskiej misji ExoMars. Obserwacje satelitarne wskazują, że w przeszłości krainy te były bogate w wodę w stanie ciekłym. Jeśli przypuszczenia te okażą się prawdziwe, roboty ExoMars będą mogły wziąć pod lupę formacje geologiczne wartościowe z punktu widzenia astrobiologii.

Z technicznego punktu widzenia obie lokalizacje oferują warunki sprzyjające lądowaniu platformy ExoMars. Przede wszystkim obszar lądowania (elipsa o wymiarach 120 x 19 km) musi być równiną pozbawioną gęsto rozsianych skał i większych kamieni. Mogłyby uszkodzić platformę w trakcie lądowania lub zablokować “rozpakowywanie” ładunku, czyli zamkniętego w środku łazika. Dodatkowo niskie położenie obu krain pozwoli maksymalnie wykorzystać spadochrony hamujące opadającego robota.

Zaproponowane lokalizacje leżą niewiele na północ od równika planety i dzieli je zaledwie kilkaset kilometrów. Krainy poprzecinane są kanałami, które najprawdopodobniej stanowiły kiedyś ujścia dla rzek płynących z południowych wyżyn do położonego na północy oceanu. Oznacza to bogactwo materiałów osadowych, w których mogło zachować się wiele wartościowych informacji o przeszłości planety. Przypuszczenia te potwierdzają obserwacje satelitarne.

_86228521_molamap

Kandydaci do miejsca badań ExoMars 2020

Zdaniem naukowców woda w stanie ciekłym mogła pokrywać te obszary przez okres kilkuset milionów lat. To wystarczająco długo by proste jednokomórkowe organizmy wyewoluowały w bardziej zaawansowane formy życia.

Planując ExoMars naukowcy ESA rozważali wiele możliwych lokalizacji do badań, ostatecznie wybór padł na dwie wymienione w tym poście. Specjalnie powołana w tym celu Landing Site Selection Working Group skupi się teraz na przeanalizowaniu kandydatów pod kątem istotnych detalów.

Grupa będzie szukać miejsc, w których łazik powinien wwiercić się pod powierzchnię by pobrać materiał skalny do badań. To pierwszy raz, gdy będziemy mieli okazję zajrzeć głębiej pod powierzchnie Marsa. Naszkicowane zostaną potencjalne trasy przejazdów, którymi od 2020 roku poruszać się będzie europejski robot. Z technicznego punktu grupa bierze pod uwagę takie czynniki jak rozmieszczenie i wielkość skał, nachylenie terenu czy miałkość podłoża. Należy dołożyć starań, żeby łazik nie zakopał się w niepewnym marsjańskim gruncie i maksymalnie wykorzystał swój potencjał naukowy.

Misja ExoMars 2020 składa się z dwóch modułów – mobilnego robota wyposażonego w instrumenty do badań geologicznych i kamery oraz platformy lądownika, która po lądowaniu i uwolnieniu robota prowadzić będzie pomiary meteorologiczne na miejscu. Orbitujący Marsa satelita ExoMars TGO poza obserwacją atmosfery będzię pośredniczył w komunikacji robotów na powierzchni planet z naukowcami na Ziemi.