Misja analogiczna na biegunie południowym

astro-369299-590x300Podróż na Marsa zaczyna się długo przed oderwaniem marsjańskiego lądownika od powierzchni Ziemi. Amerykańska agencja NASA rozpoczęła przygotowanie astronautów do marsjańskiej wyprawy na rodzimym gruncie. Przed nimi długie miesiące odosobnienia, zamknięcia i kontaktu z ekstremalnym środowiskiem (w angielskim artykule trzy czynniki ukrywają się pod akronimem ICE – Isolation, Conifinement, Extreme Enviroment). Jest miejsce na naszej planecie, które zdaje się idealnie odwzorowywać te warunki – Antarktyda.

NASA i National Science Foundation współpracują z Uniwersytetem w Houston. Celem jest powołanie eksperymentalnej kolonii w okolicach Bieguna Południowego. Eksperyment pod kierownictwem dr. Candice Alfano z uniwersytetu w Houston będzie badał ochotników przebywających długie miesiące na Antarktydzie.

Izolację i zamknięcie stosunkowo łatwo osiągnąć planując badania behawioralne. Przykładem może być więzienny eksperyment St. Milgrama z uniwersytetu w Stanford z lat 70-tych ub. wieku.  Środowisko ekstremalne natomiast jest czymś, co wymaga znacznie większych nakładów, niż opuszczona piwnica. Dlatego NASA zdecydowała się na Biegun Południowy. Antarktyda wydaje się idealnym miejscem. Czasami nazywana „białym Marsem” stanowi kontynent nieomal w całości pokryty lodem. Z tego miejsca po prostu nie da się wyjechać. Niezależnie od twojej kondycji psychicznej, zdrowia czy osobistej sytuacji, w trakcie trwania eksperymentu nie ma mowy o powrocie do domu – chwali uroki lokalizacji Lisa Spence, project manager misji analogowych NASA. Takie zasady zbliżają warunki badania do podróży kosmicznej. Nastawienie uczestników znacznie się zmienia, kiedy zdają sobie sprawę że nie ma odwrotu.

zrzut-ekranu-2016-09-20-o-21-50-07

Model 3D bazy misji analogowej ICE

Jak bardzo ekstremalne warunki mają na myśli badacze? 98% kontynentu otaczającego Biegun Południowy pokrywa lód. Wieją tam ekstremalnie silne wiatry, a średnia temperatura waha się w przedziale od -49 do -26 st. C. To najzimniejsze miejsce na Ziemi. W czasie zimowych miesięcy Słońce nie wschodzi ponad horyzont od kwietnia do września. W trakcie Nocy Polarnej lądowanie samolotem albo statkiem w te okolice to duże ryzyko. Jeśli trafiłeś tutaj właśnie zimą, to może się okazać że do domu wrócisz najwcześniej wiosną następnego roku.

Astronautka NASA Christina Hammcock-Koch spędziła wiele miesięcy na różnych stacjach polarnych asystując naukowcom w badaniach na odległość. Spędziła okrągły rok na Biegunie Południowym. Przez długie miesiące nie widzisz słońca, tylko te same twarze innych mieszkańców Bieguna. Nie odbierasz poczty, odżywiasz się wyłącznie suszonym prowiantem. Izolacja i brak bliskich osób oraz monotonność każdego kolejnego dnia to rzeczy, z którymi musisz nauczyć się dawać radę – skrótowo opisuje swoje doświadczenie.

mcmurdo-from-ob-hill

Amerykańska baza arktyczna McMurdo

Pozostawiona w takim nieciekawym położeniu Hammcock wypracowała metody, które pomogły jej nie wypaść z rytmu. Oparcie znalazła w wysiłku fizycznym, hobby i kontakcie z innymi uczestnikami badania. Przede wszystkim astronautka nauczyła się nie myśleć o rzeczach, za którymi tęskni i skupiała się wyłącznie na swojej pracy. Nauczyła się doceniać swoje nieciekawe położenie – świadoma, że może tam więcej nie wrócić, starała się zarejestrować jak najwięcej detali swojego lodowego domu.

Badanie uniwersytetu w Houston, NASA i NSF ma wystartować w lutym 2017 roku. 110 uczestników zamieszka w okolicach Bieguna Południowego i na amerykańskiej stacji polarnej McMurdo. W McMurdo przebywa zwykle około 250 osób i ewakuacja zimą choć trudna, jest możliwa. Takiego luksusu brakuje na środku kontynentu. 

Obserwując mieszkańców obydwu stacji badacze chcą lepiej zrozumieć źródła i mechanizmy psychiczne związane ze przeżywaniem stresu. Badani będą co jakiś czas wypełniać kwestionariusze psychologiczne i oddawać próbki śliny. Na celowniku psychologów znajdzie się też dobowy cykl snu/jawy uczestników. Dzięki badaniu zamierzają wypracować wiarygodny test do szacowania poziomu stresu i zdrowia psychicznego.quzwndgqd

Test, jeśli okaże się skuteczny, pomoże w szybkim rozpoznaniu potencjalnych zagrożeń ze strony kondycji psychicznej astronautów. Szybkie rozpoznanie umożliwi podjęcie odpowiednich kroków, które zabezpieczą podróżników przed skutkami nieciekawych kryzysów psychicznych. Badacze wskazują szereg innych zastosowań – choćby w wojsku i wszedzie, gdzie ważne jest umiejętne zarządzanie zasobami ludzkimi.

Jednocześnie w planach NASA znajduje się trening personelu medycznego, przygotowujący ratowników medycznych do pracy w warunkach ICE. Niewykluczone, że któryś z chirurgów – uczestników eksperymentu w przyszłości weźmie udział w prawdziwej misji na Marsa.

Więcej o misji analogowej znajdziecie w googlach pod hasłem Characterizations of Psychological Risk, Overlap with Physical Health, and Associated Performance in Isolated, Confined, and Extreme (ICE) Environments. Ewentualnie zaglądajcie do nas. Stronę w miarę możliwości (czasu, chęci i newsów) będziemy aktualizować.

na podst. NASA News Washington DC

Ogródek na pozaziemskiej glebie

journal.pone.0103138.g002.png

Eksperymentalna uprawa na uniwersytecie w Wageningen

Jest bardzo możliwe, że w ciągu najbliższych 20 lat uruchomimy kolonie badawczą na powierzchni któregoś z najbliższych ciał niebieskich. Może na Księżycu, może na Marsie. Pod względem ekonomicznym obydwie perspektywy są takie same, podróż na Marsa trwałaby jedynie dłużej.

Warto zastanowić się nad uruchomieniem na Marsie stałej kolonii, na którą astronauci lecieli by w jedną stronę. W pierwszych latach działania pozaziemskiego habitatu nie byłoby rotacji osadników. Takie założenie uprościło by znacznie zakres przygotowań, odrzucając etap oderwania się z Marsa w kierunku powrotnym na Ziemię. Z biegiem lat na Marsie zbudowany zostanie kosmodrom i rejsy w obydwie strony staną się możliwe.

O szczegółach przygotowania takiej misji nic konkretnego nie wiem. Skromne informacje jakie wyszperałem w sieci zamieściłem kilka razy na stronie, chociażby o skafandrze czy o hodowli roślin poza Ziemią. Ponieważ eksperyment dotyczący uprawy w analogach gleby eksterralnej dobiegł końca, dzisiaj mowa będzie właśnie o pozyskiwaniu warzyw na Marsie i Księżycu.

Celem pracy naukowców z holenderskiego uniwersytetu w Wageningen było ustalenie w jakim stopniu pozaziemska gleba nadaje się do uprawy. W tym celu w blisko tysiącu małych doniczek zasiali 14 różnych gatunków roślin i przez 50 dni przyglądali się jak sobie radzą w niecodziennych warunkach. Na stole badawczym wylądowały rośliny takie jak pomidory, marchewka albo gorczyca (pełna lista jest na nast. str.).

martiangardenpotatoes.jpg

Pozaziemska uprawa popularnej bulwy na filmie The Martian

Najtrudniejsze w całym eksperymencie było zdobycie odpowiedników marsjańskiej i księżycowej gleby. Sami wiecie, współcześnie o dostawy jest bardzo trudno. Badacze byli zmuszeni posłużyć się odpowiednikami wyprodukowanymi w laboratorium na podstawie dostępnych analiz chemicznych in-situ z misji kosmicznych Apollo, Pathfinder i Voyager.

Należało dołożyć starań, aby zawartość soli mineralnych i składników organicznych w najlepszym stopniu odpowiadała glebom pozaziemskim. Z popiołu wulkanicznego w laboratoriach NASA powstały 2 gleby eksperymentalne, nabyte na potrzeby eksperymentu. Gleba kontrolna pochodziła z Holandii. Gleb nie wzbogacano nawozami a do podlewania używano wyłącznie destylowanej wody.

Po 50 dniach badacze stwierdzili, że rośliny można uprawiać na substytucie ziemi marsjańskiej i księżycowej. Wyniki przyrostu masy biologicznej wyhodowanej „na Marsie” okazały się najlepsze, najgorzej z trójki wypadł Księżyc. Tamtejsza gleba jest bardzo uboga w związki organiczne. Na następnej stronie znajdziecie tabele z obserwacjami i nazwami hodowanych w eksperymencie roślin. Bardziej wnikliwych odsyłam do sprawozdania w linku na końcu tego posta.

Dopóki marsonautom nie będzie przeszkadzała dieta oparta wyłącznie na warzywach, nie powinni martwić się o zapasy pożywienia na marsjańskiej pustyni. Wielu wyda się to niepoważne, ale praca w ogrodzie będzie miała również pozytywny wpływ na atmosferę w kolonii. Bo uprawianie roślin to oprócz ubrudzonych rąk przyjemność i odprężenie.

Pełne sprawozdanie z eksperymentu znajdziecie pod tym linkiem. Czytaj dalej

Siding Springs – zdjęć nie ma

1413886900044_wps_22_Comet_Siding_Spring_Mars_Przykra sprawa – zdjęć z powierzchni planety odsłaniających widok komety właściwie nie ma. Pod tym linkiem znajdziecie najlepsze obrazy, jakie udało się zarejestrować. Zostały zrobione w okolicach zachodniego grzbietu krateru Endeavour przez łazik misji MER, Opportunity. Do postu dołączyłem materiał od NASA, który stara się wyjaśnić co widać.

Co zawiniło – błąd w obliczeniach pozycji komety na nieboskłonie? Szumy aparatury?? Nie wiemy z dużą dokładnością w jakim momencie łazik rozpoczyna wykonywanie swoich komend. Wydaje mi się, że to m.in. powód, przez który cała żądna wrażeń część podążających za kosmicznymi nowinami ciekawskich ludków może czuć się lekko zawiedziona. Przecież o komecie można było usłyszeć i przeczytać w czasopismach i radio :-/

Czujcie ducha, Siding Sporing to obecnie taki mały punkcik na nieboskłonie, który, idę o zakład, da się obejrzeć wczesnym wieczorem na zmierzchającym niebie – z dala od świateł, – tak tak, trzeba się wybrać na wycieczkę daleko od większych siedlisk ludzkich. Przerwy w dostawie światła gwiazd powodują interferencje z blaskiem lamp sodowych, które oświetlają ulice naszych miast. Nie jest do końca jasne, czy to akurat ten pierwiastek, ale fakt jest taki, że sód jaśnieje światłem o widmie (kolorze), najbliższym właśnie naszemu poczciwemu białemu światłu słonecznemu.

Gdzie patrzeć - Siding Spring oddala się od MArsa, i mniej więcej przez miesiąc będzie można ją zaobserwować w pobliżu Marsa okiem uzbrojonym w lunetkę. Jeśli jeszcze takiej nie macie - Szybko do sklepów!

Gdzie patrzeć – Siding Spring oddala się od MArsa, i mniej więcej przez miesiąc będzie można ją zaobserwować w pobliżu Marsa okiem uzbrojonym w lunetkę. Jeśli jeszcze takiej nie macie – Szybko do sklepów! Widok nieba mniej więcej o godzinie 8:15 jutrzejszego wieczoru. źródło Stellarium/clrk

Jeśli dalej jesteście ciekawi Siding Spring i chcielibyście ją zobaczyć na własne oczy zarezerwujcie sobie w najbliższym miesiącu wolny weekend i zaopatrzeni choćby w lornetkę szukajcie komety na nocnym niebie. Wypatrujcie pierwszych gwiazd (podpowiem, że każdego wieczoru pojawiają na swoich pozycjach, niezawodne od wielu wielu lat. Siding Springs oddala się od Marsa, który w tej chwili zapala się się nisko nad południowym horyzontem i około 21 wieczorem znika za nim, więc czasu nie ma wiele. Starajcie się znaleźć Drogę Mleczną – Mars znajduje się przed jej płaszczyzną <wink>.

misja MAVEN w drodze na Marsa

18 listopada o godzinie 19:28 naszego czasu z przylądka Cape Canaveral na Florydzie wystrzelona została rakieta Atlas V z satelitą MAVEN na pokładzie. Niecałą godzinę później ładunek odłączył się od rakiety nośnej i rozpędzony skierował się w stronę Marsa.

O MAVEN (Mars Atmosphere and Volatile EvolutioN) pisaliśmy już parę razy. Jak wiecie, celem badań sondy będą górne warstwy atmosfery planety. Naukowcy chcą zbadać wpływ wiatru słonecznego i potwierdzić, że w przeszłości planeta miała znacznie gęstszą atmosferę. MAVEN nie będzie szukał śladów aktywności biologicznej, ale dane naukowe zdobyte dzięki tej misji będą miały bardzo duże znaczenie dla astrobiologii.

Start rakiety przebiegł bez zakłóceń a sonda zgłasza pełną gotowość do pracy. Podróż na Marsa ma potrwać 10 miesięcy. Poniżej klip, na którym możecie zobaczyć jak przebiegł start z ubiegłego tygodnia.

Misją MAVEN kieruje wydział LASP Uniwersytet w Boulder w stanie Kolorado przy współpracy z NASA JPL. Satelitę dostarczyła firma Lockhead Martin i ona odpowiada też za pilotowanie. Wraz ze startem misji Uniwersytet w Kolorado uruchomił kampanię promującą edukację w kierunku badań kosmicznych skierowaną do uczniów i studentów zainteresowanych naukami ścisłymi.

W przyszłości wrócimy do Was z nowymi newsami ze świata marsjańskich misji. Do usłyszenia!

622 megabity danych w sekundę z Księżyca

front graphic18. października uruchomione zostało laserowe połączenie między orbitującym Księżyc satelitą LADEE (Lunar Atmosphere and Dust Enviroment Explorer) a placówką NASA White Sands w Nowym Meksyku. Jak wynika z oficjalnego oświadczenia NASA testowana technologia umożliwiła odbiór danych z nieosiągalną dotychczas prędkością transmisji 622 Mb/s. To pewnie 10 razy szybciej niż Wasze domowe łącze internetowe.

Moduł LLCD na pokładzie LADEE. Źródło: NASA

Amerykańska sonda LADEE od września jest na orbicie Księżyca. Oprócz wyposażenia mającego zbadać właściwości znikomej księżycowej atmosfery, na jej pokładzie zainstalowano moduł LLCD (Lunar Laser Communications Demonstration). Zadaniem tej aparatury jest sprawdzenie możliwości lasera w komunikacji kosmicznej. Ten eksperyment ma potrwać 30 dni i jest wstępem przed planowaną na 2017 rok misją NASA Laser Communication Relay Demonstration.

Nie jest tajemnicą, że wydajność wykorzystywanych dotychczas połączeń opartych o fale radiowe przestała wystarczać do przekazywania terabajtów danych (zdjęć, wideo i pomiarów naukowych) z odległych zakątków naszego układu planetarnego. Radio działa po prostu zbyt wolno.

Urządzenia nadawczo-odbiorcze w kompleksie White Sands. Źródło: NASA

Urządzenia nadawczo-odbiorcze w kompleksie White Sands. Źródło: NASA

W obecnej, wczesnej formie komunikacja laserowa pozwala na 15-krotne zwiększenie wydajności (w porównaniu z najnowocześniejszym radiem), ma także inne zalety. Nie jest tak energochłonna (niższe koszty misji), jest bardziej kompaktowa. Mniejsze gabaryty wysyłanego w kosmos wyposażenia komunikacyjnego to dodatkowa przestrzeń na inne narzędzia lub (ponownie) niższe koszty misji. Każdy kilogram ładunku kosztuje agencje średnio 12,34 tyś euro i pozbycie się gabarytowych anten jest priorytetem w budowaniu nowej generacji satelit.

Jakie korzyści przyniesie nam ta technologia? Przede wszystkim powinniście wiedzieć, że laser od dawna wykorzystujemy w komunikacji. Gdyby nie oparta o światłowody infrastruktura, nie było by rozmów międzymiastowych, nie mówiąc o Internetu w tak bogatej (multimedialnie) formie, jaką znacie obecnie. Gdy misje kosmiczne zaczną nadawać swoje odkrycia za pomocą lasera możemy spodziewać się ogromnego wzrostu jakości przekazywanych obrazów. Spodziewajcie się prawdziwych filmów w pełnym 3D i zdjęć o niesamowitej ilości szczegółów.

Kosmiczne puree i kawałek Marsa na Hawajach

MarsWszystko wskazuje na to, że w najbliższych 20 latach ludzkość postawi stopę na Czerwonej Planecie, później pewnie założymy stałą kolonię na którymś z innych światów. Zadaniem badaczy jest odpowiednie przygotowanie się do życia w izolacji daleko od Domu (słowo nabiera zupełnie nowego znaczenia, gdy odległość liczymy nie w km ani milach morskich a jednostkach astronomicznych au). Zastanawialiście się kiedyś jak wyglądają przygotowania do eksploracji innych światów tu, na Ziemi? Agencje kosmiczne w porozumieniu z instytucjami naukowymi z całego świata prowadzą dość szeroko zakrojone eksperymenty w terenie zbierając dane, które w przyszłości mogą zostać wykorzystane w prawdziwej misji na Marsa. Pomyślałem, że warto, co jakiś czas, rzucić okiem na tak zwane załogowe misje analogiczne i napisać co nieco na blogu. Czytaj dalej

MSL będzie miało roczek :)

MSL NewsPodczas gdy łazik Curiosity powoli przemierza wnętrze Krateru Gale’a, NASA przygotowuje się do świętowania pierwszego roku aktywności misji MSL. Od początku miesiąca każdego dnia łazik przez swój profil facebook przypomina o zbliżającej się rocznicy i dzieli się linkami. Wszystkie przygotowane przez NASA smakołyki możecie znaleźć na tej stronie.

Tymczasem w sieciowej społeczności MSL krąży taki obrazek (klik). To zdjęcie złapane przez Curiosity w nocy 1. sierpnia br najprawdopodobniej przedstawia obydwa księżyce planety – Phobosa i Deimosa. W drodze jest wideo przejścia obydwu księżyców nad kraterem!

Do usłyszenia wkrótce – clrk

“Mały krok dla człowieka, wielki krok dla ludzkości”

596px-Apollo_11_bootprintTe słowa zna chyba każdy mieszkaniec naszej planety. 21. lipca 1969 roku, a więc dokładnie 44 lata temu dwójka astronautów – Neil Armstrong i Buzz Aldrin jako pierwsi ludzie w historii postawili stopę na powierzchni Srebrnego Globu. Ich misja nosiła dumną nazwę Apollo 11

W ramach programu Apollo Księżyc odwiedzaliśmy 9 razy. Nie każdy lot kończył się lądowaniem. Dwie misje poprzedzające Apollo 11 – 8. i 10. były przygotowaniem do lądowania oraz jednymi z pierwszych lotów załogowych w kosmos w ogóle. Z następnych 6. misji porażką okazała się trzynastka, której historia stała się fabułą ciekawego filmu „Apollo 13” z Tomem Hanksem w roli kapitana statku, Jima Lowella.

Aldrin_Apollo_11_originalDzięki misjom Apollo spędziliśmy prawie 83 godziny na powierzchni Srebrnego Globu, zabraliśmy na Ziemię blisko 400 kg księżycowych kamieni i przeprowadziliśmy dokładnie 15 eksperymentów  naukowych na powierzchni Srebrnego Globu. Część z nich, jak Lunar Laser Ranging Experiment można powtarzać do dzisiaj, co ma być przekonywującym dowodem przeciwko spiskowym teoriom jakoby NASA nigdy nie dosięgnęła Księżyca.

Sto lat, Apollo 11 !!

Jak się ma MAVEN?

źródło: Lockheed Martin corp.

źródło: Lockheed Martin corp. Klik przeniesie Was na stronę misji.

Na zdjęciu satelita MAVEN na sali montażowej Lockheed Martin w Littleton w stanie Colorado. Widzicie na nim satelitę bez ogniw słonecznych na specjelnym wibracyjnym stole. W trakcie próby wstrząsów inżynierowie sprawdzili jak satelita poradzi sobie w pierwszych chwilach po starcie rakiety, kiedy cała konstrukcja poddana będzie ogromnym przeciążeniom i wibracjom. Próba przeszła pomyślnie.

O misji przeczytacie więcej przed  startem zaplanowanym na listopad tego roku. Bądźcie z nami 😉

 

Inspiration Mars na National Space Symposium

inspiration-mars-spacecraft

Klik przeniesie was na stronę funcadji Inspiration Mars

11. kwietnia w Colorado Springs w stanie Kolorado zaprezentowano projekt Inspiration Mars. Szefowie misji przez godzinę opowiadali o pomyśle w ramach panelu na corocznej imprezie National Space Symposium (wbrew nazwie to międzynarodowe zgromadzenie). W ciągu tej godziny mogliśmy poznać obecny stan misji i jej cel oraz garść technicznych detali dotyczących wykonania. To nieprawdopodobne, ale Inspiration Mars żyje i są realne szanse, że misja dojdzie do skutku w 2018 roku.

D. Tito - w przeszłości pracował dla NASA. Obliczał trajektorię lotu Marinera 4 i innych misji

D. Tito – w przeszłości pracował dla NASA. Planował trajektorię lotu Marinera 4 i innych misji.

Czwórka przedsiębiorców/naukowców z panelu to główni pomysłodawcy i wykonawcy misji. Każdy ma pewne doświadczenie w branży kosmicznej, o czym możecie krótko przeczytać w ramkach pod migawkami z panelu. Dennis Tito to główny inwestor, zdecydowany z własnej kieszeni sfinansować pierwsze dwa lata projektu, resztę pieniędzy Inspiration Mars ma pozyskać z kieszeni innych inwestorów i reklam.

Założeniem misji jest wysłanie dwójki ludzi w podróż kosmiczną do Marsa. Dzięki sprzyjającej konfiguracji planet w 2018 droga w dwie strony ma potrwać 501 dni.

dr. J. B. Clark. W latach 97-05 chirurg załogi NASA Space Shuttle

dr. J. B. Clark. W latach 97-05 członek załogi NASA Space Shuttle, chirurg.

Lot nie przewiduje żadnych dodatkowych manewrów – po zbliżeniu się do Marsa na odległość ok. 150 km od powierzchni kapsuła kierowana siłą grawitacji okrąży planetę i skieruje się w drogę powrotną ku Ziemi.

Załoga Inspiration Mars spędzi rekordowo długi czas w stanie mikrograwitacji, (dotychczasowy rekord to 438 dni) i po raz pierwszy w historii zapuści się w głąb przestrzeni kosmicznej poza orbitą Ziemi. Celem misji, poza tym przedstawionym w nazwie (inspiracja) będzie sprawdzenie jak ludzki organizm znosi trudy podróży kosmicznej.

T. MacCullum - w latach 90. brał udział w eksperymencie Biosphere 2

T. MacCullum – Projektował systemy podtrzymywania życia dla misji kosmicznych.

Następna okazja na krótką podróż przytrafi się nie wcześniej jak za 15 lat. Zdaniem Tito do tego czasu wyścig w stronę Czerwonej Planety może być już rozstrzygnięty. Inspiration Mars to próba zajęcia uprzywilejowanego miejsca w tym wyścigu, czego nie ukrywali organizatorzy.

J. Poytner - kieruje Paragon Space Development Corp. W latach 90tych brałą udział w eksperymencie Biosphere 2

J. Poytner – W latach 90tych brałą udział w eksperymencie Biosphere 2.

To wielki krok dla Ameryki i dla ludzkości tak podsumowała pomysł Jane Poytner. Zastanawiam się, czy jako obywatel innego kraju byłbym w ogóle brany pod uwagę w procesie selekcji kandydatów…

Próby w warunkach laboratoryjnych z udziałem załogi mają wystartować w przyszłym roku. Od momentu panelu na początku kwietnia są zbierane aplikacje. Podobno zgłasza się bardzo wielu chętnych. Selekcja to jedno z wielu zadań, z jakimi muszą poradzić sobie menadżerowie. Wciąż nie mają gotowej kapsuły kosmicznej i nie wiedzą na pokładzie jakiej rakiety wysłać ją w przestrzeń. Ale są dobrej myśli i wierzą, że im się uda. Start misji zaplanowano na 5. stycznia 2018 roku.

 Oto kilka szczegółów technicznych związanych z misją Inspiration Mars:

  • Prędkość ucieczki z grawitacji Ziemi (potrzebna podczas startu kapsuły): 41,2 km/s
  • Prędkość wejścia w atmosferę Ziemi (w chwili powrotu na Ziemię): 14 km/s
  • Powierzchnia kapsuły: 17 m szcześć.
  • Zapasy zabrane z Ziemi: 1360 kg suszonego prowiantu. Woda i tlen będą odzyskiwane (kapsuła z „mikro-obiegiem”)
  • Wyposażenie kapsuły, szczególnie systemy podtrzymywania życia mają być pozbawione skomplikowanej elektroniki. Wszelkie usterki mają być usuwane ręcznie przez załogę.
  • Konserwacja systemów kapsuły ma zapewnić zajęcie załodze na czas podróży.
  • Dwójka członków załogi będzie miała indywidualnie dostosowany zestaw lekarstw, coś co dzisiaj eksperymentalnie stosuje się w terapii niektórych ciężkich schorzeń. Podstawą dostosowania jest DNA pacjenta.
  • Amid Code Zero – na wypadek śmierci członka załogi na wyposażeniu statku są specjalne worki próżniowe. Ciało wróci na Ziemię pod postacią wysuszonej i zamarzniętej mumii.
  • Dokument analizujący szanse powodzenia misji możecie pobrać stąd (ang.)
  • Kandydaci powinni być zdrowi i w wieku średnim – organizatorzy nie chcą narażać możliwości reprodukcyjnych ludzi młodych na uszkodzenie przez promieniowanie kosmiczne.
  • Wcześniejsze doświadczenia w warunkach odosobnienia są dodatkowym atutem