Analogowe warunki eksterrarne a aktywność biomy – niskie ciśnienie

Eksperyment

Eksperyment w M.W. Keck Labroatory. Na zdjęciu badaczki R. Mickol i N. Sinha. źródło: Uniwersytet w Arkansas

Mikroby należące do najprostszych żywych organizmów obecnych na Ziemi prawdopodobnie dobrze dostosowałyby się do bardzo rzadkiej atmosfery Czerwonej Planety. Do takich wniosków doszli badacze z uniwersytetu w Arkansas.

Powierzchnia Marsa jest zimna i sucha, ale wiele obserwacji dowodzi, że miliardy lat temu świat ten pokrywały rzeki, jeziora i oceany. Wychodząc z założenia, że życie rozwija się obok wody badacze zasugerowali, że w odległej przeszłości rozwinęło się ono na Marsie i ewentualnie przetrwało do dzisiaj, skryte głęboko pod powierzchnią planety.

Mikroorganizmy znajdujemy w każdym środowisku obecnym na Ziemi przekonuje Rebecca Mickol, kierująca badaniem. Uważamy, że podobne proste formy życia istnieją na najbliższych planetach i księżycachSprawozdanie z “Low pressure tolerance by methanogens in an aqueous environment: Implications for subsurface life on Mars” opublikowano w tym roku na łamach Origins of Life and Evolution of Biospheres, specjalistycznym piśmie poświęconym astrobioogii (wydawane od roku 1968!).

Screen Shot 2017-05-02 at 09.14.20 1

Metanogeny zamknięte w szklanych fiołkach razem ze symulowanym marsjańskim gruntem i pożywką gotowe do zamknięcia w komorze próżniowej. żródło: R. Mickol

Badacze założyli, że wykryty w atmosferze Marsa metan jest pochodzenia biologicznego i skupili się na obserwacji mikrobów produkujących ten gaz w symulowanych ekstremalnych warunkach Czerwonej Planety.

Bakterie, w badaniu określone mianem metanogenów, występują w wielu miejscach na Ziemi i należą do najprostszych form życia. Nie potrzebują tlenu (są to organizmy anareobowe) a ich metabolizm zasilany jest energią wiązań chemicznych związków wodoru. Metanogeny nie potrafią przeprowadzać fotosyntezy chociaż podobnie jak u roślin podstawowy składnik chemii życia czerpią z dwutlenku węgla.

Taki bagaż ewolucyjnego przystosowania do życia ma szansę sprawdzić się w niegościnnym środowisku Marsa. Ukryte przed szkodliwym promieniowaniem UV metanogeny mogły przetrwać pod powierzchnią Marsa miliardy lat. Amerykanki skupiły swoje wysiłki na sprawdzeniu tej teorii.

Przez blisko rok w kontrolowanym środowisku obserwowno 4 gatunki produkujących metan bakterii Methanothermobacter wolfeii, Methanosarcina barkeri, Methanobacterium formicicum i Methanococcus maripaludis. Badacze symulowali dynamikę cieczy i gazów w szklanych fiołkach poddanych bardzo niskim ciśnieniom, nawet 6 tysięcy razy niższym od ciśnienia ziemskiej atmosfery. Mikroorganizmy wydawały się nie zwracać uwagi na bardzo rzadkie powietrze. Badanie dowodzi, że niskie ciśnienie w zasadzie nie ma wpływu na przetrwanie mikroorganizmów – podsumowała Mickol.

W następnym etapie badania temperatura otoczenia zostanie obniżona do -100 st C. Takie warunki jeszcze bardziej zbliżą eksperyment do prawdziwego środowiska jakie dla mikrobów oferuje Mars. Sprawozdanie powinno ukazać się jeszcze w tym roku.

Badaczka podkreśla, że jej praca nie dowodzi istnienia życia na innych planetach. Przy tak dużej różnorodności organizmów zamieszkujących zupełnie różne środowiska na Ziemi istnieje duże prawdopodobieństwo, że życie – proste bakterie i mikroorganizmy – występuje także gdzieś poza Ziemią. My staramy się dowieść czy jest to możliwe.

Badanie jest częścią programu NASA Astrobiology.

[UPDATE]Spora część Marsjańskiego terenu jest obecnie skażona. Przypuszcza się, że istotny jest wpływ promieniowania UV które przeszywa powierzchnię planety na parę metrów wgłąb wywołując reakcje chemiczne niesprzyjające aktywności biologicznej – wbrew temu o czym traktował powyższy artykuł. Naukowcy przekonują, że odpowiedzialne są szkła przyciemniające oraz właściwe poziomy soli mineralnych. W odpowiedzi na te niewesołe bądź co bądź wieści chiński astrobiolog To Wei proponuje trzymać się czapy i wypłukać zabrudzenia dużą ilością miękkiej wody[/UPDATE]

(na podst. astrobio.net, UPDATE: theguardian.com)

Podróż kosmiczna w stanie hibernacji – sci-fi czy realna perspektywa?

14h_fm2017_opener_torpor-11_liveDopóki ograniczeni jesteśmy prawami dynamiki musimy liczyć się z tym, że podróże kosmiczne będą bardzo czasochłonne i kosztowne. Niestety, nasze organizmy nie tolerują przeciążeń związanych z przyspieszeniem (a następnie hamowaniem) statku kosmicznego do prędkości, które umożliwiłyby szybki transfer na orbitę sąsiadującej planety.

Nawet gdyby było to dla nas znośne, nie dysponujemy jeszcze wystarczająco wydajnym i bezpiecznym silnikiem. Dotychczasowe osiągnięcia rocket science nie wniosły wiele nowego do podróży kosmicznych od ponad 50 lat. Z równania Ciołkowskiego (radziecki uczony polskiego pochodzenia) sprzed ponad stu lat wynika, że przynajmniej 80% masy obiektu uciekającego z ziemskiej grawitacji powinno stanowić paliwo zasilające silniki odrzutowe tego obiektu.

Dura lex, sed lex… Mimo ponad 100 lat na karku równanie wciąż obowiązuje i jest solą w oku planistów kosmicznych podróży. Trudno pogodzić marzenie o kosmicznej eksploracji z niewyobrażalnymi wręcz kosztami jego realizacji. Najprostszym rozwiązaniem jest maksymalnie ograniczyć masę ładunku zabieranego na pokład. Niestety, w konsekwencji podróż staje się raczej rzadką przyjemnością dla podróżnych.

Na wielu filmach sci-fi niedogodności lotu międzyplanetarnego rozwiązane są przez uśpienie kosmonautów na czas podróży. Pogrążeni w hibernacji pasażerowie nie są świadomi upływających tygodni a ich podstawowe potrzeby życiowe są zminimalizowane przez znacznie spowolniony metabolizm.

Nad ich zdrowiem czuwa w pełni autonomiczna aparatura medyczna pilnując ledwie wyczuwalnego pulsu i podając kroplówką miksturę bogatą w wartości odżywce. Brzmi jak fantastyka naukowa?

ripley

Ellen Ripley po wyrzuceniu Obcego z pokładuNostromo zapadła w sen na prawie 60 lat!

Torpor, bo tak właściwie brzmi medyczne określenie na opisany powyżej stan, polega na spowolnieniu metabolizmu w odpowiedzi na warunki środowiska. To mechanizm przetrwania który w toku ewolucji wykształciło wiele gatunków. Niedźwiedzie brunatne spędzają w stanie hibernacji do 5 miesięcy w roku, białe wiewiórki nawet o miesiąc dłużej. Niektóre naczelne, z którymi ludzie są najbliżej spokrewnieni też potrafią zapaść w sen zimowy (Lemur karłowaty).

W stanie torporu temperatura organizmu zmniejsza się o kilka do kilkunastu st. C a wszystkie funkcje życiowe ulegają znacznemu spowolnieniu. Zwierzęta wykształciły taki mechanizm ochronny w odpowiedzi na niedostępność pożywienia (a zatem energii) w okresie zimowym. Niedźwiedziom na 5 miesięcy hibernacji wystarcza tkanka tłuszczowa, którą zgromadziły przed zapadnięciem w sen zimowy. Po przebudzeniu się mają jej prawie o połowę mniej.

hibernation_headerLudzie jako gatunek dostosowali się do skąpych w pożywienie warunków zimowych w inny sposób (kto wie, być może ujarzmiając ogień  a może organizując się w społeczności, a może te dwie funkcje razem? A może w jeszcze inny sposób? – przyp. clrk).

Torpor nie jest naszym ewolucyjnym zwyczajem. A jednak medycyna odnotowała wiele przypadków, w których organizm ludzki bronił się przed śmiercią w sposób podobny do snu zimowego. Podręczniki medyczne (a także sensacyjne wiadomości) opisują historie osób, które przeżyły długie godziny pod powierzchnią lodu albo zakryci śnieżną lawiną, właśnie dzięki stanowi torporu w jaki zapadli. Po odratowaniu ich organizmy powoli zaczynały normalnie funkcjonować bez szkód spowodowanych godzinami bez tlenu. W normalnych warunkach wystarcza kwadrans bez tego paliwa, żeby nieodwracalnie uszkodzić mózg.

Pozytywny wpływ zimna na stłuczenia i inne obrażenia znany jest już od starożytności, ale dopiero współcześnie sztuczna hibernacja znajduje zastosowanie w praktyce medycznej. Ofiary wypadków celowo wprowadza się w stan hypotermii w celu ratowania życia. Spowolniony metabolizm daje lekarzom czas na naprawienie uszkodzeń. Pacjenta okłada się woreczkami z lodem oraz podaje mieszankę leków spowalniających funkcje życiowe i “wyłączających” świadomość.

141007123531-01-mars-hibernate-horizontal-large-gallery

Taki zautomatyzowany system podtrzymywania życia działa w rzeczywistości! żródło NASA/SpaceWorks

Zjawisko jest bardzo wartościowe z punktu widzenia ratowania życia ale czy znajdzie rzeczywiste zastosowanie w podróżach kosmicznych? Współcześnie medycyna potrafi “zamrozić” pacjenta na okres do dwóch tygodni, bez skutków ubocznych. Z doświadczeń wynika, że uśpienie a następnie wybudzenie z stanu torporu trwa około 24 godzin i zdrowy organizm radzi sobie z tym bez przeszkód. Trwają prace nad wydłużeniem okresu hibernacji, opracowaniem mikstury leków oraz odżywek wspierających spowolnienie funkcji życiowych oraz podtrzymaniem kondycji organizmu, który na wiele tygodni pozostanie w bezruchu. Zanik mięśni to największy problem, z jakim musieliby zmagać się astronauci poddani procedurze.

Amerykańska agencja kosmiczna we współpracy z prywatnymi przedsiębiorstwami opracowała bardzo zaawansowany plan kosmicznej podróży uwzględniający wprowadzenie astronautów w stan torporu. Wszystko wskazuje na to, że to remedium na monotonię kosmicznej podróży oraz znaczne ograniczenie kosztów. Uśpieni astronauci nie potrzebują przestrzeni życiowej a ich potrzeby żywieniowe są znacznie zredukowane. W efekcie masa statku kosmicznego wraz z ładunkiem może zostać zmniejszona o 1/5 do nawet 80% !

141007123548-03-mars-hibernate-horizontal-large-gallery

Projekt moduły załogowego uwzględniający „uśpienie” pasażerów na czas podróży międzyplanetarnej, źródło NASA/SpaceWorks

Przy obecny m stanie wiedzy i technologii medycznej półroczna podróż jest w zasięgu ręki. Zakładając że członkowie załogi będą wybudzani co 2 tygodnie na kilkudniowe wachty.  Taka rotacja załogi zagwarantuje stałą obecność świadomej osoby na pokładzie, czuwającej nad prawidłową pracą statku kosmicznego i aparatury podtrzymującej życie.

Zanim ludzie polecą na Czerwoną Planetę należy dołożyć starań, żeby mieli tam bezpieczne schronienie i zapewniony powrót. Dlatego najpierw na powierzchnie Marsa musi zostać wysłany działający habitat. Drugim pojazdem który powinien być już na miejscu według planu NASA jest rakieta powrotna, oczekująca na ich powrót z Marsa na orbicie planety.

Możecie zapoznać się ze szczegółową prezentacją projektu w języku angielksim klikając tutaj.

Misja analogiczna na biegunie południowym

astro-369299-590x300Podróż na Marsa zaczyna się długo przed oderwaniem marsjańskiego lądownika od powierzchni Ziemi. Amerykańska agencja NASA rozpoczęła przygotowanie astronautów do marsjańskiej wyprawy na rodzimym gruncie. Przed nimi długie miesiące odosobnienia, zamknięcia i kontaktu z ekstremalnym środowiskiem (w angielskim artykule trzy czynniki ukrywają się pod akronimem ICE – Isolation, Conifinement, Extreme Enviroment). Jest miejsce na naszej planecie, które zdaje się idealnie odwzorowywać te warunki – Antarktyda.

NASA i National Science Foundation współpracują z Uniwersytetem w Houston. Celem jest powołanie eksperymentalnej kolonii w okolicach Bieguna Południowego. Eksperyment pod kierownictwem dr. Candice Alfano z uniwersytetu w Houston będzie badał ochotników przebywających długie miesiące na Antarktydzie.

Izolację i zamknięcie stosunkowo łatwo osiągnąć planując badania behawioralne. Przykładem może być więzienny eksperyment St. Milgrama z uniwersytetu w Stanford z lat 70-tych ub. wieku.  Środowisko ekstremalne natomiast jest czymś, co wymaga znacznie większych nakładów, niż opuszczona piwnica. Dlatego NASA zdecydowała się na Biegun Południowy. Antarktyda wydaje się idealnym miejscem. Czasami nazywana „białym Marsem” stanowi kontynent nieomal w całości pokryty lodem. Z tego miejsca po prostu nie da się wyjechać. Niezależnie od twojej kondycji psychicznej, zdrowia czy osobistej sytuacji, w trakcie trwania eksperymentu nie ma mowy o powrocie do domu – chwali uroki lokalizacji Lisa Spence, project manager misji analogowych NASA. Takie zasady zbliżają warunki badania do podróży kosmicznej. Nastawienie uczestników znacznie się zmienia, kiedy zdają sobie sprawę że nie ma odwrotu.

zrzut-ekranu-2016-09-20-o-21-50-07

Model 3D bazy misji analogowej ICE

Jak bardzo ekstremalne warunki mają na myśli badacze? 98% kontynentu otaczającego Biegun Południowy pokrywa lód. Wieją tam ekstremalnie silne wiatry, a średnia temperatura waha się w przedziale od -49 do -26 st. C. To najzimniejsze miejsce na Ziemi. W czasie zimowych miesięcy Słońce nie wschodzi ponad horyzont od kwietnia do września. W trakcie Nocy Polarnej lądowanie samolotem albo statkiem w te okolice to duże ryzyko. Jeśli trafiłeś tutaj właśnie zimą, to może się okazać że do domu wrócisz najwcześniej wiosną następnego roku.

Astronautka NASA Christina Hammcock-Koch spędziła wiele miesięcy na różnych stacjach polarnych asystując naukowcom w badaniach na odległość. Spędziła okrągły rok na Biegunie Południowym. Przez długie miesiące nie widzisz słońca, tylko te same twarze innych mieszkańców Bieguna. Nie odbierasz poczty, odżywiasz się wyłącznie suszonym prowiantem. Izolacja i brak bliskich osób oraz monotonność każdego kolejnego dnia to rzeczy, z którymi musisz nauczyć się dawać radę – skrótowo opisuje swoje doświadczenie.

mcmurdo-from-ob-hill

Amerykańska baza arktyczna McMurdo

Pozostawiona w takim nieciekawym położeniu Hammcock wypracowała metody, które pomogły jej nie wypaść z rytmu. Oparcie znalazła w wysiłku fizycznym, hobby i kontakcie z innymi uczestnikami badania. Przede wszystkim astronautka nauczyła się nie myśleć o rzeczach, za którymi tęskni i skupiała się wyłącznie na swojej pracy. Nauczyła się doceniać swoje nieciekawe położenie – świadoma, że może tam więcej nie wrócić, starała się zarejestrować jak najwięcej detali swojego lodowego domu.

Badanie uniwersytetu w Houston, NASA i NSF ma wystartować w lutym 2017 roku. 110 uczestników zamieszka w okolicach Bieguna Południowego i na amerykańskiej stacji polarnej McMurdo. W McMurdo przebywa zwykle około 250 osób i ewakuacja zimą choć trudna, jest możliwa. Takiego luksusu brakuje na środku kontynentu. 

Obserwując mieszkańców obydwu stacji badacze chcą lepiej zrozumieć źródła i mechanizmy psychiczne związane ze przeżywaniem stresu. Badani będą co jakiś czas wypełniać kwestionariusze psychologiczne i oddawać próbki śliny. Na celowniku psychologów znajdzie się też dobowy cykl snu/jawy uczestników. Dzięki badaniu zamierzają wypracować wiarygodny test do szacowania poziomu stresu i zdrowia psychicznego.quzwndgqd

Test, jeśli okaże się skuteczny, pomoże w szybkim rozpoznaniu potencjalnych zagrożeń ze strony kondycji psychicznej astronautów. Szybkie rozpoznanie umożliwi podjęcie odpowiednich kroków, które zabezpieczą podróżników przed skutkami nieciekawych kryzysów psychicznych. Badacze wskazują szereg innych zastosowań – choćby w wojsku i wszedzie, gdzie ważne jest umiejętne zarządzanie zasobami ludzkimi.

Jednocześnie w planach NASA znajduje się trening personelu medycznego, przygotowujący ratowników medycznych do pracy w warunkach ICE. Niewykluczone, że któryś z chirurgów – uczestników eksperymentu w przyszłości weźmie udział w prawdziwej misji na Marsa.

Więcej o misji analogowej znajdziecie w googlach pod hasłem Characterizations of Psychological Risk, Overlap with Physical Health, and Associated Performance in Isolated, Confined, and Extreme (ICE) Environments. Ewentualnie zaglądajcie do nas. Stronę w miarę możliwości (czasu, chęci i newsów) będziemy aktualizować.

na podst. NASA News Washington DC

Ogródek na pozaziemskiej glebie

journal.pone.0103138.g002.png

Eksperymentalna uprawa na uniwersytecie w Wageningen

Jest bardzo możliwe, że w ciągu najbliższych 20 lat uruchomimy kolonie badawczą na powierzchni któregoś z najbliższych ciał niebieskich. Może na Księżycu, może na Marsie. Pod względem ekonomicznym obydwie perspektywy są takie same, podróż na Marsa trwałaby jedynie dłużej.

Warto zastanowić się nad uruchomieniem na Marsie stałej kolonii, na którą astronauci lecieli by w jedną stronę. W pierwszych latach działania pozaziemskiego habitatu nie byłoby rotacji osadników. Takie założenie uprościło by znacznie zakres przygotowań, odrzucając etap oderwania się z Marsa w kierunku powrotnym na Ziemię. Z biegiem lat na Marsie zbudowany zostanie kosmodrom i rejsy w obydwie strony staną się możliwe.

O szczegółach przygotowania takiej misji nic konkretnego nie wiem. Skromne informacje jakie wyszperałem w sieci zamieściłem kilka razy na stronie, chociażby o skafandrze czy o hodowli roślin poza Ziemią. Ponieważ eksperyment dotyczący uprawy w analogach gleby eksterralnej dobiegł końca, dzisiaj mowa będzie właśnie o pozyskiwaniu warzyw na Marsie i Księżycu.

Celem pracy naukowców z holenderskiego uniwersytetu w Wageningen było ustalenie w jakim stopniu pozaziemska gleba nadaje się do uprawy. W tym celu w blisko tysiącu małych doniczek zasiali 14 różnych gatunków roślin i przez 50 dni przyglądali się jak sobie radzą w niecodziennych warunkach. Na stole badawczym wylądowały rośliny takie jak pomidory, marchewka albo gorczyca (pełna lista jest na nast. str.).

martiangardenpotatoes.jpg

Pozaziemska uprawa popularnej bulwy na filmie The Martian

Najtrudniejsze w całym eksperymencie było zdobycie odpowiedników marsjańskiej i księżycowej gleby. Sami wiecie, współcześnie o dostawy jest bardzo trudno. Badacze byli zmuszeni posłużyć się odpowiednikami wyprodukowanymi w laboratorium na podstawie dostępnych analiz chemicznych in-situ z misji kosmicznych Apollo, Pathfinder i Voyager.

Należało dołożyć starań, aby zawartość soli mineralnych i składników organicznych w najlepszym stopniu odpowiadała glebom pozaziemskim. Z popiołu wulkanicznego w laboratoriach NASA powstały 2 gleby eksperymentalne, nabyte na potrzeby eksperymentu. Gleba kontrolna pochodziła z Holandii. Gleb nie wzbogacano nawozami a do podlewania używano wyłącznie destylowanej wody.

Po 50 dniach badacze stwierdzili, że rośliny można uprawiać na substytucie ziemi marsjańskiej i księżycowej. Wyniki przyrostu masy biologicznej wyhodowanej „na Marsie” okazały się najlepsze, najgorzej z trójki wypadł Księżyc. Tamtejsza gleba jest bardzo uboga w związki organiczne. Na następnej stronie znajdziecie tabele z obserwacjami i nazwami hodowanych w eksperymencie roślin. Bardziej wnikliwych odsyłam do sprawozdania w linku na końcu tego posta.

Dopóki marsonautom nie będzie przeszkadzała dieta oparta wyłącznie na warzywach, nie powinni martwić się o zapasy pożywienia na marsjańskiej pustyni. Wielu wyda się to niepoważne, ale praca w ogrodzie będzie miała również pozytywny wpływ na atmosferę w kolonii. Bo uprawianie roślin to oprócz ubrudzonych rąk przyjemność i odprężenie.

Pełne sprawozdanie z eksperymentu znajdziecie pod tym linkiem. Czytaj dalej

Siding Springs – zdjęć nie ma

1413886900044_wps_22_Comet_Siding_Spring_Mars_Przykra sprawa – zdjęć z powierzchni planety odsłaniających widok komety właściwie nie ma. Pod tym linkiem znajdziecie najlepsze obrazy, jakie udało się zarejestrować. Zostały zrobione w okolicach zachodniego grzbietu krateru Endeavour przez łazik misji MER, Opportunity. Do postu dołączyłem materiał od NASA, który stara się wyjaśnić co widać.

Co zawiniło – błąd w obliczeniach pozycji komety na nieboskłonie? Szumy aparatury?? Nie wiemy z dużą dokładnością w jakim momencie łazik rozpoczyna wykonywanie swoich komend. Wydaje mi się, że to m.in. powód, przez który cała żądna wrażeń część podążających za kosmicznymi nowinami ciekawskich ludków może czuć się lekko zawiedziona. Przecież o komecie można było usłyszeć i przeczytać w czasopismach i radio :-/

Czujcie ducha, Siding Sporing to obecnie taki mały punkcik na nieboskłonie, który, idę o zakład, da się obejrzeć wczesnym wieczorem na zmierzchającym niebie – z dala od świateł, – tak tak, trzeba się wybrać na wycieczkę daleko od większych siedlisk ludzkich. Przerwy w dostawie światła gwiazd powodują interferencje z blaskiem lamp sodowych, które oświetlają ulice naszych miast. Nie jest do końca jasne, czy to akurat ten pierwiastek, ale fakt jest taki, że sód jaśnieje światłem o widmie (kolorze), najbliższym właśnie naszemu poczciwemu białemu światłu słonecznemu.

Gdzie patrzeć - Siding Spring oddala się od MArsa, i mniej więcej przez miesiąc będzie można ją zaobserwować w pobliżu Marsa okiem uzbrojonym w lunetkę. Jeśli jeszcze takiej nie macie - Szybko do sklepów!

Gdzie patrzeć – Siding Spring oddala się od MArsa, i mniej więcej przez miesiąc będzie można ją zaobserwować w pobliżu Marsa okiem uzbrojonym w lunetkę. Jeśli jeszcze takiej nie macie – Szybko do sklepów! Widok nieba mniej więcej o godzinie 8:15 jutrzejszego wieczoru. źródło Stellarium/clrk

Jeśli dalej jesteście ciekawi Siding Spring i chcielibyście ją zobaczyć na własne oczy zarezerwujcie sobie w najbliższym miesiącu wolny weekend i zaopatrzeni choćby w lornetkę szukajcie komety na nocnym niebie. Wypatrujcie pierwszych gwiazd (podpowiem, że każdego wieczoru pojawiają na swoich pozycjach, niezawodne od wielu wielu lat. Siding Springs oddala się od Marsa, który w tej chwili zapala się się nisko nad południowym horyzontem i około 21 wieczorem znika za nim, więc czasu nie ma wiele. Starajcie się znaleźć Drogę Mleczną – Mars znajduje się przed jej płaszczyzną <wink>.

misja MAVEN w drodze na Marsa

18 listopada o godzinie 19:28 naszego czasu z przylądka Cape Canaveral na Florydzie wystrzelona została rakieta Atlas V z satelitą MAVEN na pokładzie. Niecałą godzinę później ładunek odłączył się od rakiety nośnej i rozpędzony skierował się w stronę Marsa.

O MAVEN (Mars Atmosphere and Volatile EvolutioN) pisaliśmy już parę razy. Jak wiecie, celem badań sondy będą górne warstwy atmosfery planety. Naukowcy chcą zbadać wpływ wiatru słonecznego i potwierdzić, że w przeszłości planeta miała znacznie gęstszą atmosferę. MAVEN nie będzie szukał śladów aktywności biologicznej, ale dane naukowe zdobyte dzięki tej misji będą miały bardzo duże znaczenie dla astrobiologii.

Start rakiety przebiegł bez zakłóceń a sonda zgłasza pełną gotowość do pracy. Podróż na Marsa ma potrwać 10 miesięcy. Poniżej klip, na którym możecie zobaczyć jak przebiegł start z ubiegłego tygodnia.

Misją MAVEN kieruje wydział LASP Uniwersytet w Boulder w stanie Kolorado przy współpracy z NASA JPL. Satelitę dostarczyła firma Lockhead Martin i ona odpowiada też za pilotowanie. Wraz ze startem misji Uniwersytet w Kolorado uruchomił kampanię promującą edukację w kierunku badań kosmicznych skierowaną do uczniów i studentów zainteresowanych naukami ścisłymi.

W przyszłości wrócimy do Was z nowymi newsami ze świata marsjańskich misji. Do usłyszenia!

622 megabity danych w sekundę z Księżyca

front graphic18. października uruchomione zostało laserowe połączenie między orbitującym Księżyc satelitą LADEE (Lunar Atmosphere and Dust Enviroment Explorer) a placówką NASA White Sands w Nowym Meksyku. Jak wynika z oficjalnego oświadczenia NASA testowana technologia umożliwiła odbiór danych z nieosiągalną dotychczas prędkością transmisji 622 Mb/s. To pewnie 10 razy szybciej niż Wasze domowe łącze internetowe.

Moduł LLCD na pokładzie LADEE. Źródło: NASA

Amerykańska sonda LADEE od września jest na orbicie Księżyca. Oprócz wyposażenia mającego zbadać właściwości znikomej księżycowej atmosfery, na jej pokładzie zainstalowano moduł LLCD (Lunar Laser Communications Demonstration). Zadaniem tej aparatury jest sprawdzenie możliwości lasera w komunikacji kosmicznej. Ten eksperyment ma potrwać 30 dni i jest wstępem przed planowaną na 2017 rok misją NASA Laser Communication Relay Demonstration.

Nie jest tajemnicą, że wydajność wykorzystywanych dotychczas połączeń opartych o fale radiowe przestała wystarczać do przekazywania terabajtów danych (zdjęć, wideo i pomiarów naukowych) z odległych zakątków naszego układu planetarnego. Radio działa po prostu zbyt wolno.

Urządzenia nadawczo-odbiorcze w kompleksie White Sands. Źródło: NASA

Urządzenia nadawczo-odbiorcze w kompleksie White Sands. Źródło: NASA

W obecnej, wczesnej formie komunikacja laserowa pozwala na 15-krotne zwiększenie wydajności (w porównaniu z najnowocześniejszym radiem), ma także inne zalety. Nie jest tak energochłonna (niższe koszty misji), jest bardziej kompaktowa. Mniejsze gabaryty wysyłanego w kosmos wyposażenia komunikacyjnego to dodatkowa przestrzeń na inne narzędzia lub (ponownie) niższe koszty misji. Każdy kilogram ładunku kosztuje agencje średnio 12,34 tyś euro i pozbycie się gabarytowych anten jest priorytetem w budowaniu nowej generacji satelit.

Jakie korzyści przyniesie nam ta technologia? Przede wszystkim powinniście wiedzieć, że laser od dawna wykorzystujemy w komunikacji. Gdyby nie oparta o światłowody infrastruktura, nie było by rozmów międzymiastowych, nie mówiąc o Internetu w tak bogatej (multimedialnie) formie, jaką znacie obecnie. Gdy misje kosmiczne zaczną nadawać swoje odkrycia za pomocą lasera możemy spodziewać się ogromnego wzrostu jakości przekazywanych obrazów. Spodziewajcie się prawdziwych filmów w pełnym 3D i zdjęć o niesamowitej ilości szczegółów.

Kosmiczne puree i kawałek Marsa na Hawajach

MarsWszystko wskazuje na to, że w najbliższych 20 latach ludzkość postawi stopę na Czerwonej Planecie, później pewnie założymy stałą kolonię na którymś z innych światów. Zadaniem badaczy jest odpowiednie przygotowanie się do życia w izolacji daleko od Domu (słowo nabiera zupełnie nowego znaczenia, gdy odległość liczymy nie w km ani milach morskich a jednostkach astronomicznych au). Zastanawialiście się kiedyś jak wyglądają przygotowania do eksploracji innych światów tu, na Ziemi? Agencje kosmiczne w porozumieniu z instytucjami naukowymi z całego świata prowadzą dość szeroko zakrojone eksperymenty w terenie zbierając dane, które w przyszłości mogą zostać wykorzystane w prawdziwej misji na Marsa. Pomyślałem, że warto, co jakiś czas, rzucić okiem na tak zwane załogowe misje analogiczne i napisać co nieco na blogu. Czytaj dalej

MSL będzie miało roczek :)

MSL NewsPodczas gdy łazik Curiosity powoli przemierza wnętrze Krateru Gale’a, NASA przygotowuje się do świętowania pierwszego roku aktywności misji MSL. Od początku miesiąca każdego dnia łazik przez swój profil facebook przypomina o zbliżającej się rocznicy i dzieli się linkami. Wszystkie przygotowane przez NASA smakołyki możecie znaleźć na tej stronie.

Tymczasem w sieciowej społeczności MSL krąży taki obrazek (klik). To zdjęcie złapane przez Curiosity w nocy 1. sierpnia br najprawdopodobniej przedstawia obydwa księżyce planety – Phobosa i Deimosa. W drodze jest wideo przejścia obydwu księżyców nad kraterem!

Do usłyszenia wkrótce – clrk

“Mały krok dla człowieka, wielki krok dla ludzkości”

596px-Apollo_11_bootprintTe słowa zna chyba każdy mieszkaniec naszej planety. 21. lipca 1969 roku, a więc dokładnie 44 lata temu dwójka astronautów – Neil Armstrong i Buzz Aldrin jako pierwsi ludzie w historii postawili stopę na powierzchni Srebrnego Globu. Ich misja nosiła dumną nazwę Apollo 11

W ramach programu Apollo Księżyc odwiedzaliśmy 9 razy. Nie każdy lot kończył się lądowaniem. Dwie misje poprzedzające Apollo 11 – 8. i 10. były przygotowaniem do lądowania oraz jednymi z pierwszych lotów załogowych w kosmos w ogóle. Z następnych 6. misji porażką okazała się trzynastka, której historia stała się fabułą ciekawego filmu „Apollo 13” z Tomem Hanksem w roli kapitana statku, Jima Lowella.

Aldrin_Apollo_11_originalDzięki misjom Apollo spędziliśmy prawie 83 godziny na powierzchni Srebrnego Globu, zabraliśmy na Ziemię blisko 400 kg księżycowych kamieni i przeprowadziliśmy dokładnie 15 eksperymentów  naukowych na powierzchni Srebrnego Globu. Część z nich, jak Lunar Laser Ranging Experiment można powtarzać do dzisiaj, co ma być przekonywującym dowodem przeciwko spiskowym teoriom jakoby NASA nigdy nie dosięgnęła Księżyca.

Sto lat, Apollo 11 !!