ExoMars 2020: możliwe lokalizacje badań

esa_logo_small_2Oxia Planum i Mawrth Vallis – to nazwy dwóch marsjańskich krain zarekomendowanych jako potencjalne miejsce lądowania i badań europejskiej misji ExoMars. Obserwacje satelitarne wskazują, że w przeszłości krainy te były bogate w wodę w stanie ciekłym. Jeśli przypuszczenia te okażą się prawdziwe, roboty ExoMars będą mogły wziąć pod lupę formacje geologiczne wartościowe z punktu widzenia astrobiologii.

Z technicznego punktu widzenia obie lokalizacje oferują warunki sprzyjające lądowaniu platformy ExoMars. Przede wszystkim obszar lądowania (elipsa o wymiarach 120 x 19 km) musi być równiną pozbawioną gęsto rozsianych skał i większych kamieni. Mogłyby uszkodzić platformę w trakcie lądowania lub zablokować “rozpakowywanie” ładunku, czyli zamkniętego w środku łazika. Dodatkowo niskie położenie obu krain pozwoli maksymalnie wykorzystać spadochrony hamujące opadającego robota.

Zaproponowane lokalizacje leżą niewiele na północ od równika planety i dzieli je zaledwie kilkaset kilometrów. Krainy poprzecinane są kanałami, które najprawdopodobniej stanowiły kiedyś ujścia dla rzek płynących z południowych wyżyn do położonego na północy oceanu. Oznacza to bogactwo materiałów osadowych, w których mogło zachować się wiele wartościowych informacji o przeszłości planety. Przypuszczenia te potwierdzają obserwacje satelitarne.

_86228521_molamap

Kandydaci do miejsca badań ExoMars 2020

Zdaniem naukowców woda w stanie ciekłym mogła pokrywać te obszary przez okres kilkuset milionów lat. To wystarczająco długo by proste jednokomórkowe organizmy wyewoluowały w bardziej zaawansowane formy życia.

Planując ExoMars naukowcy ESA rozważali wiele możliwych lokalizacji do badań, ostatecznie wybór padł na dwie wymienione w tym poście. Specjalnie powołana w tym celu Landing Site Selection Working Group skupi się teraz na przeanalizowaniu kandydatów pod kątem istotnych detalów.

Grupa będzie szukać miejsc, w których łazik powinien wwiercić się pod powierzchnię by pobrać materiał skalny do badań. To pierwszy raz, gdy będziemy mieli okazję zajrzeć głębiej pod powierzchnie Marsa. Naszkicowane zostaną potencjalne trasy przejazdów, którymi od 2020 roku poruszać się będzie europejski robot. Z technicznego punktu grupa bierze pod uwagę takie czynniki jak rozmieszczenie i wielkość skał, nachylenie terenu czy miałkość podłoża. Należy dołożyć starań, żeby łazik nie zakopał się w niepewnym marsjańskim gruncie i maksymalnie wykorzystał swój potencjał naukowy.

Misja ExoMars 2020 składa się z dwóch modułów – mobilnego robota wyposażonego w instrumenty do badań geologicznych i kamery oraz platformy lądownika, która po lądowaniu i uwolnieniu robota prowadzić będzie pomiary meteorologiczne na miejscu. Orbitujący Marsa satelita ExoMars TGO poza obserwacją atmosfery będzię pośredniczył w komunikacji robotów na powierzchni planet z naukowcami na Ziemi.

Reklamy

Co o morzu szumią rdzawoczerwone skały – marsjański ocean cd.

znaleziono na drfutureshow.com

znaleziono na drfutureshow.com

Naukowcy badający Marsa od dawna podejrzewają, że w przeszłości część planety pokrywał ocean. Coraz więcej wskazuje na to, że taki zbiornik (proponuje się nazwę Oceanus Borealis – Ocean Północny) w rzeczywistości istniał, a jego wody zalewały większą część północnej półkuli Marsa, mniej więcej trzecią część planety – miliardy lat temu.

Przeprowadzone niedawno badanie zespołu geologów z Uniwersytetu w Teksasie pod kierownictwem L. Moscardelli potwierdza możliwość istnienie takiego zbiornika. Badanie zostało streszczone w ostatnim wydaniu oficjalnego pisma Amerykańskiego Stowarzyszenia Geologicznego. Czytaj dalej

Pra-przeszłość Marsa zapisana w skałach

Cień łazika Spirit we wnętrzu krateru Gusev

Cień łazika Spirit we wnętrzu krateru Gusev

Atmosfera prehistorycznego Marsa prawdopodobnie była bogata w tlen. Takiego zdania są naukowcy porównujący skały z Czerwonej Planety zbadane oczami łazika z tymi, które spadły na Ziemię. Jeśli ich przypuszczenia są prawdziwe, 4 mld lat Czerwona Planeta była światem bardzo różniącym się od tego, jaki znamy obecnie. Jeśli w atmosferze planety faktycznie występował tlen to był tam blisko 2 mld lat przed pojawieniem się  w ziemskiej atmosferze.

Naukowcy z Uniwersytetu w Oxfordzie zauważyli wyraźne różnice pomiędzy skałami zbadanymi przez Spirit wewnątrz krateru Gusev a meteorytami, które spadły z Marsa na Ziemię. Różnice były tak duże, że rzuciły cień wątpliwości na pochodzenie marsjańskich meteorytów. Jednak zdaniem profesora Bernarda Wodda kierującego badaniami różnica ta wskazuje na oddziaływanie różnych warunków zewnętrznych, a skały rzeczywiście mają to samo (planetarne) pochodzenie.

Czy rdzawy kolor Marsa to pozostałość po atmosferze bogatej w tlen?

Czy rdzawy kolor Marsa to pozostałość po atmosferze bogatej w tlen?

Zauważyliśmy, że meteoryty i skały zbadane na powierzchni to jednorodne skały wulkaniczne – utrwaliły się głęboko pod powierzchnią Marsa. Jednak skały [zbadanie przez Spirit] powstawały w środowisku o wiele bogatszym w tlen, prawdopodobnie na skutek interakcji między związkami bogatymi w ten pierwiastek i powierzchnią planety. tłumaczy swoje odkrycie profesor Bernard Wood z oksfordzkiej uczelni.

Innymi słowy kamienie te znajdowały się kiedyś blisko powierzchni planety, gdy ta obfitowała w tlen i wodę. Na skutek procesu geologicznego zwanego subdukcją skały przedostały się w głąb planety i w minionych milionach lat ponownie trafiły na powerzchnie, wyrzucone przez  erupcje czy zderzenia z ciałami niebieskimi. Natomiast meteoryty znalezione na Ziemi są znacznie młodsze (do 1500 mln lat) i nigdy nie miały do czynienia z przypuszczalnie ożywionym Marsem.

Praca naukowców ma szanse dowieść, że prehistoryczny Mars był planetą znacznie przyjaźniejszą życiu niż obecnie. W tym okresie Ziemia była najprawdopodobniej jałowym, wulkanicznym światem który dopiero za miliard lat miał zacząć budzić się do życia. Dziś tylko rdzawe zabarwienie przypomina o tlenowej przeszłości Marsa.

Dla naukowców badanie jest szansą na spojrzenie dalej w głąb historii życia, na ślady które właściwie zostały zatarte przez upływ czasu. Dla nas to kolejny, przekonujący dowód na to, że w Kosmosie istnieje więcej planet takich jak Ziemia.

na podst. astrobio.net

Rzut okiem na Marsa – wrak radzieckiego Mars 3 na zdjęciach MRO

Phathontis, południowa półkula Marsa

Phathontis, południowa półkula Marsa

Internauci znaleźli na zdjęciach HIRISE to, co zostało z drugiego (właściwie to exequiae pierwszego) lądownika, który zetknął się z powierzchnią Marsa. Mowa o radzieckim Marsie 3. Ten ważący ponad 2 tony próbnik osiągnął planetę 2 grudnia 1971 roku i nawet z powodzeniem wylądował na powierzcni gdzieś na ćwiertniku Phaethontis (między 35 a 60 st. S, 160 a 180 st. W). Niestety, po przesłaniu zaledwie kilku lini pierwszej marsjańskiej fotografii łączność z Marsem została utracona na zawsze.

Zaledwie pięć dni wcześniej o powierzchnię Czerwonej Planety rozbił się lądownik Mars 2 dlatego napisałem, że radzieckie roboty zajmują egzekwo pierwsze miejsce w wyścigu na powierzchnię.

W czasie, gdy obydwa roboty zbliżały się do Marsa amerykanie od 2 tygodni obserwowali powierzchnię okiem Marinera 9, który w czasie trwającej 350 dni misji uchwycił swoją kamerą prawie całą powierzchnię planety. Warto wiedzieć, że ta misja bardzo zmieniła nasz sposób postrzegania Marsa. Do schyłku lat 60-tych naukowcy prześcigali się w wymyślaniu teorii na temat Marsa, z których żadna nie była poparta solidnymi faktami.

Internauci na tropie wraku radzieckiego Mars 3

Internauci na tropie wraku Mars 3 (ZSRR ’71)

Jak bardzo przez te 40 lat nasze spojerzenie na Czerwoną Planetę się rozwinęło, widać na załączonej grafice. W pełni rozwinięty spadochron Marsa 3 ma szerokość około 11 m. To, co widać na zdjęciu jest trochę mniejsze, prawdopodobnie mógł się lekko zwinąć albo schować pod warstwą nawianego piasku. Natomiast długość pasów, którymi był przypięty do lądownika jest w sam raz. Pozostałe obiekty to  najprawdopodobniej osłona termiczna, silnik hamujący i lądownik. Dzięki modelom z archiwum Roskomsosu można potwierdzić autentyczność tych ciekawych doniesień.

Odlanezienie na zdjęciach z orbity niewielkich części tej prehistorycznej wręcz misji robi na mnie duże wrażenie. Jeśli ktoś z Was czuje się na siłach przemierzyć Marsa (wirtualnie) od połódnia po północ, zapraszam tutaj. Zostało jeszcze trochę starych robotów do znalezienia. Powodzenia 🙂

MSL na EGA we Wiedniu – podsumowanie marca

MSL NewsNajnowszego newsa pisze na podstawie oficjalnej notatki z serwisu jpl.nasa.gov. Jest w niej mowa o obecności Curiosity na European Geosciences Assembly 2013 we Wiedniu. Przypuszczam, że NASA wykorzysta okienko bezczynności na kilka ciekawych, naukowcyh przecieków z Marsa. Pisząc o okienku mam na myśli koniunkcję planet wzglęgem Słońca, która zatrzymała badania na żywo do końca kwietnia. Zapraszam do lektury.

Jednym z pośrednich celów misji Curoiosity jest zbieranie danych dotyczących marsjańskiej atmosfery. Zespół naukowców pracujących dla misji MSL podzielił się właśnie mocnymi dowodami na to, że w przeszłości gazowa otoczka Czerwonej Planety była znacznie gęstsza. Wszystko wskazuje na to, większa część atmosfery Marsa uciekła w przestrzeń kosmiczną.

Serwis JPL donosi, że w ubiegłym tygodniu SAM przeprowadził doświadczenie polegające na wyizolowaniu konkretnych gazów z próbki atmosfery. Naukowcy wzięli na celownik argon, szlachetny gaz występujący na Marsie w śladowych ilościach. Z otrzymanej próbki wyliczono stosunek zawartości stabilnych izotopów – Ar-36 i Ar-38. To, co wykazały badania to zdecydowanie najlepszy i najbardziej przekonywujący dowód na utratę atmosfery powiedział S. Atreya z Uniwersytetu w Michigan, jeden z członków zespołu SAM.

Diagram pokazuje szacowany stosunkek izotopów Ar w marsjańskiej atmosferze na podstawie różnych pomiarów

Diagram pokazuje szacowany stosunkek izotopów Ar w marsjańskiej atmosferze na podstawie różnych pomiarów

Jak wiecie izotop to odmiana tego samego pierwiatka, różniąca się masą jądra (ściślej – liczbą neutronów w jądrze). W badanej przez SAM próbce ilość cięższego Ar-38 czterokrotnie przewyższała lżejszego „kuzyna”.

Pomiary przekreśliły dotychczasową niepewność co do stosunku tych izotopów wyznaczonego w poprzednich badaniach argonu przeprowadzonych przez lądownik Viking oraz na próbkach wyciągniętych z marsjańskich meteorytów. Ponieważ wyznaczony stosunek różni się od oszacowanej stałej dla Układu Słonecznego (poprawcie mnie jeśli się mylę – clrk), naukowcy przekonują, że niska zawartość lżejszych atomów wynika ze zjawiska „ulatniania” się atmosfery planety.

W dalszej części notatka poświęca parę akapitów marsjańskiej pogodzie. Zgodnie z przewidywaniami, wraz ze zmianą pory roku wzrosła średnia dzienna temperatura. W tej chwili teren krateru jest na pewno cieplejszym miejscem niż w chwili lądowania, 8 miesięcy temu… Mam na myśli marsjańskie standardy. Dla nas to i tak zabójcze warunki – dzisiaj dzienne wahania temperatury wynoszą 70 st. C a ciśnienie atmosferyczne to zaledwie 1/100 ziemskiego 😉

Jak widać łazik Curisoty wciąż pozostaje w tym samym miejscu, gdzie w styczniu dokonał historycznych odwiertów. Tutaj zdjęcie ChemCam z sol 234 (4.04)

Jak widać łazik Curisoty wciąż pozostaje w tym samym miejscu, gdzie w styczniu dokonał historycznych odwiertów. Tutaj zdjęcie ChemCam z sol 234 (4.04)

Ponieważ dzienna temperatura czasem wzrasta ponad punkt topnienia lodu możliwe stało się zaobserwowanie marsjańskiej wilgoci, prowadzone przez aparaturę REMS a także DAN oraz… ChemCam, który w drobinach pyłu wykrł niewielkie ilości wodoru. Przypuszcza się, że to wodór pochodzący z pary wodnej.

Przyszłe badania mają wyjaśnić przypuszczalną wymianę wilogoci między atmosferą a powierzchnią planety. Jak na razie nie wynika z nich nic pewnego.

Na czas niekorzystnej geometrii Układu Słonecznego Curiosity nie otrzyma żadnych nowych instrukcji. Komunikację utrudnia Słońce, którego obecność na drodze fal radiowych może zniekształcić komunikaty nadawane z Ziemi. Tak bardzo, że istnieje ryzyko uszkodzenia komputera Curiosity.

Robot będzie codziennie wysyłał dane na Ziemię i wykonywał zaprogramowane pomiary wspomianymi instrumentami. Przez cały kwiecień nie będzie się poruszał, a większa część zespołu MSL już teraz udała się na zasłużone wakacje. W centrum misji w Pasadenie pozostała niewielka grupa monitorująca stan łazika na podstawie przechwyconych wiadomości.

Zaostańcie z nami po kolejne nowości z Marsa!

Kometa 2013 A1 w kierunku Czerwonej Planety

2013 A1 w październiku przyszłego roku znajdzie się bardzo blisko Marsa. Prawdopodobieństwo zderzenia szacuje się na 1 do 2000 więc jest ono raczej niewielkie. Obecność komety wydaje się cieszyć naukowców, którzy myślą o zdarzeniu jak o wielkim eksperymencie. Upadek może zmienić Marsa – zagęścić atmosferę, uwolnić olbrzymie ilości pary wodnej, być może podnieść temperaturę.

W przypadku zderzenia z Marsem los Opportunity będzie raczej przesądzony – pył, jaki na dłuższy czas wzniesie się do atmosfery odetnie łazika od źródła zasilania. NASA nie obawia się o los Curiosity, o ile łazik nie znajdzie się w bezpośrednim polu rażenia.

Prawdopodobieństwo kolizji jest niewielkie, ale planeta na pewno znajdzie się na moment w warkoczu materi pochodzącej z 2013 A1, co może dać ciekawe rezultaty. Na pewno wszystkie kamery badających Marsa robotów będą skierowane na to nietypowe ciało niebieskie. 

Postaram się w najbliższych dniach dać polskie napisy do filmu. Pozdrawiam 🙂

Woda w stanie płynnym na Alasce a Mars

Wydmy piaskowe Kobuk Valley National Park

Wydmy piaskowe Kobuk Valley National Park

Naukowcy Southwest Research Institute (SwRI) przeprowadzili badania na obszarze kanadyjskiego Parku Narodowego Kobuk Valley. Pustynna część parku jest ziemskim analogiem marsjańksiego krajobrazu. Zebrane dane wskazują, że w okresie arktycznej zmy, tuż pod poziomem zmarźniętego gruntu występuje warstwa zawierająca wodę w stanie ciekłym. Badania przeprowadzone w okresie, kiedy dzienna temperatura prawie nie przekraczała 0 st. C. Dowodzą one, że ciecz może utrzymywać się w tym stanie także wewnątrz oraz pod zamarźniętymi wydmami Marsa.

Naukowcy zauważyli również ślady ciekłej wody na powierzchni wydm, po ich nasłonecznionej stronie. Ślady ciemnego materiału transportowanego przez roztopioną wodę obecne były w miejscach, w których temperatura przekraczała punkt topnienia lodu przez zaledwie 10 minut w ciągu dnia. Przypuszcza się, że ciemny kolor piasku wpływał na lokalny wzrost temperatury.

Podobne ślady widzimy na zboczach piaskowych wydm Marsa. Kilka minut dziennie powyżej zera wystarczy, by roztopić lód i spowodować transport drobin piasku w dół zbocza twierzi hydrogeolog dr. C. Dinwiddie kierująca badaniami SwRI.

Zjawiska dawały się zauważyć na Ziemi w temperaturach odpowiadających temperaturom zmierzonym ostanio przez łazik Curiosity wewnątz krateru Galea. Pozwala to wyciągnąć wniosek, że w najcieplejszych porach marsjańskich dni woda w stanie ciekłym wciąż występuje na Marsie.

Odkrycie naukowców dostarcza nowych danych na temat marsjańskiego cyklu wodnego i zdaniem dr Dinwiddie dalsze badania na Alasce mogą jeszcze bardziej poszerzyć naszą wiedzę o warunkach Czerwonej Planety.

na podst. http://www.swri.org/

Historia poznawania Marsa (część 4)

Nie jest przesadą powiedzieć, że gdyby nie było misji Viking nie byłoby również teraz łazika Curiosity na Marsie. Wielki krok w eksploracji Czerwonej Planety poczyniono właśnie na przełomie lat 70. i 80. Misja Viking – jedna z najambitniejszych dotychczasowych misji, pozwoliła sięgać dalej i odkrywać więcej. Dziś o misji Viking.

Misja Viking dzieliła się na dwa loty. Każdy ze statków Viking 1 i Viking 2 składał się z orbitera i lądownika. Jakkolwiek orbitery korzystały z technologii Marinera, to już lądowniki były konstrukcją tworzoną od nowa. Sondy te były o wiele masywniejsze od swoich poprzedników i już konfiguracja rakiety Atlas – Centaur nie wystarczyła do ich wyniesienia (dużo paliwa bowiem wymagały lądowniki i samo hamowanie dużej masy podczas dotarcia w pobliże Marsa). Zastosowano więc kombinację Titan IIIE – Centaur.

Lądowniki Viking miały bazę aluminiową, wspieraną przez trzy rozkładane nogi. Instrumenty naukowe były przymocowane do górnej podstawy lądowników. Energię do każdego z nich dostarczały radioizotopowe termogeneratory elektryczne (RTG) (podobnie jak w misji MSL, o czym można przeczytać tutaj)

Na tej marsjańskiej mapie czerwonym prostokątem zaznaczony został obszar lądowania VIkinga 2 - Utopia Planitia.

Na tej marsjańskiej mapie czerwonym prostokątem zaznaczony został obszar lądowania VIkinga 2 – Utopia Planitia.

Zdjęcie przedstawia wygląd orbitera misji Viking - projekt zaczerpnięty z wcześniejszych Marinerów.

Zdjęcie przedstawia wygląd orbitera misji Viking – projekt zaczerpnięty z wcześniejszych Marinerów.

dostarczające energii o mocy 30 W i pod napięciem 4.4 V. RTG zasilał izotop Pluton 238. Generatory umieszczone zostały po przeciwnych stronach, osłonione wiatrochronami. Dodatkowym wyposażeniem były niklowo-chromowe baterie wielokrotnego ładowania.

Napęd orbitera składał się z rakiet na hydrazynę (N2H4) umieszczonych w 4 klastrach wokół lądownika po 3 dysze w każdym. Jednostką napędową lądownika były trzy 6-dyszowe zestawy silników na hydrazynę.

Viking 1 wystartował 20 sierpnia 1975 roku, Viking 2 natomiast 9 września tego samego roku. Viking 1 dotarł do planety 19 czerwca 1976 i pierwszy miesiąc przeznaczył na fotografowanie powierzchni by znaleźć odpowiednie miejsca dla lądowania swojego lądownika i tego już dolatującego z misji Viking 2. 20 lipca lądownik Viking 1 osiadł na Złotej Równinie. Viking 2 wszedł na marsjańską orbitę 7 sierpnia. Wylądował 3 września po drugiej stronie marsjańskiego globu na Utopia Planitia (grafika obok).

Głównymi celami misji było dostarczenie zdjęć wysokiej rozdzielczości z powierzchni Marsa, zbadanie składu i struktury marsjańskiej gleby, kompozycji chemicznej atmosfery oraz puszukiwaniu śladów życia. Oba lądowniki były wyposażone w sejsmometry (w Vikingu 1 zawiódł) i przyrządy pomiarów meteorologicznych.

Misja ta była przełomem, gdyż dostarczyła najbardziej w tym czasie kompletnego obrazu Marsa. Nie należy nie docenić misji orbiterów. One bowiem wysłały tysiące zdjęć odkrywając wiele charakterystycznych struktur: wulkany, kaniony, ogromne kratery, obiekty uformowane przez wiatr, dowody na istnienie niegdyś wód powierzchniowych, równiny lawowe. Zdjęcia wyraźnie podzieliły obszar planety na równinną północ i wysokie, kraterowe południe.

Lądowniki zmierzyły temperatury od -123 C do -23 stopni Celsjusza. Zaobserwowały sezonowe burze piaskowe, zmiany ciśnienia atmosferycznego, i przepływ gazów atmosferycznych między biegunami.

Głośnym i do dziś spornym odkryciem był wynik jednego z eksperymentów, który odkrył życie na Marsie. Do dziś naukowcy nie są zgodni co do niego. Wielokrotnie podważane wyniki, zostały w końcu oddalone oficjalnie przez NASA. Dziś jasno stwierdza się, że żaden z lądowników Vikinga śladów życia nie wykrył.

W następnych odcinkach serii lata 80. i 90. W tym pierwszy marsjański łazik.

Na podstawie:

Trochę o meteorytach SNC

Pod poprzednim postem pojawiło się pytanie skąd pewność, że niektóre znalezione na Ziemi meteoryty pochodzą z Czerwonej Planety. Równie dobrze mogłyby spaść tutaj z Wenus albo Merkurego albo z wielu innych odległych światów. Sam się nad tym nigdy nie zastanawiałem, ale czytając niedawno mądry podręcznik od astronomii natrafiłem na wyczerpującą, zdaje się, odpowiedź. Dobrze, że ją zapamiętałem bo teraz nie mogę sobie przypomnieć w której to było książce. SNC-meteorite-ejectionPorównałem tą wiedzę z wypowiedziami oblatanych, zdaje się, użytkowników forów akademickich i wydaje się 100% pewna. Zapraszam do lektury.

Naukowcy mają wiarygodne metody na ustalanie wieku skały, czyli na wskazanie kiedy się ona skrystalizowała. Znając wiek meteorytu łatwo odróżnić materiał pochodzenia planetarnego od pyłu kosmicznego. Ten ostatni uformował się razem z Układem Słonecznym, więc badania wieku krystalizacji wskazują na co najmniej 6 mld lat. Wszystkie młodsze meteoryty muszą więc pochodzić z planety, skąd wyrwał je impet zderzenia z innym ciałem niebieskim.

Dalsza część zagadki pochodzenia skały młodszej niż skromne 6 miliardów lat może więc zostać rozwiązana albo na Marsie albo na dwóch innych, sąsiadujących z nami skalistych planetach (Merkury i Wenus). Teraz z pomocą przychodzi dział fizyki zajmujący się siłami oddziałującymi na ciała czyli dynamika. Przyciąganie słoneczne bardzo utrudnia ruch orbitalny „na zewnątrz”. Jeśli istnieje szansa na przedostanie się wyrzuconego materiału na wyższą orbitę niż macierzystej planety, to jest ona minimalna. Tak więc na 99% „młode” skały pochodzą z Marsa. Porównanie różnych badań z tymi przeprowadzonymi bezpośrednio na planecie to potwierdza.

Krótko o SNC, czyli meteorytach z Marsa.

shergottite500Szerogotyty to najliczniejsza klasa meteorytów SNC. Do tej pory znaleziono około ćwierć setki takich kamieni, z czego największy odnaleziono w 1865 roku w pobliżu Sherogotty w Indiach (stąd nazwa). Ten ważący blisko 5 kg kamień powstał z zastygłej lawy i stanowi kawałek litej skorupy Marsa (czyli tej położonej głęboko pod powierzchnią). Ten i inni przedstawiciele grupy składają się głównie z oliwinów, piroksenów i plagioklazów. W wielu skałach na skutek energii uderzenia albo wejścia w atmosferę ziemską plagioklazy zmieniły się w szkło typowe dla meteorytów – maskelynit. Wiek szerogotytów wynosi około 1,4 mld lat natomiast z planety wyrzucone zostały 200-300 mln lat temu.

Nakhla_meteoriteNakhlity swoją nazwę zawdzięczają miejscowości El Nakhla w Egipcie, gdzie w 1911 roku znaleziono kamień. Nakhlity są bogate w minerał Augit co wskazuje na ich wulkaniczne pochodzenie. Ich wiek wynosi około pół miliarda lat. Uderzenie, które wyrwało je ku Ziemi nastąpiło 10 mln lat temu. Na Ziemi znaleziono 10 takich kamieni.

Trzecia grupa skał o marsjańskim pochodzeniu to chasignity (czasignity?) Nazwane po francuskiej miejscowości Chassigny, w pobliżu której odnaleziono pierwszy egzemplarz w 1815. Znane są tylko dwa egzemplarze – ten znaleziony we Francji oraz NWA2737.Chassigny- le C de SNC Składają się głównie z oliwinu. Wewnątrz skał uwięzione są duże ilości gazów o niejasnym pochodzeniu. Różnią się one od gazów z szerogotytów i nakhlitów, które odpowiadają obecnemu składowi atmosfery Marsa zbadanemu przez lądownik Viking w latach 70. Podejrzewa się, że powstały głęboko we wnętrzu Marsa na skutek procesów geologicznych prawie 1,5 mld lat temu.

Ślady życia?

rite-tubulesNa jednym z kamieni grupy S znaleziono coś, mogłoby być skamieniałą bakterią (ALH84001), choć te doniesienia zostały mocno skrytykowane. Inne badania przeprowadzone na skale EETA79001 wykazały dużą zawartość izotopu węgla 12, wskazującego na procesy organiczne.

W sumie na Ziemi znaleźliśmy około 35 kamieni pochodzenia marsjańskiego. Wraz z odkryciem NWA7034 nasza wiedza powiększy się o kolejną klasę. Czy to możliwe, że w czasie, gdy kamień wydostał się z Marsa planeta stanowiła zielony raj i być może dom dla innej cywilizacji? Trudno uwierzyć, że odpowiedź można znaleźć w kawałku kamienia, ale kto wie.541856_10151189854271761_74579699_n