Terraformacja Marsa, planszowa gra towarzyska

pic2891964

W ubiegły weekend miałem przyjemność zagrać w grę planszową Terraformacja Marsa. To gra strategiczno-ekonomiczna polegająca na zarządzaniu zasobami. Nie rzucamy w niej kostką a nasze powodzenie w dużym stopniu zależy od tego, jak wykorzystamy nasze naukowe patenty. Grać można solo (!) lub do pięciu graczy. Doświadczeni gracze polecają zabawę w 3 lub 4. Informacja na pudełku mówi, że gra się do 2 godzin. My skończyliśmy po 3 (sic!) godzinach i 9 pokoleniach.

Ponieważ grałem w towarzystwie międzynarodowym, na stole wylądowała angielska wersja gry. Nieduże (jak na planszowe standardy) pudełko skrywało instrukcję, planszę, pokaźny plik kart-patentów, niewielkie kartoniki reprezentujące różne rodzaje obszarów i całą masę sześciennych pionków różnych kolorów i rozmiarów, wykorzystywanych w grze jako surowce i markery-punkty. Każdy z nas otrzymał niewielką planszę-bazę i po krótkim wyjaśnieniu zasad przez właściciela pudełka z grą rozpoczęliśmy zabawę.

Terraformacja Marsa, jak sama nazwa wskazuje, opowiada o procesie dostosowywania warunków Czerwonej Planety do potrzeb ludzkości. Celem gry jest podniesienie średniej temperatury globu, zwiększenie zawartości tlenu w atmosferze i pokrycie części powierzchni planety oceanami. To proces długotrwały, reprezentowany w grze przez postęp na otaczającej planszę skali pokoleń. Gdy markery temperatury i powietrza osiągną maksymalne pozycje a stosik 9 kartoników-oceanów wyczerpie się gra dobiega końca i zaczyna się liczenie punktów. Rzecz oczywista, zwycięża gracz który zdobył ich najwięcej.

plansza1

Plansza gry na początku 3. pokolenia

W swojej turze gracz może wykonać dwie akcje – zagrać kartę-patent naukowy z ręki lub standardową akcję, z listy na planszy gry. Każdy patent kosztuje określoną sumę kredytów, dodatkowo zagranie karty wymaga spełnienia określonych na na niej warunków. Zagrany patent wpływa na rozgrywkę – nasza baza zaczyna więcej produkować, na planecie rośnie temperatura albo zawartość O2, dokładamy nowe terytoria itd.

Po rozegraniu tury grę podejmuje kolejny gracz. Gdy możliwości wszystkich korporacji (albo ich zapał) do zagrywania kolejnych akcji skończą się, pokolenie dobiega końca. Zanim marker na skali zostanie przesunięty o jedno oczko wyżej każda z baz otrzymuje kredyty i surowce. Ich ilość zależy od postępów w grze – zagranych patentów, posiadanych lądów itd. Na początku nowego pokolenia losuje się nowe patenty z talii (do 4 na losowanie) i zabawa zaczyna się od gracza, który w poprzednim pokoleniu był drugi.

Mechanika gry w pierwszej rundzie wydawała mi się strasznie zawiła. Ze zgrozą spoglądałem na moją bazę, moje patenty w ręku, na różne rodzaje surowców i zasady jakimi rządzi się ich wykorzystywanie. Szczęśliwie graliśmy w wersję dla „pierwszaków”, co bardziej niebezpieczne patenty zostały usunięte z gry i każdy z nas zaczynał grę tą samą korporacją.

baza

Pod koniec gry w mojej bazie zrobiło się bardzo gorąco!

Moją strategię oparłem na produkcji energii. Ponieważ ta, niewykorzystana w pokoleniu, przekształca się w ciepło, pod koniec gry miałem w swojej bazie pokaźny stosik złotych kostek reprezentujących ten surowiec.

Tuż przed końcem gry wykupiłem wyzwanie Thermalist i dzięki niemu podczas liczenia punktów mój pionek z ostatniej pozycji na skali przesunął się na drugą. Szczerze mówiąc, w trakcie gry serio obawiałem się że moja baza lada moment wybuchnie.

Wspomniane wyzwania oraz osiągnięcia to dodatkowy sposób na zdobywanie PZ i wydawanie kredytów. Wykupujemy je kosztem jednej akcji, oznaczając swoim pionkiem odpowiednie miejsca na planszy. Dzięki nim mamy szansę na dodatkowe punkty pod koniec gry. Uwaga! Możliwe, że na naszej inwestycji skorzystają inni gracze! Ja zagrałem w osiągnięcie związane z ilością nagromadzonego ciepła i wygrałem je, jako że miałem tego surowca w swojej bazie najwięcej. Mogłoby jednak zdarzyć się, że ktoś inny nagromadzi więcej ciepła po aktywowaniu wyzwania. Wtedy kosztująca mnie 14 kredytów i 1. akcję inwestycja spaliłaby na panewce.

plansza2

Plansza gry w 7. pokoleniu

W trakcie gry dążymy do rozbudowywania bazy przemysłowej i spożytkowywaniu naszej produkcji na cele terraformacji, za co otrzymujemy punkty. Możemy także wpływać na zasoby innych graczy zagrywając niektóre karty. To wprowadza element interakcji między korporacjami, co uważam za duży plus. Przy stole zawierane są sojusze, zupełnie jak w prawdziwym świecie.

Bardziej biegli amatorzy planszowej rozgrywki mogą zdecydować się na grę z wykorzystaniem kart korporacji. Każda z nich ma swoją wizję terraformacji i dąży do osiągnięcia określonych celów, za które otrzymuje dodatkowe punkty zwycięstwa. Korporacje zaczynają grę z różnymi bonusami (albo ograniczeniami) produkcji zasobów w swoich bazach. Takie rozwiązanie urozmaica rozgrywkę i sprawia, że kolejne sesje różnią się od siebie.

patenty

Ilustracje na kartach patentów ściągnięto z naszej strony 🙂

Karty-patenty są ładne i jest ich bardzo, bardzo dużo. Każdy patent odpowiada jakiemuś naukowemu pomysłowi na terraformowanie planety. Jest to ładnie zilustrowane kolorową grafiką i krótkim opisem na karcie.

Plansza jest niewielka, co uznaję za plus. Poza wspomnianymi skalami widnienie na niej tarcza Marsa podzielona na sześciokątne pola. To na nich gracze układają swoje terytoria. Nieduże wymiary gry pozwoliły nam zmieścić się na niewielkim stoliku 1x1m. Można by ponarzekać na styl graficzny, bo wydaje się jakby z poprzedniej epoki. Kolorowe plastikowe kosteczki to inna bajka, jest ich dużo i świetnie sprawdzają się w roli waluty wykorzystywanej w grze. 

Z chęcią zagram w to jeszcze nie raz. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów Marsa i towarzyskich planszówek!

Marsz dla Nauki – 22. kwietnia 2017

zdutq1gcZainteresowanych wydarzeniem odsyłam na twittera albo na stronę Marszu. Zainteresowanych moją opinią na ten temat zapraszam do tekstu poniżej…

Naukowcy z reguły stronią od otwartego angażowania się w sprawy niezwiązane z ich specjalnością, nie mówiąc o sprawach publicznych. A jednak nadchodzi dzień, w którym nasi najlepsi badacze opuszczą swoje laboratoria i masowo wyjdą na ulicę protestując przeciwko decyzjom na najwyższym szczeblu. 22. kwietnia to dzień który powinien przypomnieć rządzącym o zapomnianej funkcji rozumu. Tego dnia, przy wsparciu laureatów Nagrody Nobla i osobistości ze świata nauki w największych miastach na całym globie organizowany jest pokojowy Marsz dla Nauki.

Organizatorzy w krajach anglojęzycznych nie ukrywają że protestują przeciwko polityce USA. Nie przypadkowo marsz organizowany jest niedługo po tym jak nowo wybrany prezydent tego kraju rozpoczął urzędowanie. Jego decyzje dotyczące administracji nauką już teraz zdążyły spotkać się z protestem ze strony środowisk badawczych w USA i poza granicami tego kraju. Prezydent Trump dał się poznać jako osoba kierująca się uprzedzeniami i nawykami a nie fachową oceną. Zaprzeczając jakoby działalność człowieka wywierała negatywny wpływ na środowisko planety naraził się klimatologom i ekonomom. Trudno przewidzieć ile decyzji zdoła on przeforsować i jaki wpływ jego polityka będzie miała dla nauki, jednak sytuacja jest niepokojąca. Zagrożone są między innymi otwarta wymiana technologiami cywilnymi i współpraca międzynarodowa.

Moim zdaniem Marsz dla Nauki powinien mierzyć się z negatywnym obrazem nauki. To zagrożenie o wiele większe niż nietrafione regulacje prawne. W starciu z powszechną ignorancją, rozprzestrzeniającą się jak ogień w upalny dzień, nauka może przegrać. Co mam na myśli? Już tłumaczę. Łatwo zrazić się, odkrywając jakiej wyczerpującej gimnastyki umysłowej wymaga robienie badań zgodnych z wyznaczonymi przez setki lat myślenia standardem. cambridge1300-300x353Niestety, nasza natura już tak ma – zamiast próbować zrozumieć wolimy odwołać się do już gotowych rozwiązań. Współcześnie ułatwia nam to szeroki dostęp do informacji, który nie koniecznie idzie w parze z możliwością oceny i oddzielenia faktów od fantazji. Mimo to często za pewniak bierzemy informację zapisaną w nagłówku czy zasłyszaną w radiu i nie zastanawiamy się nad jego wartością “prawda czy fałsz”, ani nad tym, jak wiedza ta wpłynie na nasze osobiste doświadczenie. Ignorancja zwycięży, gdy przesyceni nieprawdziwymi informacjami przestaniemy wierzyć w funkcje rozumu.

Przykładem takiej lawinowo rozprzestrzeniającej się ignorancji niech będzie zabroniona dzisiaj reklama wyrobów tytoniowych. Lata temu nikt nie myślał o szkodliwości palenia. Wizerunki gwiazd i osobistości elegancko zaciągających się “dymkiem” w telewizji, czasopismach i na filmach utwierdzały nas w przekonaniu, że palenie jest elementem dobrego wizerunku. Woleliśmy zadymione kluby do czasu, aż wyszło na jaw, że palenie przyczynia się do rozwoju nowotworów informacja ta jest wytłuszczona na każdym opakowaniu z zielem uprawianym na długo przed epoką Wielkich Odkryć.

Chwyty marketingowe pomimo braku logiki będą zawsze bronić się wolnością słowa i trudno objąć je skutecznymi regulacjami. Od lat próbujemy ustalić granicę między tym co do przyjęcia a tym co powinno być wykluczone z przestrzeni publicznej. Teorie płaskiej Ziemi, metale ciężkie w szczepionkach, modyfikacje embrionalne, genetycznie modyfikowaną żywność służąca do masowego trucia i wiele innych to linia programowa czasopism o gigantycznych nakładach. bdba797c11f434ca36c0a9905dacdb70.jpgPozorna gimnastyka umysłowa, jaką jest przeczytanie kilkudziesięciu linijek bezsensownego artykułu kształci nawyki vide te które obserwujemy u prezydenta Trumpa, ubliżając roli zdrowego rozsądku. Niestety, straciła na tym także nauka, która z narzędzia do poznania prawdy stała się komiksowym laboratorium pełnym słoików z niezidentyfikowaną zawartością.

Rolą Marszu dla Nauki powinno więc być przypomnienie o nauce per se, jako funkcji rozumu. Dzięki badaniom naukowym dowiedzieliśmy się bardzo wiele i na podstawie tej wiedzy dokonaliśmy imponujących rzeczy. Mimo to najlepsze encyklopedie pełne są niedokończonych haseł, które domagają się uzupełnienia. Tak jakbyśmy mieli jeszcze dużo pracy do zrobienia – a to wymaga organizacji. I tutaj koło się zamyka. Powinniśmy wyjść na ulicę i wyrazić nasze poparcie dla badań nieograniczonych granicami państw i polityką ich przywódców.

Marsz odbędzie się także w Warszawie 22.IV br i już teraz zachęcam do wzięcia udziału w tym wydarzeniu. Poza okazją do spotkania wielu ciekawych ludzi i spędzaniu czasu wyrazicie swoje poparcie dla rozumu.

clrk

hdf.jpg

111 lat Teorii Względności A. Einsteina

mc2

Energia wiązań jądra atomu to tyle samo dżuli ile masa tego kawałka materii razy prędkość światła i to jeszcze podniesiona do kwadratu.

Ponieważ była to kusząca perspektywa, naukowcy sprawdzili prawdziwość tego twierdzenia. Po pierwszych eksperymentach okazało, że potencjał w wiązaniu się jądra atomu jest napawdę ogromny i należy z nim obchodzić się bardzo ostrożnie. Ale to było na długo przed rozwojem radiologii – o czym za moment.

A co dalej? Mniej więcej pół wieku temu mocarstwo dało do zrozumienia że potrafi robić takie badania i było to znaczne osiągnięcie. Nastąpiła era odkrywania kosmosu, a eMCe kwadrat stało podstawą galopującego rozwoju setek innych dziedzin życia. Jest także symbolem czasów, które ją zrodziły – dla nas odległych o ponad 100 lat, a jednak znajomo współczesnych.

einstein_laughingPonieważ nie wiemy jaki naprawde był Albert Einstein, trudno nam ocenić jego wkład w naukę z początku XX wieku. Wszyscy znają zabawne zdjęcie, na którym bardzo respektowana osoba wytyka głupkowato język. Zupełnie przypadkowe zdjęcie, które zrobiono długo po opublikowaniu Zur Elektrodynamik bewegter Körper, tuż po pierwszych próbach ze zjawiskiem fuzji uwolnionej. Dla swoich twórców okazało się raczej trudnym dzieckiem. Mniej więcej wtedy historia podzieliła się na tą sprzed i tą po atomie.

Historia świata jest pełna wydarzeń, które nieodwracalnie zmieniają losy jego mieszkańców. Kiedyś królestwa, potem cesarstwa, dalej świat ogarnęły wielkie wojny. Aż nastał czas, kiedy każdy miał stać się obywatelem jakiegoś kraju. I to na długo przed Einsteinem!  On sam przyznawał że jest amerykaninem żydowsko-niemieckiego pochodzenia. Wydarzenia wpływające na bieg dziejów zawsze należą do gwałtownych.

Bo smutną prawdą jest, że odkrycie zostawiło za sobą ponure żniwo. Ofiary bomb zrzuconych na Japonię to tysiące istnień cierpiących z powodu napromieniowania. Chyba każdy o tym słyszał. Mamy do czynienia z niebezpiecznymi materiałami. Niestety raz napromienowane miejsce staje się bardzo, ale to bardzo niezdrowe i obszary ciężkiego skażenia jak Ground Zero w Nagasaki albo sarkofag elektrowni atomowej w Czarnobylu na długo pozostaną strefami odizolowanymi od świata.

afissionfusionbalanceBardzo niebezpiecznymi. A jednak?

Fuzja to zjawisko bezprecedensowe. Odkrycie wzbudziało wiele kontrowersji. Czy dzieląc atomos, filozoficzny element niepodzielny nie przekroczyliśmy granicy? Postęp usprawiedliwia się sam. Nikt z nas nie odpowiada za żadną z katastrof i nikomu nie zależy na następnych. Jesteśmy jakby pasażerami ogromnego statku, który płynie dzięki postępowi. Wydaje mi się, że tylko wspólną pracą możemy utrzymać ten statek na wodach i skierować go wyżej, w stronę gwiazd.

Rudy uranu można znaleźć choćby w Sudetach, ale kombinat przemysłowy potrzebny do wyciśnięcia porządanej esencji ciężkich izotopów wymaga nakładów pracy tysięcy ludzi. Doszło do tego, że każde państwo, które posiada taki przemysł musi otwarcie o tym poinformować inne kraje i pakt podpisało bodaj tuzin sygnatariuszy. Prezydent USA, Barack Obama dostał nagrodę nobla pokoju za swój wkład w budowanie porozumienia nowych czasów.

56Ujarzmiona, energia jądrowa ma wiele zastosowań, bez których nie obeszlibyśmy się współcześnie. Odkąd zaczęto z niej korzystać, wiele szkół, domów i szpitali funkcjonuje dzięki energii jądrowej. Dzięki badaniom rozpadów jądra medycyna zyskała nowe narzędzia diagnostyczne i do zwalczania chorób nowotworowych. Wiele podzespołów Curiosity działa opierając się o te osiągnięcia fizyki jądrowej, przecierając szlaki do powszechniejszego użycia tu, na Ziemi.

Nie mamy wyboru a nasza natura jest skłonna do podejmowania ryzyka. Zawsze powinniśmy kierować się rozsądkiem. Jest też nasza wyobraźnia, która podpowiada niewyobrażalne i każe odkrywać. Nie zapomnijcie że w tym roku obchodzimy 111 jubileusz, może warto odkorkować z tej okazji butelkę musującego szampana? Toast można wznosić ze sporym marginesem błędu a nawet i lepiej – z innej okazji.

Sto lat!

Ufunduj badanie gleby pozaziemskiej – zaproszenie do kampanii crowdfunding

crowdfunding-keyboard.jpgKażdy chętny poświęcić kilkanaście złotych (min. 5 euro) dla rozwoju kosmicznej nauki może w prosty sposób dokonać wpłaty przez kliknięcie w linka na tej stronie. Każda wpłata będzie nagrodzona marsjańskim upominkiem, którego wartość rośnie adekwatnie do wysokości podarunku.
Sponsorzy poprzedniej edycji badania zostali zaproszeni na uroczystą kolacje, na której serwowano plony wyhodowane w analogach ziemii eksterralnej. Fotorelacje z kolacji możecie obejrzeć na fanpage eksperymentu.

Czytaj dalej

Historia – Mariner 4 i ręcznie wywoływane zdjęcie tarczy Marsa

1436318216088Mariner 4 to pierwsza misja międzyplanetarna, która osiągnęła orbitę czerwonej planety i wykonała swoje zadanie niemal w 100%. Sukces nie był całkowity, bo spośród 9 instrumentów badawczych 2 nie wytrzymały próby czasu. W trakcie 8 miesięcznej podróży aparatura do pomiaru promieniowania kosmicznego przestała działać. Nie udało się przeprowadzić pomiarów plazmy w pobliżu Marsa, ale tę z Ziemiskiej – tak. Potwierdzając przy tym istnienie pól promieniowania na drodzę poza strefę oddziaływania Ziemskiego pola magnetycznego. W przypadku tak dużego ciała niebieskiego, możemy mówić o półapce magnetycznej w którą wpadają cząstki subatomowe o określonej masie (zorze polarne itp).

1436318615917

Zdjęcia M 4 i mapa autorstwa P. Lowella

Na wyposażeniu Marinera 4 był teleskop wraz z analogowo-cyfrową aparaturą rejestrującą. 14 lipca 1965 r w trakcie przelotu w pobliżu planety satelita zdołał przechwycić 21 zdjęć, które przez kolejne 10 dni, do 24 lipca, były przesyłane radiowo bit po bicie na naszą planetę. Obraz z teleskopu zapisywany na taśmie magnetycznej nie powalał jakością – zdjęcia miały bardzo niską (jak na dzisiejsze standardy) rozdzielczość 200×200 pikseli. Jedno ważyło 240 tyś bitów.

Pierwsze fotografie z orbity Marsa rozpalały wyobrażenia o rzeczywistym obrazie planety obserowanej w pewnym zbliżeniu. Surowe dane pod okiem nakowyców i ich instrumentów w tamtych czasach po prostu nie istniały i nikt tak na prawdę nie wiedział co tam może być.

Najlepszym obrazem tarczy 4. planety od Słońca niektórzy uważają szkic z końca XIX wieku wykonany przez amerykańskiego astronoma P. Lowella. Współcześniu mu, przy najlepszych zdobyczach techniki to, co nauka miała do zaoferowania było wielkości jednopensówki. Z braku lepszych źródeł wymyślano najdziwniejsze teorie o planecie. Przypuszczano, że na Marsie istnieje inteligentna cywilizacja, której przypisywano stworzenie sieci kanałów, których miały dowodzić obserwacje z Ziemi.

1436318396453

Wydrukowana mapa bitowa pierwszej fotografi Mariner 4

Rezultaty misji sondy Mariner 4 były niespodziewanie różne od tego, czego oczekiwała gawiedź. Pokryty kraterami krajobraz, który bardziej przypominał Księżyc, niż kwitnącą obcym życiem planetę. Kolejne satelity dostarczały coraz więcej informacji o Marsie i nasza wiedza o nim od lat 60. ubiegłego wieku znacznie się powiększa. I do dzisiaj nie wiemy, czy Mars kiedykolwiek gościł życie i inteligentne cywilizacje.

Zanim obrazy z Marinera 4 zostały przetworzone przez komputery na Ziemi (co wymagało pewnie i dni skomplikowanych operacji numerycznych w pamięci pierwszej generacji komputerów) Richard Grumm, naukowiec z zespołu JPL,  wpadł na pomysł, by wywołać je ręcznie, drukując linia po linii dane numeryczne i pokrywając je w opisanej operacji na zbiorach – kolejnym pikslom odcieniach szarości.

Pomysł nie przypadł do gustu specjalistom od public relations NASA, ale uparty naukowiec postawił na swoim. Na własną rękę nabył niezbędne materiały w sklepie z rysowniczym i podjął się pokrywania kratka po kratce kolejnych numerów na wydrukowanej bitmapie pierwszego zdjęcia z Marsa.

Sklep do którego wybrał się Richard Grumm nie dysponował węglem więc naukowiec zdecydował się na komplet kredek. Dzięki temu zbiegowi okoliczności wywołane zdjęcie jest w kolorze. Oryginalne dane z satelity były czarnobiałe, w 16 odcieniach szarości, wliczając w to spektrum światła niewidzane ludzkim okiem. Świadomie czy nie, naukowcy wybrali takie odcienie czerwieni, które odpowiadały kolorom Marsa.

1436318436370

Naukowcy JPL przy pracy

Obecni w JPL dziennikarze szybko zorientowali się, czym zajęci są prawcownicy JPL z zestawem dziecięcych kredek i w taki oto sposób pierwsze zdjęcie zarejestrowane blisko Marsa, jakie trafiło do mediów to kolorowa mozaika uwieczniona na tablicy w JPL.

Obraz ten oprawiony w ramkę można dziś obejrzeć w muzeum kalifornijskiej placówki badawczej. Przedstawia fragment tarczy Marsa, widać na nim chmury i powierzchnię planety. Ciemnobrązowa plama u doły to przestrzeń kosmiczna poza Marsem. Rozciągnięcie perspektywy wynika z tego, że w każdym pikselu należało zmieścić numeryczną informację o odcieniu szarości, jaki wypełnia daną kratkę, co 3 razy poszerzyło obraz.

Obraki różnią się jakością jeszcze jednym małym szczegółem – zamiast pełnej 8 bitowej informacji kratka po kratce, wspomieni w artykule pracownicy Odrzutowego Laboratorium nie musieli używać kompletu 64 kredek. Obrazek jest 4 kolorowy, dzięki matematyce. Pros dla matmy, wbrew ogólnemu przekonaniu to spore uproszczenie życia. Odwzorowanie kolorów na pinbordzie w Kalifornii lat 50 tych odpowiadało rzeczywistości.

na podst. directedplay.com (wszystkie zdjęcia pochodzą z zalinkowanego artykułu)

Pomóż Julce – Dotknij Marsa

Uwaga Komunikat 🙂

Ruszyła akcja „Dotknij Marsa”, w której internauci pomagają spełnić marzenie niewidomej Julki. Dzięki ich udziałowi w grze na stronie http://www.dotknijmarsa.pl oraz aktywności w portalach społecznościowych, będzie mogła razem z białostockim łazikiem Hyperion2 dotknąć i „zobaczyć” czerwoną planetę podczas Europejskich Zawodów Łazików Marsjańskich w Polsce.

Projekt trwa od 21 sierpnia do 5 września. Składa się z dwóch etapów, w których może wziąć udział każdy internauta. Pierwszy to gra – symulator jazdy łazikiem po powierzchni Marsa. Zadaniem gracza jest odnalezienie kopert z współrzędnymi wskazującymi miejsce lądowania łazika na Ziemi.
Drugi etap to ziemskie przygody łazika po Polsce napędzane przez aktywność internautów. Z każdym nowym polubieniem i udostępnieniem w portalach społecznościowych strony, Hyperion2 przybliża się do Gdańska, by „osobiście” wręczyć dwunastoletniej Julce zaproszenie na Europejskie Zawody Łazików Marsjańskich (www.roverchallenge.eu). Odbędą się one w dniach 5-7 września w Podzamczu k./Chęcin.

Finał akcji odbędzie się podczas ERC, gdzie Julia będzie mogła dotknąć powierzchni Marsa, a także poznać znanych badaczy kosmosu.

Projekt „Dotknij Marsa” przypomina, jak istotną rolę w naszym życiu odgrywa rozwój nauki oraz technologii. Dzięki odkryciom inżynierów i naukowców codzienność wielu ludzi staje się prostsza, a to co do tej pory wydawało się niemożliwym, staje się rzeczywistością. Choćby nawet dotknięcie Marsa przez zafascynowaną kosmosem Julkę.

Więcej informacji o akcji na www.dotknijmarsa.pl

Informacje o ERC na www.roverchallenge.eu

Rodacy, do pracy. Co wy na to?

W tym miesiącu ruszyła rosyjskojęzyczna wersja serwisu Hi-Rise. Strona prezentuje wybrane zdjęcia Marsa złapane okiem kamery orbitera MRO. Każde zdjęcie opatrzone jest komentarzem i pewnie dla tego przy pracy z rosyjską wersją brało udział około 60ciu amatorów-tłumaczy (to znaczy całkiem dużo).

W związku z tym chciałbym poznać Waszą opinię – czy warto próbować ruszyć taki projekt dla polskich internautów? My, Polacy jesteśmy bardzo aktywni w internecie i sądząc po wynikach czytelności bloga interesujemy się tym, co chowa się daleko nad naszymi głowami. Napiszcie co o tym myślicie w komentarzach.

Przy okazji, bloga adresuję do osób, które angielskiego faktycznie nie znają a interesują się kosmosem. Chciałbym zachęcić do nauki (języka też) i zainteresować kosmicznym tematem. Trudno mi powiedzieć z jakim skutkiem – też jestem przecież amatorem, do tego z najgorszym na świecie wykształceniem, zupełnie nie związanym z astronomią czy astrobiologią :wink:. Ciągle liczę, że ktoś zdecyduje się aktywnie współpracować. Serdecznie zapraszam.

Na pewno wrócę tu wkrótce z czymś ciekawym. Do usłyszenia, clrk

Wszystko co o zdrowiu Opportunity piszą w internecie i jeszcze coś

enduranceplus_opportunityMogliście niedawno przeczytać o kondycji małego Opportunity – pisaliśmy w cudzysłowie o 3 schorzeniach, jakich nabawił się w trackie misji na Czerwonej Planecie. Pomyślałem, że dobrze by było sprawdzić dokładnie co to za dolegliwości i dowiedzieć się, jak sobie z nimi radzą pilotujący misję inżynierowie JPL. Łazik w styczniu tego roku wkroczył w 10. rok badań na Marsie i póki jest to możliwe, NASA nie porzuci eksploracji okolic krateru Endeavour w Meridani Planum. Co oznacza dla łazika niezłą gimnastykę, o czym przeczytacie za chwilę. Czytaj dalej

“Mały krok dla człowieka, wielki krok dla ludzkości”

596px-Apollo_11_bootprintTe słowa zna chyba każdy mieszkaniec naszej planety. 21. lipca 1969 roku, a więc dokładnie 44 lata temu dwójka astronautów – Neil Armstrong i Buzz Aldrin jako pierwsi ludzie w historii postawili stopę na powierzchni Srebrnego Globu. Ich misja nosiła dumną nazwę Apollo 11

W ramach programu Apollo Księżyc odwiedzaliśmy 9 razy. Nie każdy lot kończył się lądowaniem. Dwie misje poprzedzające Apollo 11 – 8. i 10. były przygotowaniem do lądowania oraz jednymi z pierwszych lotów załogowych w kosmos w ogóle. Z następnych 6. misji porażką okazała się trzynastka, której historia stała się fabułą ciekawego filmu „Apollo 13” z Tomem Hanksem w roli kapitana statku, Jima Lowella.

Aldrin_Apollo_11_originalDzięki misjom Apollo spędziliśmy prawie 83 godziny na powierzchni Srebrnego Globu, zabraliśmy na Ziemię blisko 400 kg księżycowych kamieni i przeprowadziliśmy dokładnie 15 eksperymentów  naukowych na powierzchni Srebrnego Globu. Część z nich, jak Lunar Laser Ranging Experiment można powtarzać do dzisiaj, co ma być przekonywującym dowodem przeciwko spiskowym teoriom jakoby NASA nigdy nie dosięgnęła Księżyca.

Sto lat, Apollo 11 !!