ExoMars 2020: możliwe lokalizacje badań

esa_logo_small_2Oxia Planum i Mawrth Vallis – to nazwy dwóch marsjańskich krain zarekomendowanych jako potencjalne miejsce lądowania i badań europejskiej misji ExoMars. Obserwacje satelitarne wskazują, że w przeszłości krainy te były bogate w wodę w stanie ciekłym. Jeśli przypuszczenia te okażą się prawdziwe, roboty ExoMars będą mogły wziąć pod lupę formacje geologiczne wartościowe z punktu widzenia astrobiologii.

Z technicznego punktu widzenia obie lokalizacje oferują warunki sprzyjające lądowaniu platformy ExoMars. Przede wszystkim obszar lądowania (elipsa o wymiarach 120 x 19 km) musi być równiną pozbawioną gęsto rozsianych skał i większych kamieni. Mogłyby uszkodzić platformę w trakcie lądowania lub zablokować “rozpakowywanie” ładunku, czyli zamkniętego w środku łazika. Dodatkowo niskie położenie obu krain pozwoli maksymalnie wykorzystać spadochrony hamujące opadającego robota.

Zaproponowane lokalizacje leżą niewiele na północ od równika planety i dzieli je zaledwie kilkaset kilometrów. Krainy poprzecinane są kanałami, które najprawdopodobniej stanowiły kiedyś ujścia dla rzek płynących z południowych wyżyn do położonego na północy oceanu. Oznacza to bogactwo materiałów osadowych, w których mogło zachować się wiele wartościowych informacji o przeszłości planety. Przypuszczenia te potwierdzają obserwacje satelitarne.

_86228521_molamap

Kandydaci do miejsca badań ExoMars 2020

Zdaniem naukowców woda w stanie ciekłym mogła pokrywać te obszary przez okres kilkuset milionów lat. To wystarczająco długo by proste jednokomórkowe organizmy wyewoluowały w bardziej zaawansowane formy życia.

Planując ExoMars naukowcy ESA rozważali wiele możliwych lokalizacji do badań, ostatecznie wybór padł na dwie wymienione w tym poście. Specjalnie powołana w tym celu Landing Site Selection Working Group skupi się teraz na przeanalizowaniu kandydatów pod kątem istotnych detalów.

Grupa będzie szukać miejsc, w których łazik powinien wwiercić się pod powierzchnię by pobrać materiał skalny do badań. To pierwszy raz, gdy będziemy mieli okazję zajrzeć głębiej pod powierzchnie Marsa. Naszkicowane zostaną potencjalne trasy przejazdów, którymi od 2020 roku poruszać się będzie europejski robot. Z technicznego punktu grupa bierze pod uwagę takie czynniki jak rozmieszczenie i wielkość skał, nachylenie terenu czy miałkość podłoża. Należy dołożyć starań, żeby łazik nie zakopał się w niepewnym marsjańskim gruncie i maksymalnie wykorzystał swój potencjał naukowy.

Misja ExoMars 2020 składa się z dwóch modułów – mobilnego robota wyposażonego w instrumenty do badań geologicznych i kamery oraz platformy lądownika, która po lądowaniu i uwolnieniu robota prowadzić będzie pomiary meteorologiczne na miejscu. Orbitujący Marsa satelita ExoMars TGO poza obserwacją atmosfery będzię pośredniczył w komunikacji robotów na powierzchni planet z naukowcami na Ziemi.

Reklamy

ExoMars u celu, ciąg dalszy

Schiaparelli_separating_from_Trace_Gas_Orbiter-1-2.jpg

Po blisko 500 mln km podróży i niecały milion km przed Marsem roboty ExoMars wykonały dwa manewry: oddzielenia moduł Schiaparelli od Trace Gas Orbiter (w niedziele, 16.10) oraz wejścia TGO na orbitę Marsa (w poniedziałek, 17.10). Operacje przebiegły zgodnie z planem i obydwa roboty mogą bez przeszkód kontynuować misję.

Komunikaty radiowe potrzebują około 10 minut, żeby pokonać drogę z Ziemi do satelity i tyle samo czasu musimy czekać na potwierdzenia z robota oddalonego o miliony kilometrów. Wszystkie dane z aparatury nawigacyjnej satelity, informacje o jej „zdrowiu” i te zarejestrowane przyrządami naukowymi odbieramy na Ziemi z takim samym opóźnieniem, dlatego operacje związane z nawigacją bardzo odległych satelitów należy szczegółowo planować.

cu5lol_wyaalncb

Space Operations Centrum w Dramstadt, Niemcy na godzinę przed zaplanowanym manewrem

W związku z powyższym zdalne sterowanie „na żywo” jest niemożliwe. Jeśli chcemy wpłynąć na lot satelity po odległej orbicie, musimy przekazać mu paczkę instrukcji, które ten po otrzymaniu wykona krok po kroku, w miarę swoich możliwości. Jeśli w zaplanowanej sekwencji zabrakłoby istotnego detalu, na przykład polecenia wznowienia komunikacji z Ziemią, misje spotkałby tragiczny los – orbiter pozbawiony możliwości sterowania dołączyłby do tysięcy ciał niebieskich orbitujących Słońce. Pułapek związanych z planowaniem kosmicznych misji jest znacznie więcej…

Odłączenie modułu lądownika od satelity wiązało się ze zmianą masy obydwu robotów, pędzących z zawrotną prędkością blisko 6km/s (relatywnie do Marsa). To nie pozostało obojętne do stabilności ich lotu. Aby uniknąć ryzyka uszkodzenia, antena wysokiego zysku orbitera TGO złożyła się przed manewrem rozłączenia i na Ziemię docierał jedynie sygnał nadawany z niewielkiej anteny LGA, pozwalający określić trasę i stabilność satelity (dane telemetryczne liczone na podstawie efektu Dopplera – nauka to fajna rzecz, clrk). Szczegółowe informacje z podsystemów robota oraz odbieranie i nadawanie skomplikowanych sygnałów wymagają przepustowości, którą oferuje wyłącznie antena kierunkowa HGA (wyłączona na czas manewru ze względu na ryzyko uszkodzenia). Dlatego piloci misji na potwierdzenie musieli czekać do czasu aż TGO wykona cały zaplanowany program.

cu8cfaexgaevypa

Sygnał z HGA potwierdzający powodzenie operacji odłączenie lądownika od satelity, źródło: ESA Operations@Twitter.com

Szczęśliwie dla europejskiej i rosyjskiej agencji kosmicznej na kwadrans przed 7 wieczorem w niedzielę 16.10 radioteleskopy na Ziemi wznowiły komunikację z TGO – robot nadał potwierdzenie odłączenia modułu lądownika, co w centrum sterowania przyjęto z wielką ulgą.

Wymierzony z precyzją mistrza rzutów lotką lądownik mknie teraz w kierunku atmosfery Marsa. Obliczenie odpowiedniego kąta wejścia w gazową otoczkę planety było bardzo ważnym elementem planu. Gdyby kąt natarcia był zbyt duży, robot spłonąłby w atmosferze w wyniku przegrzania tarczy ochronnej. Jeden stopień za mało i Schiaparelli minąłby planetę mknąc bez celu w kierunku kosmicznej pustki.

Moduł lądownika nie ma możliwości ładowania baterii i tuż po odłączeniu od satelity przełączył się w tryb hibernacji, żeby zaoszczędzić ograniczony zapas energii. Kilowatogodziny zgromadzone w bateriach mają wystarczyć mu na przeprowadzenie manewru lądowania i 3-4 dni badań na powierzchni planety. Robot ma obudzić się na chwilę przed wejściem w atmosferę Marsa około godziny 16:42 w środę 19.10 czasu polskiego.

Satelita TGO pozbawiony ciężkiego lądownika mógł skorgować prędkość i tor lotu odpalając dwukrotnie niewielkie silniki odrzutowe. Pierwszy raz na niecałą minutę w celu poprawienia kierunku i drugi raz na ponad dwie godziny, żeby zwolnić o 1550 m/s. Teraz robot może zostać przechwycony przez grawitację Marsa. Gdyby oddzielenie lądownika od orbitera nie powiodło się, masa połączonych robotów byłaby zbyt duża dla hamującej siły silników odrzutowych i satelicie nie udałoby się wejść na orbitę dookoła Marsa. W takim wypadku piloci ExoMars musieliby czekać aż dwa lata (!) aż robot wykona pełną orbitę dookoła Słońca, tracąc przy tym prędkość wystarczająco, by przy następnym spotkaniu dać się przechwycić przez przyciąganie Czerwonej Planety.

tgoedm-arrival-512x384

Klatka z symulacji lotu TGO i lądownika Schiaparelli u celu podróży, źródło: ESA

W następnym poście postaram się streścić przebieg lądowania lądownika Schiaparelli na powierzchni planety. Do usłyszenia!

na podst. spaceflight101.com

Drugie wiercenie

Łazik wykonał drugie w swojej misji wiercenie. Wiertło z ramienia robotycznego skierował tym razem na skałę „Cumberland”, pobierając próbkę sproszkowanego materiału do analizy.

Drugie wiercenie

W najbliższych dniach proszek zostanie przetransportowany (zobacz jak) do instrumentów wewnątrz łazika. Wiertło pozostawiło po sobie dziurę w skale o średnicy 1.5 cm i głębokości około 6.5 cm. Głównym celem wiercenia jest potwierdzenie wyników z pierwszej próby, kiedy to obiektem badań była skała John Klein – bardzo podobna i leżąca niecałe 3 metry od „Cumberland”. Wiercenie to miało miejsce 3 miesiące temu i wskazało, że na terenie, na którym przebywa Curiosity były kiedyś warunki odpowiednie dla prymitywnych form życia.

Już wkrótce łazik opuści płytką depresję „Yellowknife Bay” i uda się na miesięczną podróż do centrum krateru – góry Mount Sharp.

 (na podstawie http://www.nasa.gov/mission_pages/msl/news/msl20130520.html)

 

Garść marsjańskiej astrobiologii

Mija tydzień od ogłoszenia historycznego odkrycia MSL i wciąż nie jest jasne czego ono dotyczy. NASA bardzo zazdrośnie strzeże swoich sekretów. I nie chodzi tu o spisek obcych, a raczej o nie robienie sensacji z odkryć, co do których nie ma naukowej pewności.  

Te dane zapiszą się na kartach historii” oraz „wyglądają naprawdę obiecująco” to wszystko, co wiemy o ostatnim badaniu próbki marsjańskiego gruntu. Czy pomiędzy drobinami piasku znaleźliśmy ślady żywego organizmu? Czekając na oficjalną konferencję (3. grudnia) spróbowałem na własną rękę odkryć sekret agencji kosmicznej. Czytaj dalej

A czemu nie Phobos?

Poszukiwanie śladów życia pozaziemskiego można prowadzić na księżycu Marsa. Według naukowców wiele informacji o przeszłości Czerwonej Planety znajduje się na jej naturalnym satelicie. I chociaż ostatnia próba dostarczenia na Ziemię próbek gruntu zakończyła się fiaskiem (angielski tekst: misja Phobos-Grunt Roskosmosu) to naukowcy nie porzucili planów zbadania materiału z tego księżyca tu, na Ziemi. Podkreślają, że księżyc jest znacznie łatwiejszy (a zatem tańszym) miejscem do podróży tam i spowrotem.

Jakie informacje mogą znaleźć na księżycu orbitującym naszego rdzawego sąsiada? Profesor John Melosh z Uniwersytetu im. J. Purdue w USA przekonuje, że na Phobosie znajduje się wiele materiału pochodzącego z Marsa: „Próbka gruntu, którą znacznie łatwiej zebrać z Phobosa niż z Marsa z całą pewnością będzie zawierała marsjański materiał wyrzucony poza planetę wskutek zderzeń z większymi asteroidami. Jeśli w ciągu ostatnich 10 mln lat na Marsie istniało życie, to misja na Phobosa mogłaby potwierdzić takie przypuszczenia”.

Melosh był członiem zespołu badającego możliwy transfer materiału marsjańskiego na księżyce Czerwonej Planety wskutek uderzeń meteorytów i innych obiektów. Pozostali członkowie to profesor inżynierii aeronautycznej i astronautycznej Kathleen Howell oraz dwóch studentów tego kierunku L. Chappaz oraz M. Vaquero. Wyniki badań dołączone zostały do raportu na temat możliwość bezpiecznej i taniej eksploracji Marsa z udziałem ludzi.

Wyniki badania wskazują, że w niewielkiej 200 gramowej paczce z Phobosa znajduje się około 1/10 grama materiału, który dotarł na księżyc z Marsa w ciągu ostatnich 10 mln lat. To około 50 miliardów różnorodnych cząsteczek, z których niektóre mogłyby mieć organiczne pochodzenie. Zakłada się, że ślady życia w materiale starszym niż 10 mln lat zostałyby „starte” przez kosmiczne promieniowanie.

źródło: Purdue University, autor: L. Chappaz

W ciągu ostatnich 10 mln lat w Marsa uderzyły co najmniej 4 asteroidy, które doprowadziły do wyrzucenia materiału poza planetę. Symulacja komputerowa pokazuje, że niezależnie w którym miejscu orbity Phobos znajdował się w chwili uderzenia, na pewno pewna ilość pyłu i odłamków skalnych trafiła na jego powierzchnię. Przy projektowaniu modelu wzięto pod uwagę miliony możliwych kierunków uderzenia kosmicznych skał a więc wynik zdaje się być wysoce prawdopodoby.

Tuż po ogłoszeniu wniosków na Marsie odkryto jeszcze jeden krater o średnicy 60 km. Astronomowie nazwali go kraterem Mojave. Jego wiek szacuje się na 5 mln lat. „Jeśli  wskutek uderzenia na Phobosa dostał się moikrobowy organizm, niewykluczone, że ożywi go kontakt z bardziej przyjaznymi warunkami na Ziemi” powiedział o odkryciu Melosh.

żródło: MarsDaily.com

Marsjański kombinezon w Krainie Lodowych Gigantów

Tytuł może kojarzyć się bardziej z mitologią Wikingów ale nic bardziej mylnego. Jak zwykle będzie o nauce i o Marsie. od 27 kwietnia do 1 maja w jaskiniach austriackich Alp testowano 6 robotów z całego świata (w tym z Polski) i prototyp kombinezonu marsjańskiegoLogo of the Austrian Space Forum Aouda.X . Eksperymenty przeprowadzili naukowcy z austriackiej agencji kosmicznej ÖWF (Österreichisches Weltraum Forum) wraz z  przedstawicielami NASA i 11 innych krajów zaangażowanych w badania.

Miejsce testów wybrano nieprzypadkowo. Pisałem już w jednym z poprzednich postów, że życie, o ile istnieje na Marsie, najprawdopodobniej ukrywa się w jaskiniach i skalnych szczelinach. Mikroklimat oraz osłona przed szkodliwym promieniowaniem mogą stworzyć warunki odpowiadające prostym organizmom. Właśnie dlatego austriaccy astrobiologowie swój sprzęt do badań postanowili sprawdzić w zamarźniętych grotach Alp. Temperatura w jaskiniach Eisreisenweltu nigdy nie przekracza granicy topnienia lodu. Naukowcy spodziewają się, że podobne, wyciosane przez erozję i lód formacje występują na Marsie „…należy więc wykorzystać miejsce tu na Ziemi do sprawdzenia sprzętu, który być może poleci kiedyś na Marsa” to słowa Gernot Grömera, zarządzającego ÖWF.

Aouda_G_Groemer_2_medium.jpg

Kombinezon AOUDA.X, źr. OWF

Sprawdzono jak w terenie sprawdzi się kombinezon AOUDA.X. „Ubranie” to jest wyposażone w zaawansowany system komunikacji i integruje się z użytkownikiem oraz centrum dowodzenia, do którego przekazuje informacje o stanie astronauty oraz warunkach zewnętrznych. Tkanina Kevlar-Panox z dodatkiem aluminium  z jakiej wkonano kombinezon izoluje noszącego od warunków zewnętrzynch, jest też bardzo wytrzymała. Komputer kombinezonu pozwala kontrolować skład mieszanki jaką oddycha użytkownik. Wyposażenie kombinezonu ma pozwolić na przeprowadzenie wielu związanych z eksploracją marsa zadań. Całość na Ziemi waży 45kg. Kombinezon został zaprojektowany w Austrii i jest to jeden z 4 proponowanych dotychczas strojów ochronnych dla „marsonautów”.

Kombinezon w akcji

Założenie tego marsjańskiego stroju zajęło ponad 2 godziny a w trakcie eksperymentu wyszła na jaw poważna niedoskonałość systemu komunikacji astronauty z bazą. Słuchawka z mikrofonem zwyczajnie zsunęły się z głowy badacza. Poprawienie słuchawki nie wchodzi w grę z powodu hełmu, którego przecież nie można zdjąć. Drobna rzecz, a w prawdziwej misji mogła by okazać się katastrofalna w skutkach. Grömer zapewnia, że do inżynierów projektujących kombinezon trafi znacznie więcej pożytecznych danych. Moim zdaniem nie powinni się oni skupiać na interfejsie użytkownika a znacznie więcej wysiłku włożyć w mechaniczną stronę używania kombinezonu. 2 godziny to stanowczo za długo jak na założenie stroju.

Relację video serwisu Der Spiegel możecie obejrzeć tutaj. Roboty przetestowane w badaniu to temat kolejnego (a nawet kilku) postów. Autorami jednego z urządzeń są Polacy – gratulujemy! z całych sił trzymamy kciuki za dalsze powodzenie w drodze na Czerwoną Planetę, do zobaczenia!

ExoMars, co dalej?

źródło: ESA

ExoMars to projekt europejskich badań Czerwonej Planety pod kątem obecności (w przeszłości i obecnie) organizmów żywych.

Misja składa się z dwóch części. Pierwszy etap misji (planowany na rok 2016) zakłada wysłanie na orbitę Marsa  satelity badającego marsjańską atmosferę pod kątem występujących tam w śladowych ilościach metanu i innych organicznych gazów. Satelita będzie poszukiwał źródeł tych gazów oraz badał ich naturę. Razem z satelitą ma zostać wystrzelony specjalny moduł EDL, którego zadaniem będzie przetestowanie europejskiej technologii lądowania na powierzchni planety. EDL jest ważny z punktu widzenia drugiej części ExoMars – badań na powierzchni za pośrednictwem zdalnie sterowanego robota.  Celem ma być poszukiwanie aktywności organicznej na Marsie. Początkowo zakładano współpracę z NASA, w 2018 roku na Marsa miały polecieć dwa łaziki – amerykański i europejski. Niestety, amerykanie zrezygnowali z uczestnictwa.

ESA początkowo zakładała współprace z NASA. Amerykanie mieli wystrzelić obydwa ładunki (w 2016 i 2018) na Czerwoną Planetę rakietami Atlas. Amerykańska agencja boryka się z własnymi problemami budżetowymi i nie jest w stanie wziąć udziału w przedsięwzięciu. Pomoc zaoferowała Rosyjska Agencja Kosmiczna. Rosjanie zapowiedzieli, że wystrzelą satelitę i roboty misji ESA rakietami Proton, obiecują również reaktory jądrowe dla europejskich lądowników.

W tej chwili ważą się losy projektu. Europejska Agencja Kosmiczna nie dysponuje środkami na sfinansowanie misji (koszt szacuje na ponad 1,2 mld Euro). Na konferencji 15. maja Prezes ESA Jean-Jacques Dordain przedstawił plan oszczędności, które miałyby zapewnić środki dla ExoMars. Zakłada on między innymi opóźnienie w budowie nowej siedziby ESA oraz przekazywanie całości środków od członków Agencji na poczet ExoMars.

Głosowanie w sprawie przyszłości misji odroczono do dnia 16. czerwca.

Ziemskie porosty i bakterie mogą przetrwać na Marsie

Niemiecka Agencja Kosmiczna

Porosty występujące na biegunie oraz w Alpach mogą przetrwać w warunkach podobnych do marsjańskich. Do takiego wniosku doszli astrobiologowie z Niemieckiej Agencji Kosmicznej. Ich eksperyment polegał na hodowli różnych mikroorganizmów w warunkach przypominających te z Czerwonej Planety przez 34 dni. Bakterie oraz wspomniane porosty całkiem szybko zaadaptowały się do trudnych warunków wykazując się aktywnością oraz zdolnością do przeprowadzania fotosyntezy – jednego z najważniejszych, zdaniem astrobiologów, procesów życiowych.  Organizmy najlepiej czuły się w pęknięciach i szczelinach skalnych.

ziemskie porosty, wikipedia.org

Sztuczne warunki zostały ustalone na podstawie danych dostarczonych przez łaziki poprzedniej misji NASA – Opportunity oraz Spirit. W komorze symulującej Marsa temperatura wahała się w przedziale od -50st C do +23 st, ciśnienie atmosferyczne nie przekraczało 6 milibarów, skład sztucznej atmosfery (podobnie jak na Czerwonej Planecie) to w 96% dwutlenek węgla, 4% azotu oraz śladowe ilości innych pierwiastków (m.in. tlenu). Trzeba zaznaczyć, że organizmy wykorzystane w eksperymencie potrafią przetrwać w trudniejszych warunki niż te z eksperymentu – na co dzień spotykamy je wysoko w Alpach oraz na biegunie.

Jean-Pierre de Vera jest przekonany, że ziemskie organizmy są w stanie żyć na powierzchni Marsa. Woda niezbędna do podtrzymywania większości procesów jest obecna każdego poranka oraz wieczoru marsjańskiego dnia pod postacią skondensowanej pary, więc organizmy mogłyby ją zaabsorbować. „Jeśli 4 miliardy lat temu zrodziło się tam życie, być może istnieje do dzisiaj w szczelinach i zakamarkach planety” twierdzi de Vera. Eksperyment niestety nie pozwala stwierdzić zachowania organizmów w ciągu dziesięcioleci czy setek lat.

Odkrycia eksperymentu wskazują na dodatkowe utrudnienie przy misjach kosmicznych. Należy zachować ostrożność, by nie przenieść mikroorganizmów ziemskiego pochodzenia na powierzchnię Marsa. W takim wypadku mogłoby okazać się, że poszukiwanie życia poza Ziemią stanie się jego rozprzestrzenianiem.

Szacunkowo 80% biomasy ziemskiej stanowią prymitywne organizmy takie jak te wykorzystane w eksperymencie.

żródło: marsdaily.com

Nowe spojrzenie na badania sprzed 30 lat

W poprzednim poście pisałem, że w badaniach Marsa nicnowego ostatnio nie słychać. Nie jest to do końca prawdą i żeby nie było, że wprowadzam tutaj w błąd przybliże Wam ciekawostkę opartą o badania przeprwadzone przez sondy Viking w 1976 roku. Abstrakt artykułu naukowego możecie znaleźć tutaj.

Obydwa lądowniki NASA przeprowadziły na powierzchni kilka badań poszukujących śladów życia. 1 z 3 przeprowadzonych testów wykazał obecność metabolitów produkowanych przez organizmy żywe. Viking „znalazł” związki chemiczne, które z dużym prawdopodobieństwem zostały wyprodukowane przez bakterie. Niepomyślne wyniki dwóch pozostałych testów przesądziły o eksperymencie i w świecie naukowym utarło się, że Viking dowodów na istnienie życia pozaziemskiego nie znalazł. Pozytywny wynik pierwszego eksperymentu (nazwanego Labeled Release – LR) naukowcy tłumaczyli raczej geologiczną niż biologiczną aktywnością.

Najnowsza analiza danych dostarczonych przez sonde przeprowadzona przez neurofarmakologa i biologa z Uniwerystety Południowokalifornijskiego Josepha Millera dostarcza dowodu na prawdziwość twierdzenia, że Viking jednak znalazł ślady organizmów żywych. „Na podstawie naszej pracy mam 99% pewności, że istnieje tam życie” przekonuje naukowiec.

Miller posłużył się komputerową analizą porównawczą. Dane dostarczone przez Viking (z ekesperymentu o którym wspomniałem na początku) zostały porównane z danymi z takich samych badań prowadzonych na Ziemii na próbkach sterylnych oraz „skażonych” życiem. W wyniku skomplikowanej operacji numerycznej mającej zgrupować wyniki pod względem podobieństwa, te z Vikinga znalazły się w tej samej grupie co ziemskie, z organicznymi próbkami. Wskazywałoby to, że badania LR przeprowadzone na Marsie jednalk wykazały aktywność biologiczną.

Opisywane badanie jest silnym argumentem przekonującym do dalszych poszukiwań życia poza Ziemią. Trudno sobie wyobrazić rewolucję w nauce, jaką wywoła stuprocentowo pewny dowód. Z niecierpliwością czekamy na pierwsze mikroskopowe zdjęcie żywej bakterii z innej planety.

żródło: Space.com

Trzęsienia na Marsie

Ostatnie doniesienia z serwisu astrobio.net wskazują, że Mars jest wciąż aktywny sejsmologicznie. Taki wniosek przedstawili naukowcy analizujący zdjęcia wykonane okiem MRO.

Źródło: HiRISE

Na zboczach uskoku naukowcy zaobserwowali ślady po staczających się skałach. Gerald Roberts, geolog z University of London jest przekonany, że ścieżki pozostawione za skałami o rozmiarach od 2 do 20 metrów są efektem aktywności sejsmologicznej. Biorąc pod uwagę zasięg tak powstałych śladów, trzęsienie musiało mieć magnitudę większą niż 7 (bardzo silne trzęsienie, które na Ziemi zdarza się mniej niż 4 razy w roku).

Aktywność sejsmologiczna wywołana przez ruchy magmy na planecie rzuca nowe światło dla badań astrobiologicznych. Wulkany to potencjalne źródło energii dla marsjańskiego życia oraz szansa na znalezienie wody w stanie ciekłym.

Sonda MRO do tej pory dostarczyła ponad 15 terabajtów zdjęć.

żródło: astrobio.net, HiRISE