Ufunduj badanie gleby pozaziemskiej – zaproszenie do kampanii crowdfunding

crowdfunding-keyboard.jpgKażdy chętny poświęcić kilkanaście złotych (min. 5 euro) dla rozwoju kosmicznej nauki może w prosty sposób dokonać wpłaty przez kliknięcie w linka na tej stronie. Każda wpłata będzie nagrodzona marsjańskim upominkiem, którego wartość rośnie adekwatnie do wysokości podarunku.
Sponsorzy poprzedniej edycji badania zostali zaproszeni na uroczystą kolacje, na której serwowano plony wyhodowane w analogach ziemii eksterralnej. Fotorelacje z kolacji możecie obejrzeć na fanpage eksperymentu.

Czytaj dalej

MAVEN na tropie księżyca Phobos

Phobos okiem spektrografu IMUV satelity MAVEN. Każdy piksel odpowiada koncentracji molekuł w polu widzenia instrumentu. Niebieskie kropki to cząsteczki wodoru. źródło: CU/LASP i NASA

Phobos okiem spektrografu IMUV satelity MAVEN. Każdy piksel odpowiada koncentracji i właściwościom molekuł w polu widzenia instrumentu. Niebieskie kropki to światło odbite o długości fali ok. 122 nm, charakterystyczne dla cząsteczek wodoru, źródło: CU/LASP i NASA

NASA prowadzi badania nad pochodzeniem jednego z dwóch znanych naturalnych satelitów Marsa. Na przełomie listopada i grudnia ubiegłego roku satelita MAVEN miał okazję kilka razy zbliżyć się do księzyca na odległość około 500 km. Piloci misji wykorzystali okazje i skierowali instrumenty badawcze w stronę orbitującego Marsa „kartofla”.

Badanie z bliska umożliwiła charakterystyka orbity MAVEN, który poruszając się po elipsie wokół Marsa raz „nurkuje” w atmosferze planety na odległość ok. 170 km od powierzchni a potem oddala się od niej na ponad 6 tyś. km. To właśnie w fazie tego oddalenia MAVEN miał okazję zbliżyć się do Phobosa.

orbity MAVEN i księżyca, zródło: NASA LASP

Dane naukowe to zdjęcia księżyca zarejestrowane przy pomocy spektrografu UV. Instrument ten pierwotnie miał analizować chemiczną kompozycję i rozmieszczenie gazów w różnych warstwach atmosfery Czerwonej Planety oraz obserwować zjawisko ucieczki molekuł z najwyższych warstw gazowej otoczki Marsa.

Analiza spektralna powierzchni Phobosa ma pomóc w ustaleniu pochodzenia satelity. Księżyc był obserwowany w przeszłości wielokrotnie, mimo to wciąż pozostaje dla nas zagadką jego obecność na orbicie Marsa. Porównanie badania MAVEN ze znanymi asteroidami (np. z Pasa Kuipera) pozwoli ustalić jednorodność tych obiektów albo wykluczyć ich wspólne pochodzenie. Jeśli Phobos nie został w przeszłości przechwycony przez przyciąganie Czerwonej Planety, to skąd wziął się na jej orbicie? To zagadka, która czeka na rozwiązanie.

żródło: LASP i NASA

Charakterystyka orbity MAVEN, źródło: LASP i NASA

Dotychczasowe wizyty w okolicy księżyca ujawniły pokrytą kraterami i poprzecznymi pęknięciami nieregularną bryłę o średnicy około 22 km. Ciekawe, że powierzchnia księżyca nie jest litą skałą. Zewnętrzna warstwa to miałki materiał (regolit), który ulatując w przestrzeń pozostawia za księżycem delikatny ogon. Phobos powoli zbliża się do planety, ale bez obaw! Katastrofalne zderzenie, o ile do niego dojdzie, nastąpi nie wcześniej jak za 10 mln lat. Niektórzy naukowcy przewidują, że wcześniej księżyc rozpadnie się pod wpływem grawitacji Marsa (o czym mają świadczyć poprzeczne pęknięcia na powierzchni satelity).

Istnieje koncepcja misji załogowej na Marsa, która przewiduje wykorzystanie księżyca jako przystanku w drodze na powierzchnię Czerwonej Planety. Dobrze byłoby wiedzieć, czy astronauci nie zapadną się w ruchomych piaskach próbując zaprzyjaźnić się ze znikomą grawitacją mikroksiężyca.

na podst: phys.org, space-facts.com, spaceflight101.com

Drugie wiercenie

Łazik wykonał drugie w swojej misji wiercenie. Wiertło z ramienia robotycznego skierował tym razem na skałę „Cumberland”, pobierając próbkę sproszkowanego materiału do analizy.

Drugie wiercenie

W najbliższych dniach proszek zostanie przetransportowany (zobacz jak) do instrumentów wewnątrz łazika. Wiertło pozostawiło po sobie dziurę w skale o średnicy 1.5 cm i głębokości około 6.5 cm. Głównym celem wiercenia jest potwierdzenie wyników z pierwszej próby, kiedy to obiektem badań była skała John Klein – bardzo podobna i leżąca niecałe 3 metry od „Cumberland”. Wiercenie to miało miejsce 3 miesiące temu i wskazało, że na terenie, na którym przebywa Curiosity były kiedyś warunki odpowiednie dla prymitywnych form życia.

Już wkrótce łazik opuści płytką depresję „Yellowknife Bay” i uda się na miesięczną podróż do centrum krateru – góry Mount Sharp.

 (na podstawie http://www.nasa.gov/mission_pages/msl/news/msl20130520.html)

 

Historia poznawania Marsa (część 2)

Mars był traktowany w starożytnym Rzymie jako bóg upraw, później stał się bogiem wojny. Tak samo diametralnie zmienił się obraz Marsa jako planety wskutek stopniowego poznawania i odkrywania na przestrzeni lat. Od XVII wieku na Czerwoną Planetę zwrócono lunety, od XX wieku odpalono rakiety z aparaturą. Poznajemy Marsa coraz dokładniej i coraz szybciej. W tym odcinku poznamy wczesne etapy marsjańskiej astronautyki.

O pierwszych krokach w poznawaniu Marsa można przeczytać w tym artykule.

Rozpęd astronautyczny zapoczątkowany po I Wojnie Światowej przerwała kolejna. A może trafniej powiedzieć, że nie przerwała, a skierowała na inne tory. To w czasie wojny powstały pociski V2 i technologia nazistowska, z których korzystali Rosjanie i Amerykanie. Po wojnie praca nad techniką rakietową nabrała rozpędu z uwagi na wyścig zbrojeń. Kennedy w swoim przemówieniu deklarującym postawienie stopy na Księżycu do końca lat 60. wspomniał także o dalszej eksploracji z wykorzystaniem rakiet jądrowych, miał na myśli załogowe misje na same krańce Układu Słonecznego. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te zamierzenia, rakiety jądrowe nigdy nie powstały, a odległość do Marsa i niebezpieczeństwo związane z odkrytym promieniowaniem kosmicznym odłożyły załogową eksplorację Marsa do dalekiej przyszłości.

Ze spuścizny nazistowskiego programu rakietowego korzystali po wojnie zarówno Amerykanie jak i Rosjanie. (źródło: niemieckie archiwum Bundesarchiv http://www.bundesarchiv.de/index.html.de)

Ze spuścizny nazistowskiego programu rakietowego korzystali po wojnie zarówno Amerykanie jak i Rosjanie.
(źródło: niemieckie archiwum Bundesarchiv http://www.bundesarchiv.de/index.html.de)

Po pierwszych sukcesach Związku Radzieckiego (pierwszy satelita, pierwszy człowiek na orbicie) to Związek Radziecki rozpoczął bezzałogowe loty w stronę Marsa. Pierwsze próby wystrzelenia próbników rozpoczęły się w 1960. Dwa półtonowe próbniki, które miały przelecieć w pobliżu Marsa i sfotografować jego powierzchnię nie opuściły nawet orbity okołoziemskiej, a by być bardziej precyzyjnym, nawet do niej nie dotarły. Dwa lata później Rosjanie przygotowali kolejną satelitę do przelotu obok Marsa. Mars 1962A (znany też jako Sputnik 22) – wystartował w październiku 1962 i eksplodował na orbicie ziemskiej w trakcie zapłonu trzeciego stopnia przeznaczonego do skierowania go na trajektorię marsjańską.

Już jednak tydzień później przyszedł pierwszy sukces. Z powodzeniem wyniesiona i skierowana na trajektorię bliskiego przelotu została sonda Mars 1. Była to pierwsza udana próba wystrzelenia statku w stronę Marsa. Prawie tonowa międzyplanetarna stacja badawcza wyposażona w nadajniki, systemy kontroli termicznej, kamerę, systemy do nawigacji, system kierowania, panele słoneczne oraz aparaturę naukową do pomiaru promieniowania, pola magnetycznego, badań właściwości atmosfery i wielu więcej. Niestety w odległości prawie dwustu tysięcy kilometrów od Marsa, zawiódł system sterujący antenami i utracono łączność z satelitą, a ten pozostał na orbicie heliocentrycznej. Misja stanowiła jednak dowód na możliwość techniczną wysłania statku w kierunku Czerwonej Planety. Bowiem te 200 000 pozostałych do pokonania kilometrów wydają się niczym w porównaniu do ponad stu milionów, jakie dzieliły w momencie misji Mars i Ziemię.

Trzy dni po starcie Mars 1 odpalono rakietę do wyniesienia Mars 1962B – drugi ze statków serii Mars 1962 nie uciekł podobnie jak poprzednik z orbity okołoziemskiej.

Okolicznościowy znaczek prezentujący projekt marsjańskiej sondy Mars 1.

Okolicznościowy znaczek prezentujący projekt marsjańskiej sondy Mars 1.

Dopiero w listopadzie 1964 ze swoją pierwszą próbą gotowi byli Amerykanie. Sonda Mariner 3 stanowiła sama w sobie cud ówczesnej techniki elektronicznej. Została zbudowana przez JPL i jej celem miało być – podobnie jak poprzedników – zbliżenie się do Marsa i wykonanie naukowych obserwacji. Statek został wystrzelony 5 listopada 1964 na rakiecie Atlas-Agena. Sonda nie weszła jednak na trajektorię ku Marsowi, gdyż nie udało się jej odrzucić owiewki osłaniającej ją podczas lotu rakietowego w atmosferze ziemskiej. Zasilanie sondy padło na skutek braku możliwości rozłożenia paneli słonecznych. Jednakże już w trzy tygodnie po porażce, zdublowana wersja Mariner 4 pojawiła się na wyrzutni. Tu wszystko poszło zgodnie z planem i w 1965 roku Mariner 4 stała się pierwszą sondą, która sfotografowała kratery na Marsie z bliskiej odległości. Łącznie wysłała 22 zdjęcia, potwierdziła przeważanie dwutlenku węgla w cienkiej i rzadkiej atmosferze oraz wykryła niewielkie pole magnetyczne wokół planety. Przedstawiła więc Mars jako obiekt podobny swym krajobrazem do Księżyca, co było zaskoczeniem dla ludzi oczekujących tam śladów cywilizacji. Jako ciekawostkę warto dodać, że zdjęcia nadesłane zostały nie z kilkunastominutowym opóźnieniem, na które narzekaliśmy podczas misji MSL, ale z opóźnieniem tygodniowym – szybkość bowiem transmisji wynosiła 1 bajt na sekundę. Mariner 4 choć zepsuł legendę o Marsjanach to właściwie dopiero zapoczątkował piękną przygodę odkrywania tajemnic Marsa.

Tak wyglądał Mariner 3 i Mariner 4. Temu drugiemu udało się przelecieć 900 km nad Marsem.

Tak wyglądał Mariner 3 i Mariner 4. Temu drugiemu udało się przelecieć 900 km nad Marsem.

O kontynuacji programu Mariner, osiągnięciach radzieckich programów i historii sond Viking przeczytacie w następnym odcinku serii.

źródła:

Skała Matijevic zaskakuje

Okazuje się, że badana przed kilkoma tygodniami skała Matijevic, którą łazik dotknął jako pierwszą ma bardziej zróżnicowany skład niż się wcześniej wydawało.

Ten piramidalny, wielkości futbolowej piłki kamień, został poddany działaniu dwóch instrumentów: spektrometru promieniowania X (APXS) i spektrometru laserowego ChemCam. Ten pierwszy wykonał podczas misji MSL swoje pierwsze badanie, choć podobne wersje spektrometrów były już na wyposażenia łazików MER. Zaskakujące wyniki pomiarów podkreślają kluczową rolę badań składu chemicznego skał w kontekście poznania procesów jakim podlegała planeta w przeszłości.

Ale przejdźmy do rzeczy. Analizowana skała bardzo przypomina swoim składem niezwykłe, acz dobrze znane skały wulkanicznego pochodzenia znajdujące się na powierzchni naszej planety. Na Ziemi skały tego typu znajdują się na obszarach wulkanicznych, a formują się w procesie krystalizacji magmy w warunkach bardzo wysokiego ciśnienia w płaszczu pod ziemską skorupą.

„Jake [Matijevic] jest nietypową marsjańską skałą” – powiedział specjalista od przyrządu APXS, Ralf Gellert z Uniwersytetu w Ontario. Zawiera dużo elementów wspólnych dla minerałów, a mało w niej jest magnezu i żelaza.”

Jake Matijevic – skała badana za pomocą dwóch instrumentów: APXS i ChemCam. Czerwone kropki to miejsce gdzie ChemCam wycelował swój laser. Fioletowe okręgi zaznaczają obszar działania spektrometru APXS.

Przyrząd ChemCam, dla którego był to już trzydziesty badany obiekt, przestrzelił go czternaście razy. Niezależnie na jakie minerały trafiał swoim laserem, to wszystkie charakteryzowały się nietypowością.

Praca zarówno ChemCama jak i przyrządu APXS dała możliwość porównania wyników i skalibrowania spektrometru, co jest kolejnym osiągnięciem, jakie możemy zapisać na koncie pojazdu. Możliwość porównywania zgodności pomiarów to niewątpliwe zwiększenie wiarygodności prowadzonych badań.

Bogactwo informacji na temat skał z dwóch pomiarów, niedługo wzbogaci się o możliwość ich analizowania w urządzeniach wewnątrz pojazdu. Wykonane zostało już pierwsze pobranie gruntu i oczyszczenie komór instrumentu CHIMRA. Okazało się, że pobrany materiał nadał się idealnie do tego procesu, a ziarna były optymalnej wielkości, co jest zasługą naukowców wnikliwie analizujących piasek, na którym stoi w tej chwili łazik.

Już niebawem nastąpi kolejne pobranie materiału. Misja dopiero się rozkręca, a pośredni cel misji: obszar Glenelg już wkrótce przywita Curiosity.

 (na podstawie:http://www.nasa.gov/mission_pages/msl/news/msl20121011.html)

Pobieranie próbek czas zacząć!

Już tylko chwile dzielą nas od pierwszego zagarnięcia materiału sypkiego przez instrumenty łazika Curiosity. Zdolność łazika do szczegółowej analizy próbek gleby jest kluczowa do sprawdzenia czy na obszarze krateru Gale’a kiedykolwiek panowały warunki sprzyjające rozwojowi mikroorganizmów. Badania gleby pomogą w zorientowaniu się jakie były warunki środowiskowe w przeszłości, a także czy na Marsie, znajdują się lub znajdowały pierwiastki niezbędne do życia.

„Osiągnęliśmy w tej chwili bardzo ważną fazę misji kiedy to łazik po raz pierwszy przeanalizuje materiał stały w swoim wnętrzu” – powiedział Micheal Watkins, menedżer misji z JPL w Pasadenie. Dodał też, że etap ten został osiągnięty niezwykle szybko dzięki świetnemu działaniu łazika na powierzchni Czerwonej Planety.

Zdjęcie przedstawia ślady po środowym kopaniu w marsjańskim piasku za pomocą koła łazika Curiosity. To właśnie z tego miejsca, za pomocą łychy instrumentu CHIMRA zostanie pobrany pierwszy miałki materiał.

Przygotowania do pobrania próbek rozpoczęły się już w środę, wtedy jedno z kół łazika wykonało obroty, które odsłoniły świeży materiał
z podłoża. Wczoraj Curiosity zbliżył swoje ramie robotyczne do świeżo odkrytego materiału, by przeanalizować za pomocą MAHLI i APXS czy materiał ten nadaje się do pierwszej próby. (Przed pobraniem pierwszych próbek potrzebna jest dokładna analiza, czy materiał glebowy, który ma być badany jest wystarczająco sypki i czy nie zawiera zbyt dużych cząsteczek).

Teraz pojazd będzie testował robotyczną aparaturę do podbierania gruntu i wprowadzania go do urządzeń w korpusie (CHIMRA). Niebawem odbędzie się również test wiertła, które ma za zadanie proszkować wybrany przez naukowców materiał.

Oto najświeższa fotografia, wykonana przez kamerę unikania ryzyka HazCam. Prezentuje ona odkryty przez koło łazika materiał skalny, analizowany i fotografowany obecnie za pomocą przyrządów na ramieniu robotycznym. Naukowcy chcą się w ten sposób upewnić, czy materiał jest odpowiedni do pierwszej próby.

Po tych testach nastąpią już pierwsze ćwiczenia „praktyczne”. Na początek dwukrotnie pobrany zostanie poprzez łopatkę znajdującą się na manipulatorze sypki materiał, który występuje w obszarze Rocknest. Po wprowadzeniu go do komór, podlegnie wibracjom, a następnie zostanie usunięty. Działanie takie ma na celu oczyszczenie komór przed następnymi próbami, a także upewnienie się czy w komorach nie ma materiału ziemskiego pochodzenia, co mogłoby zaszkodzić znacząco analizie. Trzeci materiał, po przetrząśnięciu zostanie wyłożony na tace obserwacyjną na korpusie łazika, by mógł zostać sfotografowany przez kamery masztowe. Część trzeciej próbki powędruje do instrumentu CheMin – służącemu do badań mineralogicznych i chemicznych. Czwarte pobranie służyć będzie zarówno dla CheMin jak i dla SAM – te dwa instrumenty zbadają je w kontekście występujących składników chemicznych i minerałów.

Tak więc przed nami sporo newralgicznych wydarzeń dla sukcesu całej misji MSL.
O postępach tych prób informować będziemy na bieżąco na łamach naszego bloga.

(na podstawie:http://mars.jpl.nasa.gov/msl/news/whatsnew/index.cfm?FuseAction=ShowNews&NewsID=1368)

Podsumowując sierpień

wysoko, 8 km nad powierzchnią! źr. NASA

Ostatni miesiąc lata śmiało można nazwać miesiącem marsjańskim. Ogromny sukces, jakim okazało się lądowanie Curiosity na Czerwonej Planecie na początku sierpnia otworzył okres wzrostu zainteresowania badaniami kosmosu. My, autorzy strony zauważyliśmy to w statystykach misji:MARS. Wydaje nam się, że wchodziliście tutaj żeby na własne oczy przekonać się jaka jest Czerwona Planeta. Mamy nadzieję, że Was nie zawiedliśmy. Od pierwszego przekazanego zdjęcia dnia 6. sierpnia staramy się zamieszczać na stronie materiały zarejstrowane przez Curiosity.  Dowiedzieliście się, jak łazik radzi sobie daleko od domu, mogliście zobaczyć pierwszy album zdjęć robota na powierzchni Marsa, jego najbliższe otoczenie i pełną panoramę krateru w kolorze. Znalazło się też nagranie „przymarsowienia” czyli momentu zbliżenia się łazika do powierzchni. Wszystko w naprawdę dobrej jakości, w przyszłości będzie jeszcze więcej i jeszcze lepiej. Pamiętajcie, żeby zaglądać czasem na misję:MARS, w miarę wolnego czasu staramy się być z NASA MSL na bieżąco.

Próbny strzał z lasera ChemCam, źr. NASA

Według założeń misji udane lądowanie zakończyło fazę EDL (podejścia, wejścia w atmosferę i lądowania na powierzchni Marsa). Kolejnym krokiem jest First Drive, czyli pierwsza jazda. To etap, który powoli ma się ku końcowi. W trakcie FD przygotowano do pracy osprzęt łazika (masz, antenę komunikacyjną oraz ramię do zbierania próbek), ustabilizowano łączność robota z centrum sterowania w Pasadenie oraz przeprowadzono techniczny sprawdzian sprawności Curiosity. W założeniach MSL o jeździe próbnej nie było mowy przez pierwsze 5 soli, de facto robot ruszył z miejsca 16 soli po lądowaniu, 22. sierpnia. Ważną częścią FD było precyzyjne ustalenie położenia łazika na mapie krateru Gale’a. Miejsce to nazwano Bradbury Landing na cześć zmarłego w tym roku Raya Bradburyego, uznanego autora sci-fi.

Jedziemy! Czy ktoś odważy się podążyć tym tropem? źr. NASA

Z wyjątkiem uszkodzenia niewielkiego sensora prędkości wiatru (prawdopodobnie doszło do niego w trakcie lądowania), robot zgłasza 100% sprawność, co bardzo cieszy inżynierów pilotujących misję. Upewnieni co do gotowości do pracy, podjęli decyzję o przejściu w ostatnią fazę misji, Surface Operations (prace badawcze). Rozpocznie się ona z chwilą dotarcia Curiosity do miejsca nieformalnie nazwanego Glenelg, oddalonego o 400 metrów od miejsca lądowania i potrwa co najmniej 1 marsjański rok, to jest 680 dni. Do tej pory robot pokonał około 1/10 drogi w kierunku Glenlega.

Cieszy fakt, że interesujecie się misją. My, ludzie jesteśmy z natury ciekawi a ciekawość ta pozwala przekraczać kolejne granice tego, co wydaje się nieprzekraczalne. Pokonując lęk przed nieznanym coraz śmielej patrzymy w kosmiczną otchłań i jesteśmy coraz bardziej przekonani do jej eksploracji. Właśnie w tej chwili na świecie ważą się losy przyszłych pokoleń. To do nas należy decyzja – czy rozpoczniemy etap podróży ku gwiazdom, czy na następne setki lat pozostaniemy na powierzchni coraz gęściej zaludnionej Ziemi.

autor: clrk

[UPDATE] Przy okazji takiego okolicznościowego posta mogę się pochwalić, że to już 101 na tym blogu 🙂

Pierwszy dzień testów układu jezdnego

Po kliknięciu w obrazek zostaniecie przekierowani na stronę NASA zawierającą serie zdjęć, lepiej ukazującą dzisiejszy test.

Dziś łazik po raz pierwszy zaszurał swoimi kołami po marsjańskim żwirze. Po kliknięciu w zdjęcie powyżej, przejdziecie do serii kilku ujęć, które dokładnie ukazują obroty prawego, tylnego koła pojazdu. Podczas jutrzejszego dnia marsjańskiego nastąpi kolejny, bardziej spektakularny test zawieszenia. Łazik przejedzie 3 metry do przodu, skręci o 90 stopni i pokona 2 metry „na wstecznym”.

Z pozostałych informacji, warte odnotowania jest pierwsze rozwinięcie manipulatora ze sprzętem do penetracji skał i podłoża. Ponad dwumetrowe ramię z zestawem narzędzi, wliczając w nie kamerę, wiertło, spektrometr i przyrząd do pobierania próbek, rozłożyło się pomyślnie. To dopiero początek jego testów i miną tygodnie zanim będzie wiercić w marsjańskich skałach, ale informacja o udanej próbie uspokoiła inżynierów, był to bowiem ostatni element, który nie był jeszcze skontrolowany.

na podstawie:http://www.nasa.gov/mission_pages/msl/news/msl20120820.html

Pierwszy cel obrany – 3 dni do jazdy próbnej

Wczoraj 17 sierpnia, podczas telekonferencji dotyczącej łazika Curiosity dowiedzieliśmy się o pierwszym jego naukowym celu. Naukowcy i inżynierowie wybrali oddalony o 400 metrów na południowy-wschód obszar będący naturalnym połączeniem trzech rodzajów terenu. Wybór obwieścił John Grotzinger – kierownik badań łazika z Politechniki Kalifornijskiej.

Pierwszy cel łazika zaznaczony na zdjęciu stanowi naturalne połączenie trzech rodzajów terenu: jasnego podłoża skalnego, w którym łazik przetestuje swoje wiertło, obszaru z małymi kraterami, które niosą informacje o historii geologicznej i podłoża podobnego do tego, na którym łazik wylądował.

Na konferencji powiedział: „Dzięki tak wspaniałej lokalizacji miejsca lądowania, mogliśmy wybrać dosłownie każdy kierunek na kompasie. Mieliśmy całą garść pretendentów na pierwszą jazdę. O takim dylemacie marzy każdy naukowiec, ale niestety, pierwsze wiercenie w skale Marsa może się odbyć tylko raz.” To pierwsze wiercenie będzie przełomowym momentem w historii jego badań.

Jednym z motywów wyboru obszaru Glenelg – bo tak został nazwany, był fakt, że podłoże skalne, które znajduje się w planowanym do pierwszej jazdy miejscu stanowi świetny test dla wiertła znajdującego się na pokładzie. Naukowcy już planują, zakręt po zakręcie trasę dla marsjańskiego robota.

Zanim jednak łazik uda się w pierwszą naukową wyprawę, inżynierowie odpowiedzialni za ChemCam planują przetestować laser i dokonać nim badania. Pierwszą badaną skałę nazwano N165. Jest to typowy kamień marsjański. Zostanie „uderzony” światłem lasera o energii 14 mJ, 30 razy w ciągu 10 sekund.

To będzie pierwsza skała zbadana przez instrument ChemCam.

Oprócz testu ChemCam, znajdującego się na maszcie, przetestowane zostaną „nogi” łazika. już jutro każde z czterech sterowalnych kół zostanie obrócone by sprawdzić czy wszystko z nimi w porządku. Dzień później odbędzie się pierwsza jazda. Łazik przejedzie 3 metry w przód, skręci o 90 stopni i pojedzie 2 metry do tyłu.

W najbliższych tygodniach spodziewajmy się wielu „inauguracyjnych” rzeczy ze strony łazika: pierwszą jazdę, pierwsze wiercenie, pierwsze badanie próbek. O tym wszystkim przeczytacie i to wszystko zobaczycie na naszej stronie.

Zapraszamy do śledzenia pierwszych kroków łazika Curiosity!

Na podstawie: http://www.jpl.nasa.gov/news/news.cfm?release=2012-246

Curiosity zaktualizowany

Zdjęcie jest kombinacją obrazów z trzech orbiterów marsjańskich. Ukazuje krater Gale z górą Mount Sharp w centrum. Po kliknięciu widoczna jest elipsa w obrębie której miał wylądować łazik i zaznaczone jest jego dokładne położenie.

Curiosity właśnie zakończył proces aktualizacji oprogramowania. Teraz oba komputery pojazdu są już przystosowane do jazdy i manipulowania ramieniem robo tycznym. Aktualizacja pozbawiła ich natomiast zbędnych już teraz linijek kodów dotyczących lotu na Marsa i procesu lądowania.

Po wykonaniu i „odhaczeniu” tej jakże ważnej czynności przyszedł czas na kolejną fazę testów instrumentów naukowych działających na sondzie. Łazik wykona bardziej szczegółową kontrolę swojej aparatury. Przetestuje po raz pierwszy spektrometr neutronów DAN jak również spektrometr promieni X APXS, wykona także kolejne testy systemu do analiz chemicznych i mineralogicznych CheMin.

W tej fazie trwają również przygotowania do pierwszej jazdy łazika, która będzie miała miejsce za około tydzień. Jazda ta nie będzie jeszcze miała konkretnego celu naukowego. Chodzi tu bowiem jedynie o sprawdzenie systemu jezdnego i kondycji zawieszenia. Pierwsza przejażdżka polegać będzie na krótkim ruchu w przód, po którym nastąpi skręt i kilkumetrowa jazda w tył.

Obraz z MRO, w fałszywych kolorach. Ukazuje zróżnicowanie terenu, w którym wylądował łazik. Zdjęcie zorientowane północ(góra)-południe(dół)

Po jazdach testowych poznamy prawdopodobnie pierwszy cel łazika i plany trasy. Tymczasem trafiają do nas kolejne zdjęcia z instrumentu HiRISE w sondzie MRO. Ukazują one najbliższe okolice łazika. Zdjęcie jest zmodyfikowane fałszywymi kolorami by wskazać różnice w geologii. Widać na nim między innymi obszar tuż wokół łazika wzburzony przez silniki obniżające oraz wydmy na południe od strefy lądowania, widoczne także na panoramach.

W najbliższym czasie łazik stworzy kolejną panoramę, która wyceluje wyżej i pokaże w całej okazałości szczyt Mt. Sharp po środku krateru(początkowo nie było to możliwe, bo łazik miał zaprogramowane zadanie wykonania panoramy jeszcze przed lądowaniem, kiedy nie znane było jego dokładne położenie i orientacja). Dośle także zdjęcia brakujące w pierwszej panoramie wysokiej rozdzielczości.

Pierwsze naukowe cele podróży Curiosity poznamy już wkrótce, pracuje nad tym kilkuset ludzi. Wielu z nich wytacza potencjalne szlaki wspinaczki pod Mt Sharp. Po teście zawieszenia i systemów mobilnych przyjdzie czas na sprawdzenie funkcjonalności manipulatora, który już niebawem zacznie wiercić i badać pierwsze próbki.

Pozostańcie z nami na bieżąco!

na podstawie: http://www.nasa.gov/mission_pages/msl/news/msl20120814.html