Poranne niebo w październiku

Komunikat dla wszystkich wstających przed słońcem:

Obecna konfiguracja planet w Układzie Słonecznym pozwala na obserwację Wenus i Marsa tuż przed wschodem słońca. Skierujcie swoje lornetki dokładnie na wschód około godziny 7 rano. Obie planety będą widoczne jutro niemal w jednym punkcie. Bardzo jasny punkt niewiele ponad horyzontem to Wenus, tuż obok z trudem zobaczycie Marsa. Obydwie planety będą mieścić się w polu widzenia niewielkiego teleskopu/lornetki przez cały nadchodzący tydzień.

inner-solar-system-october-5-2017

Mars i Wenus znajdują się obecnie po przeciwnej stronie Słońca, co widzicie na załączonym rzucie okiem na ten skrawek Układu Słonecznego w październiku. Planety krążą na nim w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Ponieważ razem z Ziemią tworzą na orbicie jedną linię (inaczej koniunkcja), na naszym niebie dają się zaobserwować bliso siebie. Ale uwaga, obserwowana odległość między obiema planetami będzie zwiększać się z każdym kolejnym dniem – Mars będzię pojawiać się nad horyzontem coraz wcześniej a Wenus niebawem schowa się za naszą rodzimą gwiazdą. Warto uważnie przyglądać się temu zjawisku.

Ponieważ Mars jest obecnie prawie dwa razy dalej niż Wenus, bardzo trudno będzie go dostrzec nieuzbrojonym okiem. Ziemia „dogoni” Marsa w lipcu przyszłego roku i wtedy planeta będzie jednym z najjaśniejszych punktów na nocnym niebie.

Życzę Wam czystego nieba w nadchodzących dniach i do usłyszenia!

Reklamy

Podróż kosmiczna w stanie hibernacji – sci-fi czy realna perspektywa?

14h_fm2017_opener_torpor-11_liveDopóki ograniczeni jesteśmy prawami dynamiki musimy liczyć się z tym, że podróże kosmiczne będą bardzo czasochłonne i kosztowne. Niestety, nasze organizmy nie tolerują przeciążeń związanych z przyspieszeniem (a następnie hamowaniem) statku kosmicznego do prędkości, które umożliwiłyby szybki transfer na orbitę sąsiadującej planety.

Nawet gdyby było to dla nas znośne, nie dysponujemy jeszcze wystarczająco wydajnym i bezpiecznym silnikiem. Dotychczasowe osiągnięcia rocket science nie wniosły wiele nowego do podróży kosmicznych od ponad 50 lat. Z równania Ciołkowskiego (radziecki uczony polskiego pochodzenia) sprzed ponad stu lat wynika, że przynajmniej 80% masy obiektu uciekającego z ziemskiej grawitacji powinno stanowić paliwo zasilające silniki odrzutowe tego obiektu.

Dura lex, sed lex… Mimo ponad 100 lat na karku równanie wciąż obowiązuje i jest solą w oku planistów kosmicznych podróży. Trudno pogodzić marzenie o kosmicznej eksploracji z niewyobrażalnymi wręcz kosztami jego realizacji. Najprostszym rozwiązaniem jest maksymalnie ograniczyć masę ładunku zabieranego na pokład. Niestety, w konsekwencji podróż staje się raczej rzadką przyjemnością dla podróżnych.

Na wielu filmach sci-fi niedogodności lotu międzyplanetarnego rozwiązane są przez uśpienie kosmonautów na czas podróży. Pogrążeni w hibernacji pasażerowie nie są świadomi upływających tygodni a ich podstawowe potrzeby życiowe są zminimalizowane przez znacznie spowolniony metabolizm.

Nad ich zdrowiem czuwa w pełni autonomiczna aparatura medyczna pilnując ledwie wyczuwalnego pulsu i podając kroplówką miksturę bogatą w wartości odżywce. Brzmi jak fantastyka naukowa?

ripley

Ellen Ripley po wyrzuceniu Obcego z pokładuNostromo zapadła w sen na prawie 60 lat!

Torpor, bo tak właściwie brzmi medyczne określenie na opisany powyżej stan, polega na spowolnieniu metabolizmu w odpowiedzi na warunki środowiska. To mechanizm przetrwania który w toku ewolucji wykształciło wiele gatunków. Niedźwiedzie brunatne spędzają w stanie hibernacji do 5 miesięcy w roku, białe wiewiórki nawet o miesiąc dłużej. Niektóre naczelne, z którymi ludzie są najbliżej spokrewnieni też potrafią zapaść w sen zimowy (Lemur karłowaty).

W stanie torporu temperatura organizmu zmniejsza się o kilka do kilkunastu st. C a wszystkie funkcje życiowe ulegają znacznemu spowolnieniu. Zwierzęta wykształciły taki mechanizm ochronny w odpowiedzi na niedostępność pożywienia (a zatem energii) w okresie zimowym. Niedźwiedziom na 5 miesięcy hibernacji wystarcza tkanka tłuszczowa, którą zgromadziły przed zapadnięciem w sen zimowy. Po przebudzeniu się mają jej prawie o połowę mniej.

hibernation_headerLudzie jako gatunek dostosowali się do skąpych w pożywienie warunków zimowych w inny sposób (kto wie, być może ujarzmiając ogień  a może organizując się w społeczności, a może te dwie funkcje razem? A może w jeszcze inny sposób? – przyp. clrk).

Torpor nie jest naszym ewolucyjnym zwyczajem. A jednak medycyna odnotowała wiele przypadków, w których organizm ludzki bronił się przed śmiercią w sposób podobny do snu zimowego. Podręczniki medyczne (a także sensacyjne wiadomości) opisują historie osób, które przeżyły długie godziny pod powierzchnią lodu albo zakryci śnieżną lawiną, właśnie dzięki stanowi torporu w jaki zapadli. Po odratowaniu ich organizmy powoli zaczynały normalnie funkcjonować bez szkód spowodowanych godzinami bez tlenu. W normalnych warunkach wystarcza kwadrans bez tego paliwa, żeby nieodwracalnie uszkodzić mózg.

Pozytywny wpływ zimna na stłuczenia i inne obrażenia znany jest już od starożytności, ale dopiero współcześnie sztuczna hibernacja znajduje zastosowanie w praktyce medycznej. Ofiary wypadków celowo wprowadza się w stan hypotermii w celu ratowania życia. Spowolniony metabolizm daje lekarzom czas na naprawienie uszkodzeń. Pacjenta okłada się woreczkami z lodem oraz podaje mieszankę leków spowalniających funkcje życiowe i “wyłączających” świadomość.

141007123531-01-mars-hibernate-horizontal-large-gallery

Taki zautomatyzowany system podtrzymywania życia działa w rzeczywistości! żródło NASA/SpaceWorks

Zjawisko jest bardzo wartościowe z punktu widzenia ratowania życia ale czy znajdzie rzeczywiste zastosowanie w podróżach kosmicznych? Współcześnie medycyna potrafi “zamrozić” pacjenta na okres do dwóch tygodni, bez skutków ubocznych. Z doświadczeń wynika, że uśpienie a następnie wybudzenie z stanu torporu trwa około 24 godzin i zdrowy organizm radzi sobie z tym bez przeszkód. Trwają prace nad wydłużeniem okresu hibernacji, opracowaniem mikstury leków oraz odżywek wspierających spowolnienie funkcji życiowych oraz podtrzymaniem kondycji organizmu, który na wiele tygodni pozostanie w bezruchu. Zanik mięśni to największy problem, z jakim musieliby zmagać się astronauci poddani procedurze.

Amerykańska agencja kosmiczna we współpracy z prywatnymi przedsiębiorstwami opracowała bardzo zaawansowany plan kosmicznej podróży uwzględniający wprowadzenie astronautów w stan torporu. Wszystko wskazuje na to, że to remedium na monotonię kosmicznej podróży oraz znaczne ograniczenie kosztów. Uśpieni astronauci nie potrzebują przestrzeni życiowej a ich potrzeby żywieniowe są znacznie zredukowane. W efekcie masa statku kosmicznego wraz z ładunkiem może zostać zmniejszona o 1/5 do nawet 80% !

141007123548-03-mars-hibernate-horizontal-large-gallery

Projekt moduły załogowego uwzględniający „uśpienie” pasażerów na czas podróży międzyplanetarnej, źródło NASA/SpaceWorks

Przy obecny m stanie wiedzy i technologii medycznej półroczna podróż jest w zasięgu ręki. Zakładając że członkowie załogi będą wybudzani co 2 tygodnie na kilkudniowe wachty.  Taka rotacja załogi zagwarantuje stałą obecność świadomej osoby na pokładzie, czuwającej nad prawidłową pracą statku kosmicznego i aparatury podtrzymującej życie.

Zanim ludzie polecą na Czerwoną Planetę należy dołożyć starań, żeby mieli tam bezpieczne schronienie i zapewniony powrót. Dlatego najpierw na powierzchnie Marsa musi zostać wysłany działający habitat. Drugim pojazdem który powinien być już na miejscu według planu NASA jest rakieta powrotna, oczekująca na ich powrót z Marsa na orbicie planety.

Możecie zapoznać się ze szczegółową prezentacją projektu w języku angielksim klikając tutaj.

Terraformacja Marsa, planszowa gra towarzyska

pic2891964

W ubiegły weekend miałem przyjemność zagrać w grę planszową Terraformacja Marsa. To gra strategiczno-ekonomiczna polegająca na zarządzaniu zasobami. Nie rzucamy w niej kostką a nasze powodzenie w dużym stopniu zależy od tego, jak wykorzystamy nasze naukowe patenty. Grać można solo (!) lub do pięciu graczy. Doświadczeni gracze polecają zabawę w 3 lub 4. Informacja na pudełku mówi, że gra się do 2 godzin. My skończyliśmy po 3 (sic!) godzinach i 9 pokoleniach.

Ponieważ grałem w towarzystwie międzynarodowym, na stole wylądowała angielska wersja gry. Nieduże (jak na planszowe standardy) pudełko skrywało instrukcję, planszę, pokaźny plik kart-patentów, niewielkie kartoniki reprezentujące różne rodzaje obszarów i całą masę sześciennych pionków różnych kolorów i rozmiarów, wykorzystywanych w grze jako surowce i markery-punkty. Każdy z nas otrzymał niewielką planszę-bazę i po krótkim wyjaśnieniu zasad przez właściciela pudełka z grą rozpoczęliśmy zabawę.

Terraformacja Marsa, jak sama nazwa wskazuje, opowiada o procesie dostosowywania warunków Czerwonej Planety do potrzeb ludzkości. Celem gry jest podniesienie średniej temperatury globu, zwiększenie zawartości tlenu w atmosferze i pokrycie części powierzchni planety oceanami. To proces długotrwały, reprezentowany w grze przez postęp na otaczającej planszę skali pokoleń. Gdy markery temperatury i powietrza osiągną maksymalne pozycje a stosik 9 kartoników-oceanów wyczerpie się gra dobiega końca i zaczyna się liczenie punktów. Rzecz oczywista, zwycięża gracz który zdobył ich najwięcej.

plansza1

Plansza gry na początku 3. pokolenia

W swojej turze gracz może wykonać dwie akcje – zagrać kartę-patent naukowy z ręki lub standardową akcję, z listy na planszy gry. Każdy patent kosztuje określoną sumę kredytów, dodatkowo zagranie karty wymaga spełnienia określonych na na niej warunków. Zagrany patent wpływa na rozgrywkę – nasza baza zaczyna więcej produkować, na planecie rośnie temperatura albo zawartość O2, dokładamy nowe terytoria itd.

Po rozegraniu tury grę podejmuje kolejny gracz. Gdy możliwości wszystkich korporacji (albo ich zapał) do zagrywania kolejnych akcji skończą się, pokolenie dobiega końca. Zanim marker na skali zostanie przesunięty o jedno oczko wyżej każda z baz otrzymuje kredyty i surowce. Ich ilość zależy od postępów w grze – zagranych patentów, posiadanych lądów itd. Na początku nowego pokolenia losuje się nowe patenty z talii (do 4 na losowanie) i zabawa zaczyna się od gracza, który w poprzednim pokoleniu był drugi.

Mechanika gry w pierwszej rundzie wydawała mi się strasznie zawiła. Ze zgrozą spoglądałem na moją bazę, moje patenty w ręku, na różne rodzaje surowców i zasady jakimi rządzi się ich wykorzystywanie. Szczęśliwie graliśmy w wersję dla „pierwszaków”, co bardziej niebezpieczne patenty zostały usunięte z gry i każdy z nas zaczynał grę tą samą korporacją.

baza

Pod koniec gry w mojej bazie zrobiło się bardzo gorąco!

Moją strategię oparłem na produkcji energii. Ponieważ ta, niewykorzystana w pokoleniu, przekształca się w ciepło, pod koniec gry miałem w swojej bazie pokaźny stosik złotych kostek reprezentujących ten surowiec.

Tuż przed końcem gry wykupiłem wyzwanie Thermalist i dzięki niemu podczas liczenia punktów mój pionek z ostatniej pozycji na skali przesunął się na drugą. Szczerze mówiąc, w trakcie gry serio obawiałem się że moja baza lada moment wybuchnie.

Wspomniane wyzwania oraz osiągnięcia to dodatkowy sposób na zdobywanie PZ i wydawanie kredytów. Wykupujemy je kosztem jednej akcji, oznaczając swoim pionkiem odpowiednie miejsca na planszy. Dzięki nim mamy szansę na dodatkowe punkty pod koniec gry. Uwaga! Możliwe, że na naszej inwestycji skorzystają inni gracze! Ja zagrałem w osiągnięcie związane z ilością nagromadzonego ciepła i wygrałem je, jako że miałem tego surowca w swojej bazie najwięcej. Mogłoby jednak zdarzyć się, że ktoś inny nagromadzi więcej ciepła po aktywowaniu wyzwania. Wtedy kosztująca mnie 14 kredytów i 1. akcję inwestycja spaliłaby na panewce.

plansza2

Plansza gry w 7. pokoleniu

W trakcie gry dążymy do rozbudowywania bazy przemysłowej i spożytkowywaniu naszej produkcji na cele terraformacji, za co otrzymujemy punkty. Możemy także wpływać na zasoby innych graczy zagrywając niektóre karty. To wprowadza element interakcji między korporacjami, co uważam za duży plus. Przy stole zawierane są sojusze, zupełnie jak w prawdziwym świecie.

Bardziej biegli amatorzy planszowej rozgrywki mogą zdecydować się na grę z wykorzystaniem kart korporacji. Każda z nich ma swoją wizję terraformacji i dąży do osiągnięcia określonych celów, za które otrzymuje dodatkowe punkty zwycięstwa. Korporacje zaczynają grę z różnymi bonusami (albo ograniczeniami) produkcji zasobów w swoich bazach. Takie rozwiązanie urozmaica rozgrywkę i sprawia, że kolejne sesje różnią się od siebie.

patenty

Ilustracje na kartach patentów ściągnięto z naszej strony 🙂

Karty-patenty są ładne i jest ich bardzo, bardzo dużo. Każdy patent odpowiada jakiemuś naukowemu pomysłowi na terraformowanie planety. Jest to ładnie zilustrowane kolorową grafiką i krótkim opisem na karcie.

Plansza jest niewielka, co uznaję za plus. Poza wspomnianymi skalami widnienie na niej tarcza Marsa podzielona na sześciokątne pola. To na nich gracze układają swoje terytoria. Nieduże wymiary gry pozwoliły nam zmieścić się na niewielkim stoliku 1x1m. Można by ponarzekać na styl graficzny, bo wydaje się jakby z poprzedniej epoki. Kolorowe plastikowe kosteczki to inna bajka, jest ich dużo i świetnie sprawdzają się w roli waluty wykorzystywanej w grze. 

Z chęcią zagram w to jeszcze nie raz. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów Marsa i towarzyskich planszówek!

ExoMars 2020: możliwe lokalizacje badań

esa_logo_small_2Oxia Planum i Mawrth Vallis – to nazwy dwóch marsjańskich krain zarekomendowanych jako potencjalne miejsce lądowania i badań europejskiej misji ExoMars. Obserwacje satelitarne wskazują, że w przeszłości krainy te były bogate w wodę w stanie ciekłym. Jeśli przypuszczenia te okażą się prawdziwe, roboty ExoMars będą mogły wziąć pod lupę formacje geologiczne wartościowe z punktu widzenia astrobiologii.

Z technicznego punktu widzenia obie lokalizacje oferują warunki sprzyjające lądowaniu platformy ExoMars. Przede wszystkim obszar lądowania (elipsa o wymiarach 120 x 19 km) musi być równiną pozbawioną gęsto rozsianych skał i większych kamieni. Mogłyby uszkodzić platformę w trakcie lądowania lub zablokować “rozpakowywanie” ładunku, czyli zamkniętego w środku łazika. Dodatkowo niskie położenie obu krain pozwoli maksymalnie wykorzystać spadochrony hamujące opadającego robota.

Zaproponowane lokalizacje leżą niewiele na północ od równika planety i dzieli je zaledwie kilkaset kilometrów. Krainy poprzecinane są kanałami, które najprawdopodobniej stanowiły kiedyś ujścia dla rzek płynących z południowych wyżyn do położonego na północy oceanu. Oznacza to bogactwo materiałów osadowych, w których mogło zachować się wiele wartościowych informacji o przeszłości planety. Przypuszczenia te potwierdzają obserwacje satelitarne.

_86228521_molamap

Kandydaci do miejsca badań ExoMars 2020

Zdaniem naukowców woda w stanie ciekłym mogła pokrywać te obszary przez okres kilkuset milionów lat. To wystarczająco długo by proste jednokomórkowe organizmy wyewoluowały w bardziej zaawansowane formy życia.

Planując ExoMars naukowcy ESA rozważali wiele możliwych lokalizacji do badań, ostatecznie wybór padł na dwie wymienione w tym poście. Specjalnie powołana w tym celu Landing Site Selection Working Group skupi się teraz na przeanalizowaniu kandydatów pod kątem istotnych detalów.

Grupa będzie szukać miejsc, w których łazik powinien wwiercić się pod powierzchnię by pobrać materiał skalny do badań. To pierwszy raz, gdy będziemy mieli okazję zajrzeć głębiej pod powierzchnie Marsa. Naszkicowane zostaną potencjalne trasy przejazdów, którymi od 2020 roku poruszać się będzie europejski robot. Z technicznego punktu grupa bierze pod uwagę takie czynniki jak rozmieszczenie i wielkość skał, nachylenie terenu czy miałkość podłoża. Należy dołożyć starań, żeby łazik nie zakopał się w niepewnym marsjańskim gruncie i maksymalnie wykorzystał swój potencjał naukowy.

Misja ExoMars 2020 składa się z dwóch modułów – mobilnego robota wyposażonego w instrumenty do badań geologicznych i kamery oraz platformy lądownika, która po lądowaniu i uwolnieniu robota prowadzić będzie pomiary meteorologiczne na miejscu. Orbitujący Marsa satelita ExoMars TGO poza obserwacją atmosfery będzię pośredniczył w komunikacji robotów na powierzchni planet z naukowcami na Ziemi.

Przygotowania do badań TGO w ramach misji ExoMars

esa_logo_small_2Misja ExoMars wkroczyła w kolejną fazę. Orbiter TGO, który od 19. października 2016 roku krąży wokół Czerwonej Planety rozpoczął serię pomiarów kalibracyjnych, które mają przygotować go do badań atmosfery Marsa. Ostatnie dni to intensywna kampania testów wyposażenia robota. Naukowcy chcą dostroić bagaż naukowy zanim rozpoczną etap hamowania w atmosferze, który sprowadzi Trace Gas Orbiter na regularną orbitę dookoła planety, 400 km nad jej powierzchnią.

W tej chwili TGO okrąża Marsa po wysoce eliptycznej orbicie raz nurkując w atmosferę na wysokość ok 300 km a potem oddalając się od Marsa o prawie 100 tyś km. Pełna orbita trwa obecnie 4.2 dni. W chwili dotarcia do Marsa orbiter krążył po orbicie mniej więcej równoległej do równika Marsa. Po pierwszych manewrach przygotowujących do hamowania atmosferycznego, które odbyły się na początku tego roku, inklinacja (kąt między płaszczyznami orbity i równika planety) TGO wynosi 74 st, co pozwala jej na lepszą obserwację obydwu półkul planety oraz komunikację z robotami znajdującymi się na powierzchni.

exomars_science_orbit_1

Grafika pokazuje obserwacje naukowe TGO wykonane w trakcie jednej orbity dookoła Marsa w pierwszej fazie misji. Pojedyńcze pomiary uruchamiane były w określonych momentach na orbicie, co przedstawiono za pomocą kolorowych pasków i kropek.

Piloci misji w tej chwili dostrajają bagaż naukowy sondy. Dwa spektrometry są kalibrowane do pomiarów światła słonecznego przechodzącego przez atmosferę planety. Dzięki kalibracji nauczą się one również „podążać” za wskazanym obiektem. Uzyskane w ten sposób pomiary mają dostarczyć interesujących danych na temat gazowej powłoki Marsa. Przy okazji kalibracji TGO zrobi serię zdjęć Marsa w momencie największego zbliżenia.

Proces hamowania w górnej atmosferze rozpocznie się 15. marca i potrwa okrągły rok.

Marsz dla Nauki – 22. kwietnia 2017

zdutq1gcZainteresowanych wydarzeniem odsyłam na twittera albo na stronę Marszu. Zainteresowanych moją opinią na ten temat zapraszam do tekstu poniżej…

Naukowcy z reguły stronią od otwartego angażowania się w sprawy niezwiązane z ich specjalnością, nie mówiąc o sprawach publicznych. A jednak nadchodzi dzień, w którym nasi najlepsi badacze opuszczą swoje laboratoria i masowo wyjdą na ulicę protestując przeciwko decyzjom na najwyższym szczeblu. 22. kwietnia to dzień który powinien przypomnieć rządzącym o zapomnianej funkcji rozumu. Tego dnia, przy wsparciu laureatów Nagrody Nobla i osobistości ze świata nauki w największych miastach na całym globie organizowany jest pokojowy Marsz dla Nauki.

Organizatorzy w krajach anglojęzycznych nie ukrywają że protestują przeciwko polityce USA. Nieprzypadkowo marsz organizowany jest niedługo po tym jak nowo wybrany prezydent tego kraju rozpoczął urzędowanie. Jego decyzje dotyczące administracji nauką już teraz zdążyły spotkać się z protestem ze strony środowisk badawczych w USA i poza granicami tego kraju. Prezydent Trump dał się poznać jako osoba kierująca się uprzedzeniami i nawykami a nie fachową oceną. Zaprzeczając jakoby działalność człowieka wywierała negatywny wpływ na środowisko planety naraził się klimatologom i ekonomom. Trudno przewidzieć ile decyzji zdoła on przeforsować i jaki wpływ jego polityka będzie miała dla nauki, jednak sytuacja jest niepokojąca. Zagrożone są między innymi otwarta wymiana technologiami cywilnymi i współpraca międzynarodowa.

Moim zdaniem Marsz dla Nauki powinien mierzyć się z negatywnym obrazem nauki. To zagrożenie o wiele większe niż nietrafione regulacje prawne. W starciu z powszechną ignorancją, rozprzestrzeniającą się jak ogień w upalny dzień, nauka może przegrać. Co mam na myśli? Już tłumaczę. Łatwo zrazić się, odkrywając jakiej wyczerpującej gimnastyki umysłowej wymaga robienie badań zgodnych z wyznaczonymi przez setki lat myślenia standardem. cambridge1300-300x353Niestety, nasza natura już tak ma – zamiast próbować zrozumieć wolimy odwołać się do już gotowych rozwiązań. Współcześnie ułatwia nam to szeroki dostęp do informacji, który nie koniecznie idzie w parze z możliwością oceny i oddzielenia faktów od fantazji. Mimo to często za pewniak bierzemy informację zapisaną w nagłówku czy zasłyszaną w radiu i nie zastanawiamy się nad jego wartością “prawda czy fałsz”, ani nad tym, jak wiedza ta wpłynie na nasze osobiste doświadczenie. Ignorancja zwycięży, gdy przesyceni nieprawdziwymi informacjami przestaniemy wierzyć w funkcje rozumu.

Przykładem takiej lawinowo rozprzestrzeniającej się ignorancji niech będzie zabroniona dzisiaj reklama wyrobów tytoniowych. Lata temu nikt nie myślał o szkodliwości palenia. Wizerunki gwiazd i osobistości elegancko zaciągających się “dymkiem” w telewizji, czasopismach i na filmach utwierdzały nas w przekonaniu, że palenie jest elementem dobrego wizerunku. Woleliśmy zadymione kluby do czasu, aż wyszło na jaw, że palenie przyczynia się do rozwoju nowotworów informacja ta jest wytłuszczona na każdym opakowaniu z zielem uprawianym na długo przed epoką Wielkich Odkryć.

Chwyty marketingowe pomimo braku logiki będą zawsze bronić się wolnością słowa i trudno objąć je skutecznymi regulacjami. Od lat próbujemy ustalić granicę między tym co do przyjęcia a tym co powinno być wykluczone z przestrzeni publicznej. Teorie płaskiej Ziemi, metale ciężkie w szczepionkach, modyfikacje embrionalne, genetycznie modyfikowaną żywność służąca do masowego trucia i wiele innych to linia programowa czasopism o gigantycznych nakładach. bdba797c11f434ca36c0a9905dacdb70.jpgPozorna gimnastyka umysłowa, jaką jest przeczytanie kilkudziesięciu linijek bezsensownego artykułu kształci nawyki vide te które obserwujemy u prezydenta Trumpa, ubliżając roli zdrowego rozsądku. Niestety, straciła na tym także nauka, która z narzędzia do poznania prawdy stała się komiksowym laboratorium pełnym słoików z niezidentyfikowaną zawartością.

Rolą Marszu dla Nauki powinno więc być przypomnienie o nauce per se, jako funkcji rozumu. Dzięki badaniom naukowym dowiedzieliśmy się bardzo wiele i na podstawie tej wiedzy dokonaliśmy imponujących rzeczy. Mimo to najlepsze encyklopedie pełne są niedokończonych haseł, które domagają się uzupełnienia. Tak jakbyśmy mieli jeszcze dużo pracy do zrobienia – a to wymaga organizacji. I tutaj koło się zamyka. Powinniśmy wyjść na ulicę i wyrazić nasze poparcie dla badań nieograniczonych granicami państw i polityką ich przywódców.

600_460459142

Z marszu w Amsterdamie, clrk czyli ja i Marvin – koordynator The Planetary Scoiety Benelux

Marsz odbędzie się także w Warszawie 22.IV br i już teraz zachęcam do wzięcia udziału w tym wydarzeniu. Poza okazją do spotkania wielu ciekawych ludzi i spędzaniu czasu wyrazicie swoje poparcie dla rozumu.

clrk

hdf.jpg

Analogowe warunki eksterrarne a aktywność biomy – niskie ciśnienie

Eksperyment

Eksperyment w M.W. Keck Labroatory. Na zdjęciu badaczki R. Mickol i N. Sinha. źródło: Uniwersytet w Arkansas

Mikroby należące do najprostszych żywych organizmów obecnych na Ziemi prawdopodobnie dobrze dostosowałyby się do bardzo rzadkiej atmosfery Czerwonej Planety. Do takich wniosków doszli badacze z uniwersytetu w Arkansas.

Powierzchnia Marsa jest zimna i sucha, ale wiele obserwacji dowodzi, że miliardy lat temu świat ten pokrywały rzeki, jeziora i oceany. Wychodząc z założenia, że życie rozwija się obok wody badacze zasugerowali, że w odległej przeszłości rozwinęło się ono na Marsie i ewentualnie przetrwało do dzisiaj, skryte głęboko pod powierzchnią planety.

Mikroorganizmy znajdujemy w każdym środowisku obecnym na Ziemi przekonuje Rebecca Mickol, kierująca badaniem. Uważamy, że podobne proste formy życia istnieją na najbliższych planetach i księżycachSprawozdanie z “Low pressure tolerance by methanogens in an aqueous environment: Implications for subsurface life on Mars” opublikowano w tym roku na łamach Origins of Life and Evolution of Biospheres, specjalistycznym piśmie poświęconym astrobioogii (wydawane od roku 1968!).

Screen Shot 2017-05-02 at 09.14.20 1

Metanogeny zamknięte w szklanych fiołkach razem ze symulowanym marsjańskim gruntem i pożywką gotowe do zamknięcia w komorze próżniowej. żródło: R. Mickol

Badacze założyli, że wykryty w atmosferze Marsa metan jest pochodzenia biologicznego i skupili się na obserwacji mikrobów produkujących ten gaz w symulowanych ekstremalnych warunkach Czerwonej Planety.

Bakterie, w badaniu określone mianem metanogenów, występują w wielu miejscach na Ziemi i należą do najprostszych form życia. Nie potrzebują tlenu (są to organizmy anareobowe) a ich metabolizm zasilany jest energią wiązań chemicznych związków wodoru. Metanogeny nie potrafią przeprowadzać fotosyntezy chociaż podobnie jak u roślin podstawowy składnik chemii życia czerpią z dwutlenku węgla.

Taki bagaż ewolucyjnego przystosowania do życia ma szansę sprawdzić się w niegościnnym środowisku Marsa. Ukryte przed szkodliwym promieniowaniem UV metanogeny mogły przetrwać pod powierzchnią Marsa miliardy lat. Amerykanki skupiły swoje wysiłki na sprawdzeniu tej teorii.

Przez blisko rok w kontrolowanym środowisku obserwowno 4 gatunki produkujących metan bakterii Methanothermobacter wolfeii, Methanosarcina barkeri, Methanobacterium formicicum i Methanococcus maripaludis. Badacze symulowali dynamikę cieczy i gazów w szklanych fiołkach poddanych bardzo niskim ciśnieniom, nawet 6 tysięcy razy niższym od ciśnienia ziemskiej atmosfery. Mikroorganizmy wydawały się nie zwracać uwagi na bardzo rzadkie powietrze. Badanie dowodzi, że niskie ciśnienie w zasadzie nie ma wpływu na przetrwanie mikroorganizmów – podsumowała Mickol.

W następnym etapie badania temperatura otoczenia zostanie obniżona do -100 st C. Takie warunki jeszcze bardziej zbliżą eksperyment do prawdziwego środowiska jakie dla mikrobów oferuje Mars. Sprawozdanie powinno ukazać się jeszcze w tym roku.

Badaczka podkreśla, że jej praca nie dowodzi istnienia życia na innych planetach. Przy tak dużej różnorodności organizmów zamieszkujących zupełnie różne środowiska na Ziemi istnieje duże prawdopodobieństwo, że życie – proste bakterie i mikroorganizmy – występuje także gdzieś poza Ziemią. My staramy się dowieść czy jest to możliwe.

Badanie jest częścią programu NASA Astrobiology.

[UPDATE]Spora część Marsjańskiego terenu jest obecnie skażona. Przypuszcza się, że istotny jest wpływ promieniowania UV które przeszywa powierzchnię planety na parę metrów wgłąb wywołując reakcje chemiczne niesprzyjające aktywności biologicznej – wbrew temu o czym traktował powyższy artykuł. Naukowcy przekonują, że odpowiedzialne są szkła przyciemniające oraz właściwe poziomy soli mineralnych. W odpowiedzi na te niewesołe bądź co bądź wieści chiński astrobiolog To Wei proponuje trzymać się czapy i wypłukać zabrudzenia dużą ilością miękkiej wody[/UPDATE]

(na podst. astrobio.net, UPDATE: theguardian.com)

111 lat Teorii Względności A. Einsteina

mc2

Energia wiązań jądra atomu to tyle samo dżuli ile masa tego kawałka materii razy prędkość światła i to jeszcze podniesiona do kwadratu.

Ponieważ była to kusząca perspektywa, naukowcy sprawdzili prawdziwość tego twierdzenia. Po pierwszych eksperymentach okazało, że potencjał w wiązaniu się jądra atomu jest napawdę ogromny i należy z nim obchodzić się bardzo ostrożnie. Ale to było na długo przed rozwojem radiologii – o czym za moment.

A co dalej? Mniej więcej pół wieku temu mocarstwo dało do zrozumienia że potrafi robić takie badania i było to znaczne osiągnięcie. Nastąpiła era odkrywania kosmosu, a eMCe kwadrat stało podstawą galopującego rozwoju setek innych dziedzin życia. Jest także symbolem czasów, które ją zrodziły – dla nas odległych o ponad 100 lat, a jednak znajomo współczesnych.

einstein_laughingPonieważ nie wiemy jaki naprawde był Albert Einstein, trudno nam ocenić jego wkład w naukę z początku XX wieku. Wszyscy znają zabawne zdjęcie, na którym bardzo respektowana osoba wytyka głupkowato język. Zupełnie przypadkowe zdjęcie, które zrobiono długo po opublikowaniu Zur Elektrodynamik bewegter Körper, tuż po pierwszych próbach ze zjawiskiem fuzji uwolnionej. Dla swoich twórców okazało się raczej trudnym dzieckiem. Mniej więcej wtedy historia podzieliła się na tą sprzed i tą po atomie.

Historia świata jest pełna wydarzeń, które nieodwracalnie zmieniają losy jego mieszkańców. Kiedyś królestwa, potem cesarstwa, dalej świat ogarnęły wielkie wojny. Aż nastał czas, kiedy każdy miał stać się obywatelem jakiegoś kraju. I to na długo przed Einsteinem!  On sam przyznawał że jest amerykaninem żydowsko-niemieckiego pochodzenia. Wydarzenia wpływające na bieg dziejów zawsze należą do gwałtownych.

Bo smutną prawdą jest, że odkrycie zostawiło za sobą ponure żniwo. Ofiary bomb zrzuconych na Japonię to tysiące istnień cierpiących z powodu napromieniowania. Chyba każdy o tym słyszał. Mamy do czynienia z niebezpiecznymi materiałami. Niestety raz napromienowane miejsce staje się bardzo, ale to bardzo niezdrowe i obszary ciężkiego skażenia jak Ground Zero w Nagasaki albo sarkofag elektrowni atomowej w Czarnobylu na długo pozostaną strefami odizolowanymi od świata.

afissionfusionbalanceBardzo niebezpiecznymi. A jednak?

Fuzja to zjawisko bezprecedensowe. Odkrycie wzbudziało wiele kontrowersji. Czy dzieląc atomos, filozoficzny element niepodzielny nie przekroczyliśmy granicy? Postęp usprawiedliwia się sam. Nikt z nas nie odpowiada za żadną z katastrof i nikomu nie zależy na następnych. Jesteśmy jakby pasażerami ogromnego statku, który płynie dzięki postępowi. Wydaje mi się, że tylko wspólną pracą możemy utrzymać ten statek na wodach i skierować go wyżej, w stronę gwiazd.

Rudy uranu można znaleźć choćby w Sudetach, ale kombinat przemysłowy potrzebny do wyciśnięcia porządanej esencji ciężkich izotopów wymaga nakładów pracy tysięcy ludzi. Doszło do tego, że każde państwo, które posiada taki przemysł musi otwarcie o tym poinformować inne kraje i pakt podpisało bodaj tuzin sygnatariuszy. Prezydent USA, Barack Obama dostał nagrodę nobla pokoju za swój wkład w budowanie porozumienia nowych czasów.

56Ujarzmiona, energia jądrowa ma wiele zastosowań, bez których nie obeszlibyśmy się współcześnie. Odkąd zaczęto z niej korzystać, wiele szkół, domów i szpitali funkcjonuje dzięki energii jądrowej. Dzięki badaniom rozpadów jądra medycyna zyskała nowe narzędzia diagnostyczne i do zwalczania chorób nowotworowych. Wiele podzespołów Curiosity działa opierając się o te osiągnięcia fizyki jądrowej, przecierając szlaki do powszechniejszego użycia tu, na Ziemi.

Nie mamy wyboru a nasza natura jest skłonna do podejmowania ryzyka. Zawsze powinniśmy kierować się rozsądkiem. Jest też nasza wyobraźnia, która podpowiada niewyobrażalne i każe odkrywać. Nie zapomnijcie że w tym roku obchodzimy 111 jubileusz, może warto odkorkować z tej okazji butelkę musującego szampana? Toast można wznosić ze sporym marginesem błędu a nawet i lepiej – z innej okazji.

Sto lat!

Ufunduj badanie gleby pozaziemskiej – zaproszenie do kampanii crowdfunding

crowdfunding-keyboard.jpgKażdy chętny poświęcić kilkanaście złotych (min. 5 euro) dla rozwoju kosmicznej nauki może w prosty sposób dokonać wpłaty przez kliknięcie w linka na tej stronie. Każda wpłata będzie nagrodzona marsjańskim upominkiem, którego wartość rośnie adekwatnie do wysokości podarunku.
Sponsorzy poprzedniej edycji badania zostali zaproszeni na uroczystą kolacje, na której serwowano plony wyhodowane w analogach ziemii eksterralnej. Fotorelacje z kolacji możecie obejrzeć na fanpage eksperymentu.

Czytaj dalej

Niepomyślny los lądownika ExoMars Schiaparelli

schiaparelli_in_colourZdjęcia z orbitera NASA Mars Reconnaissance Orbiter potwierdzają niepomyślny los modułu lądownika misji ExoMars, który 19. października miał wylądować na powierzchni Marsa w regionie Meridiani Planum. 

Fotografie przedstawiają moduł lądownika Schiaparelli (w górnej części grafiki), osłonę i spadochron (lewa dolna część) i żaroodporną tarczę (prawa dolna część). Oko satelity NASA, kamera HiRISE, nie zdołała uchwycić wszystkich 3 elementów w trakcie przelotu 1. listopada. Dlatego do newsa załączono zdjęcie w odcieniach szarości z poprzedniego przelotu 25. października. Skala 10. metrów oznaczona na grafice odpowiada wszystkim 3 zdjęciom.

Inżynierowie ESA pracują nad danymi zebranymi od chwili odłączenia się lądownika od orbitera TGO. Na ich podstawie będą w stanie odtworzyć los modułu do czasu utraty kontaktu z satelitą. Przypuszcza się, że za niepomyślne lądowanie odpowiada błąd w oprogramowaniu, ale na oficjalną wersję wydarzeń musimy poczekać.

To co wiemy na pewno, to że lądownik zgodnie z oczekiwaniami wyhamował w atmosferze planety i otworzył spadochron. Po wyhamowaniu odrzucił żaroodporną tarczę i oddzielił się od osłony ze spadochronem. Z niewiadomych przyczyn niewielkie silniki odrzutowe, które miały sprowadzić go na bezpieczną wysokość 2 metrów nad powierzchnią wyłączyły się 50 sekund za wcześnie. Schiaparelli rozbił się o powierzchnię planety z prędkością około 300km/h i wybuchając wytworzył w powierzchnni niewielki krater.

To druga próba lądowania na powierzchni Czerwonej Planety w dorobku ESA i druga zakończona niepowodzeniem. Pierwszym utraconym lądownikiem był brytyjski robot Beagle 2 z którym utracono kontakt 25. grudnia 2003 roku. Beagle był częścią misji Mars Express.